Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Światoogląd
dr hab. Rafał Łętocha 2010-08-28

Obóz Wielkiej Polski

Między politycznym realizmem a romantyzmem

Złoty słońca blask dokoła,
Orzeł biały wzlata w wzwyż,
Dumne wznieśmy w górę czoła,
Patrząc w Polski znak i w krzyż!

Polsce niesiem odrodzenie,
Depcząc podłość, fałsz i brud,
W nas mocarne wiosny tchnienie,
W nas jest przyszłość, z nami lud!

Naprzód idziem w skier powodzi,
Niechaj wroga przemoc drży!
Już zwycięstwa dzień nadchodzi,
Wielkiej Polski moc to my!
Wielkiej Polski moc to my!

(„Hymn młodych”)

Obóz Wielkiej Polski to organizacja, która do dziś wywołuje duże kontrowersje, dla jednych stanowi koronny dowód na „faszyzację” obozu narodowego w latach międzywojennych, inni chcą w niej widzieć wyraz nowego ducha, który przedstawiciele młodej generacji narodowców tchnęli w tetryczejącą endecję. W obydwu tych opiniach można odnaleźć trochę prawdy, jednak pytanie, na które przede wszystkim należałoby sobie odpowiedzieć brzmi: skąd potrzeba stworzenia tego rodzaju struktury? Co zadecydowało o tym, iż powołano ją do życia? Jakie zadania przed nią stawiano, jaką rolę dla niej przewidywano, a jaką spełniła?

Formalnie Obóz Wielkiej Polski powstaje 4 XII 1926 r. w poznańskim hotelu „Bazar”. Zjazd założycielski, który zebrał kilkaset osób poprzedziła msza św. odprawiona przez ks. Antoniego Stychla, domowego prałata papieża Piusa XI oraz wicemarszałka Senatu. W zamierzeniu miał on stanowić ponadpartyjną formację skupiającą wszystkie siły prawicowe i centrowe (Narodową Partię Robotniczą, Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”, Chrześcijańską Demokrację, Stronnictwo Chrześcijańsko-Narodowe i oczywiście Związek Ludowo-Narodowy [ZLN]). W inauguracyjnym przemówieniu Dmowski mówił o swojej głębokiej wierze w to, iż zasady dyscypliny, hierarchii i karności pozwolą rozwinąć „...szybko wielką pracę, która przyniesie dziejowej doniosłości owoce, że w tej pracy żałować nie będziemy sił i nie ulękniemy się żadnych przeszkód, mogących stanąć nam na drodze. W Imię Boże, naprzód!”[1]. Zmiany, które następują w tamtych czasach w Europie, przewrót majowy w Polsce, to jak się wydaje główne przyczyny utworzenia przez Dmowskiego nowej organizacji. Warto odnotować, iż OWP powołany zostaje do życia wkrótce po jego wizycie we Włoszech, stąd łatwo nasuwające się wnioski, iż tamtejsze rozwiązania, wzory musiały w jakiś sposób zainspirować przywódcę ruchu narodowego. Dmowski zresztą na zjeździe OWP w 1931 r. przyznał, iż tworząc Obóz „...mieliśmy przed oczami faszyzm”[2]. W „Akademiku” z 1926 r. pisano natomiast: „spojrzenia naszej młodzieży kierują się w stronę słonecznej Italii, w stronę wiecznego Rzymu, którego mury opromienia dziś blask nowej chwały”[3].

Obserwacje, które Dmowski poczynił we Włoszech, przemyślenia nad kierunkiem zmian dokonujących się w całej Europie, a przede wszystkim pogłębiającym się kryzysem demokracji parlamentarnej przekonały zapewne przywódcę obozu narodowego, iż nie da się skutecznie walczyć o władzę dotychczasowymi metodami, że nowe czasy wymagają nowych rozwiązań. Związek Ludowo-Narodowy będący w tym czasie główną emanacją ruchu narodowego generalnie rzecz biorąc nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Mimo iż odegrał w pierwszych latach II Rzeczypospolitej niemałą rolę na forum parlamentu to jednak nie potrafił odpowiedzieć w żaden sposób na pojawiające się nowe wyzwania, nie umiał, jak pisze Jacek Majchrowski, „....wychować nowego typu ludzi ogarniających szerszy widnokrąg zadań narodu, umiejących walczyć o jego cele nie tylko na polu parlamentarnym, ludzi zdolnych do pochodu naprzód, w zwartym szeregu, zorganizowanych hierarchicznie, ujętych w karby dyscypliny”[4]. Dmowski od dawna sceptycznie wyrażał się o możliwościach Związku Ludowo-Narodowego i rozumiał, że pilnie potrzebne jest wypracowanie jakiejś nowej formuły. Już w pochodzącym z 1920 r. liście do Stanisława Kozickiego pisał, iż coraz mocniej utwierdza się w przekonaniu, „...że demokracja narodowa z tymi koncepcjami i metodami jest przeżytkiem ubiegłej doby i że trzeba ją zlikwidować. Ale, ma się rozumieć, dopiero wtedy można to zrobić, jak się coś nowego, a solidnego stworzy. Za taką rzecz nie uważam związku narodowo-ludowego”[5].

Jednakże nie znaczy to, jak sugerują niektórzy, iż OWP był organizacją stricte faszystowską, kopiującą niewolniczo wzory włoskie. Jego rozwój miał swoją dynamikę, a charakter ruchu z biegiem czasu będzie ulegał ewolucji. W związku z tym, iż nadzieje na jakąś szerszą konsolidację centroprawicowej sceny politycznej w Polsce przy pomocy OWP spaliły na panewce, górę wezmą tendencje dominujące wówczas w młodej generacji narodowców, nastąpi radykalizacja programu i metod działania oraz mocniej dojdzie do głosu pewna fascynacja wzorami płynącymi choćby z Włoch. Coraz większą rolę zacznie odgrywać powołany w kwietniu 1927 r. we Lwowie tzw. Ruch Młodych (RM) OWP, na czele którego stanęli Zdzisław Stahl i Tadeusz Bielecki. W deklaracji ideowej przyjętej na lwowskim zjeździe RM OWP wzywano młodzież do walki z materializmem świata, budowania ustroju hierarchii oraz mocnych władz i rządów w państwie[6]. Tak więc wypada zgodzić się z Romanem Wapińskim, który zwracał uwagę na to, że nader często zapomina się o „...fiasku pierwszej koncepcji OWP, zakładającej konsolidację wszystkich nurtów nacjonalistycznych: od umiarkowanych i społecznie postępowych, aż po konserwatywne, jak i o etapowości przekształcania przez młodych całego OWP w de facto samodzielną siłę polityczną, mimo pozostawania w ramach całego obozu endeckiego”[7]. Jacek Majchrowski na ten przykład wyodrębnia trzy etapy rozwoju OWP: pierwszy trwający do kwietnia 1927 r., kiedy to usiłuje się wcielić w życie pierwotne koncepcje i idee, łącząc pod jego auspicjami centroprawicę; drugi pozostający pod znakiem dynamicznego rozwoju RM OWP i zafascynowania wzorami faszystowskimi oraz trzeci, schyłkowy, kiedy na polu ideologicznym zaczyna zbliżać się zdaniem Majchrowskiego do Action Française[8]. Wpływ na tę ostatnia woltę z pewnością miały coraz mocniejsze tarcia na linii Watykan-Rzym, konstatacja niekompatybilności faszyzmu z zasadami katolickimi, których wyrazicielami byli przecież przedstawiciele „młodych”.

Trzeba tutaj jednak też podkreślić, iż ta fascynacja faszyzmem, z którą mamy do czynienia w pewnym momencie wśród działaczy OWP przejawiała się przede wszystkim w zewnętrznych emblematach, symbolice, pewnym stylu, który działał na wyobraźnię, trudno zaś mówić o jakichś zapożyczeniach na polu ideologii. Jeden z jego członków podkreślał, iż co prawda pojawienie się faszyzmu we Włoszech „...zainteresowało część polskiej inteligencji. Ale znowu zainteresowanie to objawiło się powierzchowną chęcią naśladownictwa. Istota tego kierunku została nam obca, a popularnością cieszyły się jego formy zewnętrzne”[9]. Późniejszy przywódca Stronnictwa Narodowego Tadeusz Bielecki napisze zaś w swoich wspomnieniach w tonie nieco apologetycznym, lecz nie bez racji, iż nie ma szans na zrozumienie charakteru OWP ten, kto „...nie będzie pamiętał, że powstał on w dobie ruchów totalitarnych i był przygotowany do ich zwalczania i przetrwania”[10]. Należy tutaj zgodzić się z Bieleckim, niemiecki filozof i historyk Ernst Nolte określił przecież dwudziestolecie międzywojenne mianem epoki faszyzmu, uznając że jest on – ze swoim nacjonalizmem, odrzuceniem marksizmu, swoistym rewolucjonizmem oraz rozczarowaniem demokracją i liberalizmem – zjawiskiem najmocniej odciskającym piętno na tym okresie[11]. Niewątpliwie również działania aparatu państwowego wobec OWP, jego coraz trudniejsza sytuacja w latach trzydziestych na skutek podjęcia działań mających doprowadzić do jego rozbicia, sprzyjały radykalizacji nastrojów, rozbudowie sieci tajnych powiązań wewnętrzno-organizacyjnych czy swoistej militaryzacji ruchu. Do tego wszystkiego dochodzi wielki kryzys gospodarczy i jego społeczne reperkusje czy też nasilenie antyparlamentarnych i antydemokratycznych tendencji w obozie rządzącej sanacji, czego egzemplifikację stanowi uwięzienie w twierdzy brzeskiej przywódców Centrolewu.

Kolejna sprawa, na którą należy zwrócić uwagę, to coraz mocniej odczuwalne zmiany w samym obozie narodowym. Po odzyskaniu niepodległości stopniowo zwiększać będzie swoje wpływy nowe pokolenie działaczy wychowanych w innej epoce, hołdujących odmiennym wartościom niż pierwsza generacja narodowców. Generalnie rzecz biorąc mamy do czynienia w tamtym czasie z renesansem katolicyzmu wśród młodego pokolenia polskiego[12]. O ile jeszcze na przełomie wieków słowo student było w zasadzie synonimiczne z terminem ateista, religia traktowana była jako sprawa kobiet i dzieci, a przeprowadzona przed I wojną światową ankieta wskazywała, iż wśród pochodzących z Kongresówki studentów aż 77% to osoby niewierzące, o tyle po pierwszej wojnie światowej zaczyna się to wyraźnie zmieniać, mamy do czynienia z odkrywaniem przez młode pokolenie wartości katolicyzmu. Dowodem na to jest choćby fakt, iż w analogicznej ankiecie przeprowadzonej w roku 1927 już tylko 16,1% studentów z obszaru byłej Kongresówki określiło się w ten sam sposób, co kilkanaście lat wcześniej[13].

Proces ten oczywiście nie ominął również osób związanych z obozem narodowym, wyrazem tego zaś była chociażby dyskusja, która rozpętała się już u progu II Rzeczypospolitej pomiędzy prominentnymi działaczami narodowymi. Asumpt do niej dało wydanie przez Zygmunta Wasilewskiego pracy O życiu i katastrofach cywilizacji narodowej. Przeciwko tezom tam zawartym wystąpił Ludwik Bujalski, publikując broszurę zatytułowaną Kamień węgielny. Zarzucił w niej Wasilewskiemu hołdowanie przeżytkom materialistycznego pozytywizmu i postulował powiązanie zasad programu narodowego z katolicyzmem podkreślając, iż w Polsce „....od niepamiętnych czasów ujęcie patriotyzmu miało charakter religijny”, a służba narodowi i Bogu stanowi tak naprawdę jedno[14]. Jan Mosdorf w wydanej w 1938 r. książce pisze zaś o młodej generacji narodowców tamtych lat w ten sposób: „Spostrzegliśmy, że nasza myślowa podstawa jest mocna, że zainteresowania trzeba poszerzyć, uzasadnienia pogłębić. Biologiczny nacjonalizm z jego tragicznym, pesymistycznym poglądem na świat, spełnił swą rolę: uchronił nas od marzycielstwa kosztem Polski, ale nie wystarczał już jako podstawa duchowa. Jednocześnie im więcej wychodziło ze szkół nowych roczników naszego pokolenia, im dalsi byliśmy upływem czasu od okresu pozytywistycznego, czasów Darwina, Spencera, Haeckla i Nietzschego, tym silniej wpływał na nas w kierunku uniwersalistycznym (co wcale nie jest równoznaczne z kosmopolityzmem) coraz potężniejszy prąd odrodzenia religijnego”[15]. Oczywiście zwrot ten również miał swoją dynamikę, nie był czymś jednorazowym i natychmiastowym. Mosdorf na swoim przykładzie pokazuje jak mógł on wyglądać u dużej części działaczy narodowych. „Z początku – czytamy we wzmiankowanej pracy – porzucając czysto pogański nacjonalizm, do którego byłem głęboko przywiązany, ulegałem wahaniom, bojąc się wręcz o czystość swego narodowego stanowiska. Zacząłem podchodzić do katolicyzmu od strony socjologicznej, traktowałem go utylitarnie, nie w wulgarnym oczywiście znaczeniu tego słowa, polegającym na korzyści sojuszu z klerem, ale w tym szerszym, maurrasowskim, uznającym pozytywne walory doktryny i ustroju Kościoła dla wychowania społeczeństwa. Później dopiero zrozumiałem, że wchodzą tu w grę problemy duchowe niezależne w ogóle od stosunku jednostki do społeczeństwa, problemy natury moralnej o charakterze najzupełniej osobistym”[16].

Te nowe tendencje coraz mocniej dawały o sobie znać, do tego dochodzi większy radykalizm, bezkompromisowość, tak charakterystyczne dla młodego pokolenia. Można powiedzieć, iż „młodzi” angażują się we wszystko całym sobą, nie znają półcieni, gardzą ustępstwami, odrzucają „letniość” i wszelki oportunizm. Zniechęceni do parlamentaryzmu implikującego ich zdaniem chaos, z pogardą patrzą na meandry polityki gabinetowej, pragną czynu, działania, co zapewnić im miała nowopowstała organizacja. O ile pierwsza Deklaracja Programowa OWP autorstwa Dmowskiego cechowała się jeszcze dużym umiarem, jeśli chodzi o formułowane dezyderaty programowe, co stanowiło z pewnością wynik politycznych kalkulacji przywódcy obozu narodowego, oczekującego iż OWP stanie się rzeczywiście platformą porozumienia pomiędzy różnorakimi grupami politycznymi, to w momencie, kiedy nadzieje te okazały się płonne, a Ruch Młodych zaczął w coraz większym stopniu wpływać na kształt Obozu, mamy do czynienia z otwartym już artykułowaniem w dokumentach programowych poglądów charakterystycznych dla młodego pokolenia narodowców. Wyraz tych tendencji, radykalizacji nastrojów i odrzucenia metod działania preferowanych przez „starych” odnajdziemy choćby w Komunikacie OWP z 1933 r. Czytamy w nim: „I dziś jeszcze wielu ludzi w tej szkole wychowanych wyobraża sobie, że zwyciężymy w Polsce «drogą legalną», np. przez wygranie kampanii wyborczej. Myślą oni widocznie, że sanacja dopuści w ogóle do takiego «zwycięstwa», że nie zastosuje metod brzesko-majowych czy «cudów nad urną». Mówią również nam młodym, że wszelkie użycie siły, wszelka przemoc zemszczą się na nas w przyszłości, że jest to sprzeczne z tradycją narodową. Lecz młode pokolenie polskie (...) nie boi się użycia siły (...). Dlatego obok myśli politycznej, obok teorii, obok uświadomienia tworzymy siłę. Znakiem naszym przecież nie pióro, lecz miecz, którym, da Bóg, już rychło wyrąbiemy sobie drogę do Wielkiej Polski”[17].

Rzeczywiście trzeba powiedzieć, iż OWP nie wzdragało się przed użyciem argumentu siły, jego członkowie postawili w dużym stopniu na action directe, organizując różnego rodzaju awantury, strajki, manifestacje, akcje bojkotowe. Przykładem tego rodzaju działań, może być chociażby wybicie okien w redakcji „Kuriera Porannego”, rozruchy antyżydowskie we Lwowie w 1929 r. czy w Wilnie z 1931 r. Jednakże trudno mówić o jakimś monopolu młodzieży narodowej na tego rodzaju metody działania. Generalnie rzecz biorąc zauważalna jest przecież wówczas, nie tylko w Polsce, postępująca brutalizacja życia politycznego. Swoje bojówki mają komuniści, socjaliści, ludowcy, sanacja czy organizacje żydowskie. Jak podkreśla w swoim artykule Józef Zieliński „...argument pięści czy pałki był ogólnie panującym przejawem upadku kultury politycznej, a nie chorobą nagminnie grasująca wśród jednej określonej grupy politycznej”[18]. Doskonały przykład tych tendencji stanowi też słynna Instrukcja wewnętrzna Oddziału Akademickiego OWP z 1932 r. zatytułowana Wytyczne w sprawach: żydowskiej, mniejszości słowiańskich, niemieckiej, zasad polityki gospodarczej będąca zwiastunem rozłamu, który wkrótce nastąpi, doprowadzając do wyodrębnienia się Obozu Narodowo-Radykalnego.

Młode pokolenie w większym stopniu hołdować też będzie ideom romantyzmu politycznego, w przeciwieństwie do ukształtowanej w klimacie pozytywizmu endecji z przełomu wieków, która stała się wręcz symbolem wyrachowania i zimnego realizmu. Nieprzypadkowo Dmowski nazywany bywa największym polskim antyromantykiem, a Adam Wielomski określił go nawet polskim uczniem Bismarcka, zwracając uwagę na pragmatyzm, postrzeganie polityki jako sztuki osiągania tego, co możliwe czy przekonanie że jedyną miarą w polityce jest siła i skuteczność[19]. Chociaż należałoby tutaj poczynić zastrzeżenie, iż pewne wątki romantyczne były obecne w ideologii narodowej demokracji zawsze, nawet w jej najbardziej pozytywistycznym okresie, jak pokazuje to już przedwojenna praca Klaudiusza Hrabyka, a w jeszcze większym stopniu ostatnie badania Andrzeja Dwojnycha[20].

Jednakże w latach międzywojennych ucieczka od chłodnej kalkulacji, liczenia się z rzeczywistością, sytuacją zastaną widoczna jest w coraz bardziej fantastycznych pomysłach przebudowy kraju, które zaczną pojawiać się wśród młodych narodowców jak i narodowych-radykałów. Postulaty dekoncentracji przemysłu, całkowitego uwłaszczenia mas, pomysły monarchistyczne pokazują, że zimny pragmatyzm i realizm zostały poniekąd odesłane do lamusa i zastąpione przez porywy serca, uleganie emocjom, myślenie życzeniowe. Nie ma już tej charakterystycznej dla realizmu politycznego antyutopijności, liczenia się nie tyle z tym, co postulowane, ale co możliwe do osiągnięcia. W swoich dezyderatach programowych młodzi narodowcy będą coraz częściej wychodzili nie od tego jak jest, ale jak powinno być, marząc o wytworzeniu jakiegoś ducha jedności w narodzie, skupieniu energii narodowej czy wieszcząc za Mikołajem Bierdiajewem nadejście nowego średniowiecza, która to epoka w historiozofii konstruowanej przez „młodych” zostanie uznana za sui generis „złoty wiek”. Uznano, iż doświadczenie nie może stanowić jedynego wyznacznika badawczego zjawisk społecznych, bowiem aby działać skutecznie człowiek musi w coś wierzyć, nie można więc postponować tutaj praw wynikających z religii[21]. Wapiński pisze, że działaczy Ruchu Młodych charakteryzowała „...większa dosłowność w przyjmowaniu poszczególnych postulatów i haseł składających się na zasady ideowo-polityczne OWP, ale także daleko posunięta skłonność do dogmatycznego ich ujmowania. Brak w ich poczynaniach pragmatyzmu, umiejętności dostrzegania instrumentalnego charakteru wysuwanych haseł, która cechowała także i wówczas traktowanego przez nich jako «wodza» Dmowskiego”[22].

Na czele Obozu stanęła Wielka Rada, której pierwotny skład jest wyrazem jednak pewnej niekonsekwencji Dmowskiego oraz strachu przed daniem zbyt wielkiej swobody młodym. Weszli do niej bowiem przede wszystkim przedstawiciele starszej generacji, zwolennicy systemu parlamentarno-liberalnego m.in. Roman Rybarski, Jerzy Zdziechowski, Mieczysław Kuliński, Bogumił Łubieński, Seweryn Samulski, Stanisław Haller czy Aleksander Dzieduszycki. Skoro miała to być organizacja nowego typu, realizująca zupełnie inne zadania niż ZLN i stosująca odmienne metody, powinna też chyba zyskać nowe kierownictwo, umiejące podołać pojawiającym się wyzwaniom, rozumiejące charakter dokonujących się przemian, ducha tej rewolucji, która zachodziła wówczas wśród młodego pokolenia. W zamierzeniu Obóz stanowić miał również swoistą kuźnię kadr dla ruchu narodowego.

W związku ze starzeniem się pierwszej generacji narodowców napływ „świeżej krwi”, wymiana pokoleń była potrzebą chwili i właśnie OWP miała kształtować te nowe elity. Jednakże proces ten wcale nie przebiegał płynnie, na co złożyło się zapewne kilka przyczyn. Z jednej strony mamy do czynienia z wyraźną niechęcią „starej generacji” do oddawania inicjatywy w ręce młodych. Dowodem na to są chociażby słowa działacza OWP z Wielkopolski Romana Kończała skarżącego się, iż wszystkie posady „...obsadzone były przez członków SN. A trzeba było wziąć pod uwagę, ze my spod znaku OWP mogliśmy liczyć tylko na marne posadki firm prywatnych, bo urzędy i instytucje państwowe były dla nas zamknięte, Jednym słowem byliśmy uzależnieni od starszych panów. Biada temu, kto naraził się jakiemuś panu z SN”[23]. Z drugiej jednak strony brak chyba było w szeregach OWP osób, które mogły wziąć pełną odpowiedzialność za organizację, odpowiednio nią pokierować, przywódcy i organizatora formatu Dmowskiego czy choćby Jana Ludwika Popławskiego. Opinię tego rodzaju artykułował zresztą w liście do ks. Józefa Prądzyńskiego z 1934 r. sam Dmowski pisząc: „Nikt tak dobrze jak ja nie zdaje sobie sprawy z wielkich niedomagań naszej pracy i walki, z olbrzymich wad ludzi, których oni nazywają «starymi». Nikt tak gorąco, jak ja, nie pragnął, żeby młodzi ich rychło zastąpili w pracy i jej kierownictwie. Ale cóż? Blisko od piętnastu lat już istnieje nowy ruch narodowy wśród młodych, a jakże nikłe są siły, których dostarczył on obozowi narodowemu do pracy i walki na wszystkich polach. Ani jednego wybitnego naprawdę człowieka, czy to w dziedzinie myśli, czy też czynu. Trzeba często trzymać na stanowisku starego, zużytego czy też przeżytego człowieka, bo nie ma wśród młodszych takiego, co by go zastąpił”[24].

Należy tutaj jednak też powiedzieć, iż w OWP w zasadzie nie przyjęła się zasada wodzostwa, charakterystyczna przecież dla ruchów o proweniencji faszystowskiej. Sam Dmowski zawsze dystansował się od prób traktowania go w ten sposób przez „młodych”. Wśród nich samych zaś zabrakło chyba jednostki, która miałaby predyspozycje, aby stać się charyzmatycznym przywódcą pokoleniowym. Dopiero po rozłamie w ramach RNR „Falanga” pozycja Bolesława Piaseckiego będzie bez wątpienia bliska wzmiankowanym wzorom. Mimo tych przeszkód z biegiem czasu jednak „młodzi” w coraz większym stopniu zaczną majoryzować obóz narodowy, wpływając na jego politykę i ideologię. Dowodem na to jest chociażby skład tajnego kierownictwa Stronnictwa Narodowego z 1934 r., który stanowili przede wszystkim przedstawiciele młodej generacji: Tadeusz Bielecki, Władysław Folkierski, Mieczysław Jakubowski, Jan Matłachowski, Stefan Sacha, Mieczysław Trajdos. Rok później zaś na posiedzeniu Rady Naczelnej doszło do rozgrywki pomiędzy „starymi”, a wspieranymi przez Dmowskiego „młodymi”, z której zwycięsko wyszli ci ostatni.

Najmocniejsze wpływy OWP zdobył sobie wśród młodzieży akademickiej oraz szkolnej, również jednak w środowisku robotniczym czy rzemieślniczym miał on swoje przyczółki. Organizacja w szczytowym okresie swojego rozwoju osiągnęła liczebność sięgającą prawdopodobnie ok. 200 tys. członków. Wówczas właśnie została administracyjnie zlikwidowana, doszło do tego 28 III 1933 r. W wydanym w tej sprawie komunikacie Ministerstwa Sprawa Wewnętrznych czytamy, iż „...działalność organizacji i członków Obozu Wielkiej Polski już prawie od samego zarania jego istnienia stanęła w wyraźnej kolizji z kodeksem karnym i nakazami władz państwowych. Obóz Wielkiej Polski, wywołując stale ekscesy, zaburzenia i gwałty, stał się czynnikiem wprowadzającym w państwie zamęt, szerzącym niepokój, naruszającym porządek i bezpieczeństwo publiczne, podsycającym nienawiści partyjne i rasowe... dalsze tolerowanie Obozu Wielkiej Polski byłoby sprzeczne z interesami państwa”[25].

Działania władz państwowych nie były dla członków Obozu żadnym zaskoczeniem. Od dłuższego czasu przygotowywano się już do przewidywanej delegalizacji, przechodząc stopniowo do działalności podziemnej. Na gruzach OWP powstanie wkrótce szereg nowych organizacji, niejednokrotnie bardziej prężnych i aktywnych. Jak się wydaje w związku z narastającymi kontrowersjami w łonie OWP jedność organizacyjna na dłuższa metę i tak była nie do utrzymania, prędzej czy później doszłoby do secesji z Obozu środowisk, które utworzą wkrótce choćby Obóz Narodowo-Radykalny czy też prosanacyjny Związek Młodych Narodowców.

Artykuł ukazał się drukiem w „Zeszytach Społecznych KIK” 2010

[1] R. Dmowski, Od Obozu Wielkiej Polski do Stronnictwa Narodowego, w: tenże, Pisma, t. 10, Częstochowa 1939, s. 108.

[2] J. Zieliński, Reorganizacja Obozu Wielkiej Polski z r. 1931, „Studia Historyczne” 1975, nr 2, s. 267.

[3] Obowiązek, „Akademik” 1926, nr 1.

[4] J.M. Majchrowski, Szkice z historii polskiej prawicy politycznej lat Drugiej Rzeczypospolitej, Kraków 1986, s. 18.

[5] Roman Dmowski o ustroju politycznym państwa, wstęp, wybór i opracowanie K. Kawalec, Warszawa 1996, s. 52.

[6] Zob. W. J. Muszyński, Obóz Wielkiej Polski, w: Encyklopedia „Białych Plam”, t. 13, Radom 2004, s. 201; A. Tyszkiewicz, Obóz Wielkiej Polski w Małopolsce 1926-1933, Kraków 2004, s. 49-51.

[7] R. Wapiński, Ruchy nacjonalistyczne a formowanie się tendencji faszystowskich i parafaszystowskich, „Studia nad Faszyzmem i Zbrodniami Hitlerowskimi” 1977, t. 3, s. 235.

[8] J.M. Majchrowski, Polska myśl polityczna 1918-1939. Nacjonalizm, Kraków 2000, s. 72-75.

[9] T. Gluziński, Cele i drogi propagandy wywrotowej, Warszawa 1927, s. 17.

[10] T. Bielecki, W szkole Dmowskiego. Szkice i wspomnienia, Londyn 1968, s. 136.

[11] E. Nolte, Der Faschismus in seiner Epoche: die Action Française, der italienische Faschismus, der Nationalsozialismus, München 1963.

[12] K. Turowski, Renesans katolicyzmu młodego pokolenia, „Przegląd Powszechny” 1937, nr 7-8.

[13] Młodzież a religia, „Awangarda” 1927, nr 1.

[14] L. Bujalski, Kamień węgielny – o podstawy narodowego programu – z powodu książki Z. Wasilewskiego, „O życiu i katastrofach cywilizacji narodowej”, Warszawa 1921, s. 67.

[15] J. Mosdorf, Wczoraj i jutro, Biała Podlaska 2005, s. 169.

[16] Tamże.

[17] Cyt. za R. Wapiński, dz. cyt., s. 233.

[18] J. Zieliński, Narodowa Demokracja na cenzurowanym, „Dzieje Najnowsze” 1974, nr 3, s. 71.

[19] A. Wielomski, Roman Dmowski jako realista polityczny, „Nowa Myśl Polska” 2003, nr 4.

[20] K. Hrabyk, Ideologia „Przeglądu Wszechpolskiego”, Poznań 1937; A. Dwojnych, Romantyczne, mesjanistyczne i pozytywistyczne wątki w myśli prowincjonalnych środowisk endeckich na przykładzie północnego Mazowsza, w: Nacjonalizm czy nacjonalizmy? Funkcja wartości chrześcijańskich, świeckich i neopogańskich w kształtowaniu idei nacjonalistycznych, red. B. Grott, Kraków 2006.

[21] Inquiter, Niedostateczność pozytywizmu, „Myśl Narodowa” 1933, nr 13.

[22] R. Wapiński, Narodowa Demokracja 1893-1939. Ze studiów nad dziejami myśli nacjonalistycznej, Wrocław 1980, s. 269.

[23] Z. Kaczmarek, Obóz Wielkiej Polski w Poznańskiem w latach 1926-1932, „Dzieje Najnowsze” 1974, nr 3, s. 44-45.

[24] M. Kułakowski (wł. J. Zielński), Roman Dmowski w świetle listów i wspomnień, t. 2, Londyn 1972, s. 283.

[25] Cyt. za J. J. Terej, Rzeczywistość i polityka. Ze studiów nad dziejami najnowszymi Narodowej Demokracji, Warszawa 1979, s. 21.