Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Święci w dziejach
Mirosław Król 2010-10-11

11. października – Św. Aleksander Sauli

Jan Paweł II często wzywał nas do naśladowania świętych, poznawania ich życia w celu pogłębienia naszej wiary. Również jego poprzednicy na Stolicy Piotrowej zapytywani: Czego dziś najbardziej potrzebuje ludzkość? Odpowiadali: Żywych świadków Chrystusa, czyli prawdziwych świętych. Świętości nie osiąga się inaczej jak tylko przez praktykowanie cnót chrześcijańskich. Czasem wymaga to gotowości do wyrzeczenia się wszystkiego, nawet własnego życia z miłości do Boga czy bliźniego. Przykłady życia tych, którzy poprzedzili nas na drodze do świętości, umacniają nas, są często źródłem prawdziwego nawrócenia. Dlatego wracam do przypominania postaci świętych. Nieraz trzeba ich wydobyć z mroku dziejów Kościoła. Kimś kto bardzo zasługuje na takie wydobycie jest wspominany w liturgii 11 października św. Aleksander Sauli, żyjący w bardzo trudnym dla Kościoła wieku XVI.

Na skutek odrzucenia autorytetu Kościoła w nauczaniu prawd wiary przez Marcina Lutra i innych herezjarchów każdy mógł głosić Ewangelię tak jak mu się to podobało. Dlatego namnożyło się wiele sekt, niektóre były bardzo radykalne, a każda z nich uważała siebie za jedynie prawdziwą i odmawiała innym prawa do istnienia. Oczywiście ostrze krytyki skierowane było głownie przeciw papieżowi, biskupom i kapłanom kościoła katolickiego. Aleksandrowi Sauli urodzonemu w 1534 r. przyszło żyć i działać w tak trudnych czasach. Ale właśnie trudne czasy są w stanie wyzwolić świętość.

Aleksander przyszedł na świat w starym, zabytkowym Mediolanie. Niegdyś był on stolicą cesarstwa rzymskiego. Tu cesarz Konstantyn Wielki w 313 r. wydał słynny edykt, który nadał chrześcijaństwu swobodę istnienia. Tutaj też Leonardo da Vinci namalował Ostatnią Wieczerzę. Sauli pochodził ze starej genueńskiej rodziny arystokratycznej. Wychowany w duchu pobożności wyróżniał się wśród rówieśników czystością obyczajów i szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej, której złożył ślub dozgonnej czystości. Studiował na uniwersytecie w Padwie, a po powrocie do Mediolanu wstąpił do świeżo powstałego Zgromadzenia Księży św. Pawła zwanych barnabitami. Barnabitów założył św. Antoni Maria Zaccaria, który przez apostolat pełen dynamizmu, przezwyciężanie obojętności ludzkiej i rozniecanie zapału ewangelicznego, starał się wraz ze swymi współbraćmi odwzajemniać miłość Jezusa Ukrzyżowanego. Tą drogą podążył Aleksander Sauli.

Miał 17 lat, gdy dla wypróbowania jego cnoty kazano mu podczas procesji nieść ogromny krzyż i wygłosić przemówienie. Wygłosił je tak pięknie, że mieszkańcy Mediolanu długo pamiętali ową mowę. Studia zakonne Aleksander odbył w Pawii, gdzie pozostawał pod wpływem pism św. Tomasza z Akwinu i św. Bonawentury. Po uzyskaniu święceń kapłańskich kontynuował studia w Pawii, gdzie uzyskał tytuł doktora. Związał się z uczelnią i jednocześnie pełnił ofiarnie posługę kapłańską na ambonie, w konfesjonale oraz w nauczaniu dzieci i dorosłych. Zachęcał do częstego przyjmowania Komunii św. i organizował nabożeństwa pokutne. Mając 33 lata został przełożonym barnabitów. Św. Karol Boromeusz wybrał Aleksandra na swego spowiednika i doradcę. Był również kierownikiem duchowym kardynała Sfondrati, późniejszego papieża Grzegorza XIV. Zetknął się także w Rzymie ze świętymi Ignacym Loyolą i Filipem Nereuszem. W 1570 r. Papież św. Pius V mianował go biskupem Alerii na Korsyce. Diecezja była w tak opłakanym stanie, że mieszkańców trzeba było powtórnie ewangelizować. Aleksander założył tu seminarium, zbudował katedrę i dom biskupi, rozwinął duszpasterstwo dla dzieci, chorych, marynarzy i pielgrzymów. Walczył z zabobonami i wykorzeniał zemstę rodową. Nazywano go apostołem i aniołem Korsyki, bo potrafił przyciągnąć jej mieszkańców na powrót do Chrystusa. Jak tego dokonał? Był pełen misyjnego zapału i nie bez znaczenie jest fakt, że żył jak ubogi mnich, a długie godziny spędzał na nocnych modlitwach.

Po 20 latach posługi został biskupem Pawii, gdzie niegdyś studiował filozofię i teologię. Tam podczas wizytacji biskupiej zapadł na febrę i zmarł w wieku 58 lat. Umierając prosił spowiednika by czytał mu Mekę Pańską.

Dziś ataki na Kościół dorównują tym, które prowadzili protestantcy herezjarchowie. Mimo postępu technicznego ludzie zdają się bardziej dziczeć niż się cywilizować. W życiu przeciętnego człowieka prawie nieobecne jest sacrum, jak u mieszkańców Korsyki, którą nawracał św. Aleksander. Dlatego potrzeba świętości staje się potrzebą palącą właśnie w trudnych czasach. Nie bez znaczenia staje się również przypomnienie charyzmatu barnabitów, którzy poprzez apostolat pełen dynamizmu przezwyciężali ludzką obojętność i rozniecali zapał ewangeliczny. O ten zapał w przezwyciężaniu obojętności własnej i naszych braci prośmy za przyczyną św. Aleksandra Sauli.

Wersja dźwiękowa felietonu znajduje się w dziale Multimedia.