Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Światoogląd
ks. prof. Roman Dzwonkowski SAC 2010-11-04

Czy Instrukcja „Erga migrantes” dotyczy Polaków na Wschodzie?

Wydana przez Papieską Radę do Spraw Duszpasterstwa Migrantów i Podróżujących przed sześciu laty (3 V 2004) Instrukcja „Erga migrantes caritas Christi”, poświęcona jest problemom zapewniania opieki religijnej emigrantom. Nie dotyczy więc bezpośrednio ludności autochtonicznej, jaką są Polacy mieszkający na Łotwie, Litwie, Białorusi i Ukrainie, czyli na dawnych Kresach Wschodnich I i II Rzeczypospolitej, w Rosji Europejskiej, Azjatyckiej, na Dalekim Wschodzie oraz w dawnych, południowych republikach byłego ZSRS. Są tam jednak także Polacy emigranci oraz ich potomkowie. Zostali nimi z przymusu lub dobrowolnie. Do pierwszych należą np. ci, którzy byli deportowani w połowie lat 30 z Ukrainy do Kazachstanu. Do drugich zaliczają się wszyscy, którzy w ramach wewnętrznych migracji w byłym ZSRS, z różnych powodów, głównie ekonomicznych, rozproszyli się po ogromnym terytorium tego państwa, opuszczając skupiska polskie w jego dawnych, zachodnich republikach. Dziś tworzą oni mniejsze lub większe społeczności, albo diasporę we wszystkich większych miastach Federacji Rosyjskiej. Najnowszym przykładem tego rodzaju emigrantów są ci, którzy nie mogąc liczyć na repatriację z Kazachstanu, w ciągu ostatnich kilkunastu lat osiedlili się w obwodzie kaliningradzkim, by być bliżej Polski, stworzyli tam własną społeczność i podtrzymują polskie tradycje religijne.

Określenie „Polacy na Wschodzie” używane jest tu w szerokim znaczeniu. Obejmuje tych, którzy zadeklarowali narodowość polską oraz tych, których zapisano do innej narodowości bez ich wiedzy lub wbrew ich deklaracji, lecz w taki lub inny sposób manifestują więź z polskością. By odpowiedzieć na pytanie, w jakim znaczeniu Instrukcja „Erga migrantes” dotyczy Polaków na Wschodzie, trzeba dokładniej zapoznać się z jej treścią.

Trzy płaszczyzny nauczania i wskazań Instrukcji „Erga migrantes”

Jak każdy dokument pastoralny Kościoła, tak i wspomniana Instrukcja, zawiera trzy płaszczyzny nauczania: teologiczną, zasad prawa naturalnego oraz wskazań szczegółowych. Do pierwszej należą rozważania zawarte w Części I Instrukcji, zatytułowanej „Zjawisko migracji od strony wiary” (n. 12-18) i inne, które zawierają teologiczne uzasadnienia praw migrantów do opieki duszpasterskiej. Przykład drugiej stanowią sformułowania mówiące np. o „prawie naturalnym” (n. 27), o „fundamentalnych prawach człowieka” (n. 29) i tym podobne. Trzecią płaszczyznę nauczania tworzą wszystkie wskazania szczegółowe. Są to np. polecenia przygotowania językowego i kulturowego duszpasterzy, doceniania przez nich kultury kraju i miejsca pracy, czyli inkulturacji, szacunku dla pobożności ludowej i języka miejscowego, unikanie tworzenia getta etnicznego oraz cały szereg innych, szczegółowych wskazań (n. 19, 25, 36, 38, 43, 46, 62. 63, 77, 78, 80). To jedynie przykładowe wskazanie trzech wspomnianych płaszczyzn bardzo rozwiniętego i bogatego nauczania, zawartego w Instrukcji „Erga migrantes”.

Nawet pobieżne zapoznanie się z zasadami i wskazaniami, które znajdujemy na każdej z wymienionych płaszczyzn przekonuje, że dotyczą one nie tylko migrantów. Pośrednio odnoszą się one i do innych kategorii osób pozostających poza krajem ojczystym, np. do interesującej nas w tej chwili ludności polskiej na Wschodzie, stanowiącej tam w różnych krajach autochtoniczne mniejszości narodowe. By dokładniej odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie, należy najogólniej ukazać sytuację religijną Polaków na Wschodzie.

Mniejszość polska – większością w Kościele katolickim na Wschodzie

W protestanckich krajach skandynawskich zdarza się, że katoliccy emigranci stanowią niekiedy większość w lokalnym Kościele katolickim. Tego rodzaju sytuacja istnieje np. w Szwecji. Na Białorusi i Ukrainie Polacy będący tam, jak wspomniano, ludnością autochtoniczną i mniejszością narodową, są zdecydowaną większością w tamtejszym Kościele katolickim obrządku łacińskiego. Liczbę katolików ocenia się tam w sumie na znacznie ponad dwa miliony osób. Reprezentatywne badania socjologiczne, przeprowadzone w 2000 r. na Ukrainie wykazały, że 71% procent tamtejszych katolików deklarowało narodowość polską[1]. Według wyników analogicznych badań przeprowadzonych w 2003 r. na Białorusi, 63% katolików w tym kraju uważało się za Polaków. W diecezji grodzieńskiej odsetek ten wyniósł 80%, w pińskiej – 70%, w witebskiej – 57%, a w archidiecezji mińsko-mohylewskiej – 35%. Aż 82% katolików podało, że ma pochodzenie polskie, w tym 66% że pochodzi z rodzin całkowicie polskich, a 16% z mieszanych. Tylko 18% podało, że pochodzi z rodzin niepolskich.[2]. Liczby te wskazują na osobliwy i nietypowy charakter Kościoła katolickiego w tych krajach. Jest on mało znany w Polsce i, jak się wydaje, mało znany i niezrozumiały dla rezydujących od niedawna na Wschodzie nuncjuszów apostolskich. Jest to rezultat izolacji tych terenów przez ponad pół wieku od Stolicy Apostolskiej i braku rzetelnych, niejednostronnych informacji. Nie brakowało natomiast informacji nieprzychylnych Polakom. Na tym tle poważnym problemem duszpasterskim i narodowym stał się dla Polaków problem języka.

Do II Soboru Watykańskiego językiem liturgii był w całym Kościele, jak wiadomo, język łaciński. W paraliturgii i nauczaniu panowały języki narodowe. We wspomnianych krajach i dalej na Wschodzie, gdzie Polacy stanowili również większość wiernych, panował w tej ostatniej dziedzinie język polski. W czasach istnienia ZSRS inne grupy narodowościowe nie ujawniały tam swojej obecności w Kościele. Po II Soborze Watykańskim do liturgii, a stopniowo i paraliturgii, weszły inne języki miejscowe: białoruski, ukraiński i rosyjski. Z wielu względów było to konieczne, lecz spowodowało nieuniknione podziały narodowościowe w parafiach. Stopień zróżnicowania narodowościowego tych parafii jest zależny od położenia geograficznego. Jeśli w zachodnich regionach obecnej Białorusi i Ukrainy, był on mało widoczny, a niekiedy niemal niewidoczny, gdyż istniejące tam parafie miały charakter narodowościowo polski, to w miarę oddalenia się na Wschód, sytuacja ulegała zmianie, w sensie rosnącej stopniowo obecności innej niż polska narodowości wiernych, aż do jej przewagi we wschodnich regionach wspomnianych krajów. Pomijam tu wyjaśnienie tej sytuacji. Wszędzie jednak widoczna była i jest mniejsza lub większa obecność katolików narodowości polskiej, oczekujących języka polskiego w kościele.

Wprowadzenie do liturgii różnych języków zrodziło problem ich obecności w niej, zgodnej z oczekiwaniami wiernych. Doświadczenie pokazało, że to ważne kryterium duszpasterskie, jakim jest uwzględnianie oczekiwań ludzi w tym względzie, nie zawsze było i jest brane pod uwagę. Wpłynęły na to różne czynniki. Chronologicznie pierwszym był brak inkulturacji, o potrzebie której mówi Instrukcja (n. 34-36). Ofiarni księża z Polski, którzy od końca lat 80. zaczęli w coraz większej liczbie udawać się do pracy duszpasterskiej na Białorusi i Ukrainie, nie znali specyfiki językowej i religijnej tych krajów. W szkołach państwowych i w seminariach duchownych nie było mowy o Polakach w tych krajach i dalej na Wschodzie. Ich sytuacja kulturowa była księżom tym nieznana. Niezrozumiały był dla nich fakt istnienia tam, już od XIX w., dwóch sfer językowych. Jedną stanowiły języki komunikacji codziennej, używane przez ogół społeczeństwa. Na Białorusi – tzw. prosty (gwara) i rosyjski, na Ukrainie ukraiński.

Drugą sferę stanowił język życia religijnego, którym był polski. Sytuacja ta była wynikiem nieistnienia tam szkół polskich za czasów carskich i sowieckich oraz antypolskich represji w ZSRS, powodujących ukrywanie polskości. Niezrozumiały był także dla wspomnianych duszpasterzy, fakt istnienia tam takiej kategorii osób, które słabo znały język polski i nie mówiły nim na co dzień, lecz deklarowały narodowość polską i pragnęły mieć język polski w kościele. W związku z tym popełniali błąd utożsamiania języka i narodowości. Wpłynął on bardzo mocno na ich decyzje co do stopnia obecności języka polskiego w liturgii. Akcentowali funkcję poznawczą języka, nie biorąc pod uwagę jego niezwykle ważnej dla wiernych, funkcji emocjonalnej i narodowej. Niekiedy prowadziło to do jego eliminacji, wbrew oczekiwaniom, a niekiedy i protestom wiernych. Księża z Polski byli pierwszymi, którzy wprowadzili do liturgii języki – białoruski, ukraiński i rosyjski. Także i z obawy przed zarzutem polonizacji, choć ogół wiernych oczekiwał od nich nie czego innego, lecz duszpasterstwa w języku polskim. W ostatnich latach doszedł do głosu kolejny czynnik, działający w tym samym kierunku – białoruska i ukraińska opcja narodowa pewnej części młodego pokolenia miejscowych duszpasterzy. Oznacza ona w praktyce dążenie do nadania stopniowo Kościołowi na Białorusi i Ukrainie białoruskiego i ukraińskiego charakteru kulturowego i narodowego, niezależnie od nastawienia wiernych. Prowadzi to do ograniczania obecności w liturgii i paraliturgii języka polskiego, w którym ich wierni wyrażają w kościele swoją wiarę i tożsamość narodową.

Dążenia te wzmacnia widoczna w byłych republikach ZSRS monokulturowa i monoetniczna wizja Kościoła katolickiego. Widoczna jest ona w Estonii, na Łotwie, Litwie, Białorusi, Ukrainie i w Rosji. Jest ona refleksem panującego tam do niedawna sowieckiego systemu politycznego, który przez kilkadziesiąt lat narzucał społeczeństwu jednolitą ideologię, myślenie, narodowość i kulturę. Jednolitość myślenia, poza dogmatami wiary, nie odpowiada nauczaniu Kościoła, wyrażonemu w Instrukcji „Erga migrantes”, która mówi o jego jedności w różnorodności (n. 34). Bardzo mocno podkreśla ona, że jedność Kościoła lokalnego realizuje się przez „jedność w wielości, czyli taką jedność, która nie jest jednolitością, ale harmonią, w której wszystkie słuszne różnice są przyjęte we wspólnym napięciu jednoczącym” (n. 89).

Takiemu pojmowaniu jedności Kościoła nie odpowiada też, będąca w powszechnym użyciu na Wschodzie terminologia w rodzaju: „Kościół białoruski”, „Kościół ukraiński”, „Kościół rosyjski”. Spotykamy ją w wypowiedziach niektórych hierarchów, a także nuncjuszów apostolskich, mówiących o budowaniu Kościoła białoruskiego czy ukraińskiego. Sugeruje ona tworzenie Kościołów o charakterze narodowym i ułatwia eliminowanie z nich innego niż białoruski, ukraiński czy rosyjski czynnika kulturowego, którym jest np. język polski w liturgii, od wieków tam obecny, jakkolwiek oczekuje go ogromna część wiernych tych Kościołów. Im Kościoły te zawdzięczają swoje przetrwanie w okresie prześladowań w czasach komunizmu i odrodzenie się po tym okresie. Właściwe, wskazujące na ponadnarodowy charakter Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego są określenia: „Kościół na Białorusi”, „Kościół na Ukrainie”, „Kościół na Litwie”, „Kościół na Łotwie”, „Kościół w Rosji”.

Instrukcja mówi, powołując się na jedną z adhortacji apostolskich papieża Jana Pawła II[3], że „w Kościele wszyscy powinni […] znaleźć «swoją ojczyznę»” (n. 27). Chodzi o ojczyznę w sensie duchowym i nadprzyrodzonym, która, jak mówi Instrukcja, jest „tajemnicą Boga wśród ludzi” (tamże). Lecz emigranci i mniejszości narodowe pozostające poza krajem ojczystym, np. polskie za wschodnią granicą, dzięki obecności w Kościele katolickim języka polskiego mogą w nim odnajdować duchowe uobecnienie także i ojczyzny ziemskiej, umacniające ich wiarę. Na emigracji wspomnienie o ojczyźnie trwa przez pokolenia. Mniejszości narodowe, często nieoczekiwanie oddzielone od Macierzy granicami politycznymi, zachowują je przez stulecia.

Wszystkie badania socjologiczne dotyczące emigrantów i grup etnicznych wskazują, że religia i tradycje religijne są najtrwalszym elementem w relacjach międzyetnicznych. Religia, jak pisze jeden z socjologów, jest „najważniejszym centrum oporu. Można zmienić swój język, swój sposób życia, czy pojęcie o miłości. Religia tworzy ostatnią twierdzę, wokół której krystalizują się wszystkie wartości, które nie chcą umierać. W walce cywilizacji, sacrum stanowi ostatni bastion, który nie chce się poddać”[4]. Jest to wyraz dążenia do zachowania własnej tożsamości narodowej. O jej poszanowaniu i ochronie przez duszpasterzy w wypadku emigrantów, wielokrotnie mówi Instrukcja (n. 9, 77, 78). Można to odnieść także do tożsamości wiernych należących do mniejszości polskich na Wschodzie.

Instrukcja zaleca, by kapelan migrantów był „człowiekiem-pomostem” między nimi, a wspólnotą ich przyjmującą (n. 77). Przez analogię można powiedzieć, że duszpasterze mieszanych już często narodowościowo parafii, jakie istnieją w skupiskach polskich na Wschodzie, na Łotwie, Litwie, Białorusi, Ukrainie i w Rosji, powinien pełnić podobną rolę w środowisku wiernych różnej narodowości. Nie pełni jej, jeśli w taki lub inny sposób w swoim nastawieniu i decyzjach duszpasterskich uprzywilejowuje jedną lub drugą grupę narodową.

Instrukcja „Erga migrantes” w odniesieniu do duszpasterstwa migrantów używa dwóch pojęć: integracja i asymilacja (n. 78). Pierwsze oznacza aktywne wchodzenie w kulturę kraju osiedlenia przez emigrantów, opanowanie miejscowego języka, nabycie praw i wypełnianie obowiązków po ewentualnym przyjęciu obywatelstwa, a jednocześnie zachowywanie ważnych elementów kultury ojczystej, takich jak język, nazwisko, własne tradycje religijne i narodowe, przekazywanie ich młodszemu pokoleniu i utrzymywanie duchowej więzi z Macierzą. Na płaszczyźnie religijnej oznacza to aktywne włączenie się w życie lokalnego Kościoła. Pojęcie integracji nie dotyczy Polaków na Wschodzie. Dotyczy ich natomiast pojęcie asymilacji. Oznacza ono bowiem samorzutne lub wymuszane porzucenie wartości własnej kultury, np. języka, tradycji religijnych, narodowych i innych wartości własnych. Jego rezultatem jest „roztopienie się” w miejscowym, większościowym społeczeństwie[5]. Może być on wymuszany przez politykę danego państwa lub lokalnego Kościoła, utożsamiającego jego jedność z jednolitością, wbrew nauczaniu, zawartemu w dokumentach kościelnych.

Zakończenie

Zapoznanie się z treścią Instrukcji „Erga migrantes” z 2004 r. przekonuje, że jakkolwiek poświęcona jest ona problemom opieki duszpasterskiej migrantów, to różne jej wskazania bezpośrednio lub pośrednio dotyczą także każdej innej kategorii wiernych, którzy znaleźli się poza swoim ojczystym krajem lub własnym państwem. Instrukcja mówi o poszanowaniu tożsamości migrantów w Kościołach lokalnych (n. 9). Postulat ten dotyczy także wiernych należących do autochtonicznych mniejszości narodowych, których jedną z zasadniczych cech jest dążenie do zachowania własnej tożsamości narodowej. Dlatego odpowiedź na postawione w tytule tych rozważań pytanie, jest twierdząca.

Artykuł ukazał się drukiem w „Zeszytach Społecznych KIK” 2010.

[1] Por. R. Dzwonkowski SAC, O. Gorbaniuk, J. Gorbaniuk, Postawy katolików obrządku łacińskiego na Ukrainie wobec języka polskiego, Lublin 2001, s. 95. Badania oparte zostały na próbie 1300 osób w 57 wybranych losowo parafiach, które stanowiły 11,5% ogółu istniejących.

[2] Por. R. Dzwonkowski SAC, O. Gorbaniuk, J. Gorbaniuk, Postawy katolików obrządku łacińskiego na Białorusi wobec języka polskiego. Lublin 2004, s. 14, 117, 123. Badania objęły 43 parafie (12% ogółu istniejących) i 860 osób.

[3] Familiaris consortio z 1982 r.

[4] René Bastide, Brésil terre des contrastes, Paris 1975, s. 241.

[5] W ten sposób terminy „integracja” i „asymilacja” wyjaśniają autorzy Lessico migratorio (a Cura di Graziano Tassello, Centro Studi Emigrazione), Roma 1987, s. 33, 118-120.