Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Światoogląd
Radosław Brzózka 2010-06-20

Ku trzeciej fali postępu – rozumienie dziejów w futurologii
Alvina Tofflera

Problem rozwoju społeczeństwa informacyjnego to jeden z chętniej podejmowanych w dyskursie publicznym tematów. Jest on związany z nowymi zjawiskami na styku techniki i życia społecznego. Nic dziwnego, że badania naukowe nad samym zjawiskiem, a także jego teoretykami, są w początkowej fazie realizacji.

Alvin Toffler należy do awangardy namysłu nad „cywilizacją wiedzy i informacji”. Co więcej, pewne konsekwencje jego interpretacji rozwoju technologicznego stają się obecnie istotną treścią życia społecznego[1]. Wydaje się zatem zasadne krytyczne odczytanie przynajmniej niektórych elementów jego teorii. W przypadku futurologa – zwiastuna przyszłości szczególnie frapujące jest zagadnienie postrzegania przez niego przeszłości i teraźniejszości jako jedynego przecież realnego oparcia dla prognoz.

Ponieważ „dziejowość” jest ostatecznie cechą człowieka i pochodnych od niego wytworów kulturowych, właściwym punktem odniesienia w refleksji nad ostatecznymi racjami stojącymi u podstaw historycznego aspektu pisarstwa Tofflera wydaje się być realistyczna filozofia bytu z jej antropologią filozoficzną i z jej rozumieniem kultury. Pozwalają one sprowadzić do wiarygodnych poznawczo wymiarów problemy chętnie rozważane przez twórców syntez historyczno-społecznych. Należą do nich nade wszystko pytania o status bytowy, tok, czynniki sprawcze i cel dziejów. Taka refleksja może także przybliżyć do sposobu rozumienia historii – działalności poznawczej, którą podejmuje Toffler jako twórca teorii cywilizacji. Aspekt historyczny jest wciąż ważnym, choć współcześnie w różny sposób kwestionowanym, elementem badań naukowych w zakresie humanistyki. Synteza cywilizacyjna, socjologiczno-historyczna między innymi w tej dziedzinie może szukać trwałego oparcia, co ma faktycznie miejsce w pisarstwie omawianego autora.

Alvin Toffler jest urodzonym w 1928 r. socjologiem, teoretykiem kultury i cywilizacji, futurologiem postulującym budowę globalnej cywilizacji opartej na nowoczesnej technice i wiedzy. Światowy rozgłos przyniosła mu praca „Szok przyszłości”[2], która została przełożona na ponad 30 języków. Jednak za pełny wyraz swojej refleksji społecznej sam uważa „Trzecią falę”[3], o czym świadczy także zatytułowanie tego właśnie dzieła określeniem wiodącym w jego teorii. Inne ważne z punktu widzenia analizowanego tematu pozycje jego autorstwa to „Zmiana władzy, wiedza, bogactwo i przemoc na progu XXI stulecia” oraz „Budowa nowej cywilizacji. Polityka trzeciej fali”[4].

Mimo nienaukowego charakteru pisarstwa zalicza się go do grona czołowych teoretyków cywilizacji, co można przypisać swoistej oryginalności teorii i szerokiej recepcji tego autora[5]. Wydaje się zatem, że prześledzenie jego poglądu na dzieje może być pomocne w refleksji nad rozumieniem cywilizacji w naukach humanistycznych i w filozofii.

Futurologia, do której zaliczana jest myśl Tofflera, to dziedzina poznania, której zadaniem jest przewidywanie przyszłości człowieka, społeczeństwa i kultury (cywilizacji) na podstawie wyników nauk, takich jak socjologia, filozofia, psychologia, antropologia, biologia. Cele te realizowane są za pomocą między innymi metod matematycznych i statystycznych. Ostatecznie zadanie futurologii sprowadza się do selekcji scenariuszy przyszłych wydarzeń. Wobec domniemanych zagrożeń, pozwala to na wcześniejsze wybranie, uznanego za optymalny, scenariusza dla przyszłości, by właśnie ten, a nie inny scenariusz realizować[6].

Nie dziwi zatem poniżej udokumentowany fakt, że historia u Tofflera jest na usługach wizji przyszłości. Interesuje go najbardziej współczesność i te jej przejawy, które wydają się być zapowiedzią jutra. Jednak moc jego wizji pochodzi między innymi z tego, że jest schematem uniwersalnym wyjaśniającym przeszłość, pokazującym w niej genezę teraźniejszości i roztaczającym perspektywy na najlepszą dostępną przyszłość.

Tok dziejów – metafora fal

Dzieje ludzkiej cywilizacji Toffler ogląda z perspektywy organizacji życia. Dwa momenty gwałtownej zmiany ładu w życiu ludzkich społeczności to dwa zderzenia fal. Najbardziej narzucającym się aspektem porządkowania międzyludzkiej codzienności jest gospodarowanie dobrami materialnymi. To właśnie Tofflerowski klucz do wyjaśnienia dziejów.

W pierwszej fali, w epoce która rozpoczyna się rewolucją agrarną około dziesięć tysięcy lat temu, mamy nierozdzieloną produkcję i konsumpcję; zjawisko rynku sprowadzone do minimum. Życie jest statyczne i ekstensywne[7].

Druga fala – pojawiające się pod koniec XVII wieku uprzemysłowienie – rozdziela konsumentów i producentów oraz buduje gigantyczną sieć kanałów wymiany zwaną rynkiem. Niesie rozwój ekonomiczny i technologiczny, ale także dehumanizację, kolonializm (imperializm) i destrukcję środowiska naturalnego. W opisie drugiej fali szczególnie widoczna jest ekonomistyczna optyka Tofflera: do potrzeb rynku dostosowuje się jego zdaniem nie tylko program szkolnictwa, ale nawet style w muzyce[8].

Zdaniem Tofflera, nie sposób dokonać jednoznacznej oceny tej cywilizacji. Bez względu na taką czy inną ocenę druga fala wycofuje się. Wpływają na to uchwytne czynniki materialne. Biosfera dalej nie wytrzyma naporu przemysłu. Nieodwracalne źródła energii mają swój kres. Towarzyszy temu kryzys struktur społecznych i zarządzania, zachwianie systemu ról społecznych od płci przez zawody, aż po rządzących i rządzonych. Całość tych zjawisk powoduje kryzys osobowości człowieka. Budzi niepotrzebne poczucie winy, wszak jednostki przeżywają tylko subiektywny refleks obiektywnego procesu[9].

Trzecia fala – nadciągająca właśnie epoka wiedzy i informacji – przywraca jedność w człowieku, którego industrializm wtłaczał na przemian w rolę producenta, to znów konsumenta. Rozgraniczenie między producentem i konsumentem nieznane było cywilizacji pierwszej fali, w trzeciej fali zaciera się ponownie. Zintegrowany na nowo człowiek przyszłości – prosument łączy cechy producenta i konsumenta. Służy temu przenoszenie części spraw, załatwianych dotychczas w porządku rynkowym, do działalności o cechach samowystarczalności realizowanej w oparciu o nowe technologie. Proces ten dotyczy usług, ale poszerza się także na produkcję. Niesie on ze sobą nowe style życia: zaspokajające więcej różnorodnych potrzeb, mniej monotonne, bardziej twórcze i słabiej związane z rynkiem[10].

Ta zmiana dotyka także struktur życia społecznego, które mają szansę nieść zrównoważony rozwój i postawę ekologiczną. Świadoma aplikacja zasad trzeciej fali przyniesie także dalsze powiększenie dobrostanu ludzkiego, ale już bez obciążeń związanych z industrializacją: „Rzuciwszy wyzwanie staremu ładowi, nowa cywilizacja obali biurokracje, ograniczy znaczenie państwa narodowego i stworzy w świecie postimperialistycznym na wpół autonomiczne systemy gospodarcze. Do tego będą potrzebne nowe formy rządzenia – skromniejsze, bardziej efektywne, a przy tym bardziej demokratyczne niż jakiekolwiek ze znanych nam obecnie”[11] – wieszczy Toffler. Stronnicy myślenia trzeciofalowego – których amerykański futurolog nazywa technorebeliantami – ujawniają się jako odłam w życiu społecznym. Charakteryzuje ich motywacja ekologiczna, demokratyczna, humanistyczna (co oznacza przede wszystkim sprzeciw wobec alienacji drugofalowej), nastawienie na zrównoważony rozwój[12].

Toffler na ogół deklaruje umiarkowany optymizm względem przyszłości i odżegnuje się od konstruowania doskonalszego utopijnego świata. Bardziej szczere jednak są chyba te wypowiedzi, które mówią o nadziejach pokładanych w cywilizacji trzeciej fali. W swojej obecnej, początkowej fazie jest ona, zdaniem futurologa „nie tylko spójna wewnętrznie i skuteczna, zarówno z ekonomicznego, jak i środowiskowego punktu widzenia, lecz również – jeśli się w nią odpowiednio zaangażujemy intelektualnie – można będzie z niej stworzyć jeszcze uczciwszą i bardziej demokratyczną cywilizację niż nasza własna.”[13]

Zderzenia fal to często nieuświadamiany przez elity, a jednak rozstrzygający moment wyboru między niedającymi się pogodzić formami życia społecznego. O ile wewnątrz cywilizacyjnych fal rozwój dokonuje się sukcesywnie, o tyle „zderzenia” są rewolucyjnymi przełomami. Ci, którzy opowiadają się za nową cywilizacją, są awangardą przyszłości; ci, którzy jej nie rozpoznają albo nie zaakceptują, zostaną hamulcowymi życia społecznego. Epigoni starej cywilizacji skazują się także na osobową dezintegrację, która jest powstałym w ich wnętrzu odbiciem niestosowności starej organizacji życia do nowych czasów[14].

Autor deklaruje uproszczenia, uogólnienia i komprymacje w prezentowanej syntezie. Mimo tych zastrzeżeń ocenia jako przydatny podział na trzy epoki. Jednocześnie wyraźnie wpisuje się w tradycję, która tym podziałem operowała. Zarzuty E. Voegelina wskazujące na „gnostycki” charakter zwiastunów trzeciej epoki, mimo pozytywnych walorów pisarstwa Tofflera i w stosownych miejscach wypowiadanych przez opisywanego autora zastrzeżeń, dotyczą także „Trzeciej fali”. Włącza się on w nurt historiozofii sprowadzającej się do panteizmu, a co za tym idzie – immanentyzmu, wyrażonego przy wyjaśnianiu historii i życia społecznego poprzez ideę postępu i rewolucji. Sens historii tkwi w samozbawczych działaniach człowieka i materii[15]. Od filozoficznych promotorów tych idei odróżnia amerykańskiego futurologa relatywizacja wymienionych przekonań, sprowadzenie ich do takich wymiarów, aby wpisywały się we współczesne projekty polityczne.

Dzieje jako wzburzona woda

Tak zwarta synteza ludzkiej wędrówki po osi czasów jest możliwa dzięki odpowiedniemu rozumieniu dziejów. Toffler opisuje raczej procesy, zmiany cywilizacji. Nie skupia się na ciągłości dziejów, ale na przerwach w niej. Opisuje napór dwóch, albo nawet trzech fal z różnymi prędkościami i siłą[16]. Ponieważ jednak cywilizacje te mają globalny zasięg, w opisie trzech fal zamyka się obraz całej przeszłości człowieka, jego kultury i zmagań z naturą.

Rewolucja jest kluczem do wyjaśnienia dziejów, zwłaszcza ich obecnego, szczytowego momentu. Zmiany, które doprowadzą do pełnego rozkwitu nową cywilizację będą rezultatem konfliktu, nie postępu. Konflikty stare i nowe zostają wprzęgnięte w superkonflikt drugiej i trzeciej fali. Zróżnicowanie dokonujące się w różnych sferach życia i przyspieszenie wydarzeń stanowią próbę dla obecnego pokolenia. Powodują one w zbiorowej świadomości „szok przyszłości”[17].

Toffler krytykuje pogląd, że w dziejach może realizować się prostolinijny postęp, jeśli tylko życie społeczne będzie nadal oparte na zasadach dostosowanych do budowy społeczeństwa industrialnego. Nie oznacza to jednak, że odrzuca ideę postępu. Jest ona wręcz motorem napędowym jego teorii. Zmiany dokonujące się w dziejach nie są przypadkowe, lecz tworzą wyraźny i czytelny obraz. Mają charakter kumulatywny. Postęp ma się dokonywać poprzez rewolucyjny skok, rosnącą złożoność techniki i społeczeństwa, a także z uwzględnieniem postulatów ekologicznych. Schemat tego rozwoju nie przypomina linii, lecz raczej rozgałęzione drzewo[18].

Toffler akcentuje dynamizm procesu dziejowego: „Przecież nic nie pozostanie bez zmiany. Przyszłość jest płynna, nie zastygła. Tworzą ją zmieniające się decyzje, jakie my sami podejmujemy każdego dnia, a każde zdarzenie wpływa na wszystkie inne”[19]. Są to jednak decyzje usytuowane w kontekście natury rozumianej dużo szerzej niż przyjmujemy to potocznie. Natura świata pozaludzkiego jest u amerykańskiego futurologa miernikiem działań ludzkich w dużo większym stopniu niż w tradycyjnym światopoglądzie. Patrzy na dramat dziejów w skali kosmicznej: „Wraz z napływem trzeciej fali nasza własna planeta jawi się nam o wiele mniejsza i bardziej krucha. Człowiek nie zajmuje już najważniejszego miejsca we Wszechświecie. Nawet jeżeli jest tylko jedna szansa na tysiąc, że nie jesteśmy w świecie sami, to starczy, by wywołać w nas wahanie”[20]. Jednocześnie ludzkie decyzje współtworzące dzieje analizowany autor poszerza także na kreację w zakresie biologicznej strony natury ludzkiej: „Myśliciele drugiej fali pojmowali gatunek ludzki jako szczytowe osiągnięcie długiego procesu ewolucji; myśliciele trzeciej fali muszą teraz zdać sobie sprawę, że my sami mamy się stać projektantami ewolucji. Ewolucja nie będzie już nigdy taka jak dawniej” [21].

Dzieje są więc umiejscowione w człowieku, jego decyzjach i wytworach kulturowych. To one składają się na ocean przeszłości, teraźniejszości i przyszłości ludzkiej. Nie da się jednak do nich sprowadzić obiektywnego procesu powstawania, biegu i zderzenia fal. W tych ostatnich, w „superwalce” dokonać się może wzmożony postęp. Toffler bowiem jest krytykiem hasła nieograniczonego postępu rozumianego w kluczu ewolucji; lecz jakościowy rewolucyjny skok, spiętrzenie wód zwycięskiej fali i idące za nim liczne mikroprzewroty (metafora drzewa) – oto trzecia fala postępu. Także kontekst natury popycha dzieje w określonym kierunku: ludzkość powinna stać się ekologiczna a zarazem spróbować kierować ewolucją swojego biosu. Toffler twierdzi, że nie ma w tych wszystkich procesach konieczności. Ale czy aby na pewno, skoro liczne stronice jego książki dowodzą, że to najwłaściwszy sposób na przetrwanie zdezintegrowanej jednostki i niszczącej planetę ludzkości?

Czynniki sprawcze dziejów

Skoro dzieje są wzburzonym oceanem, przez który przetaczają się fale zderzając się w rozstrzygającej superwalce, rodzi się pytanie o przyczynę sprawczą tych procesów. We wstępnych zastrzeżeniach metodologicznych Toffler podkreśla, że przypisując działanie cywilizacyjnym falom, ma na myśli aktywność człowieka, a pozorna personifikacja wielkich formacji społecznych jest jedynie zabiegiem z zakresu ekonomiki języka[22].

Człowiek, właściwy podmiot dziejów, jest w syntezie futurologa z jednej strony jednostką jawiącą się jako niezdeterminowany podmiot. Jak wcześniej wspomniano, otwiera się przed nim perspektywa autokreacji własnej natury biologicznej poprzez inżynierię genetyczną. Ale również determinanty społeczne tracą dawne znaczenie. Nienaturalne dla człowieka uwikłanie w uwarunkowania ery przemysłowej ma szansę przejść do przeszłości dzięki rewolucji w dziedzinie społecznej komunikacji. Odmasowienie międzyludzkich kontaktów pozwoli na wyostrzenie poczucia własnej indywidualności. Technologia świadomości otworzy w niedalekiej przyszłości możliwość wielokrotnego kreowania siebie samego[23].

Drugą stroną antropologii Tofflera jest jednak materialistyczny determinizm. Kiedy przestaje on spoglądać na świetlaną przyszłość jednostek we wschodzącej cywilizacji trzeciej fali i przechodzi do analiz problemów społecznych i przemian dziejowych, człowiek staje się tworzywem i produktem społecznych determinant.

Rozważając przyczyny rewolucji przemysłowej, amerykański futurolog stwierdza, że motorem dziejów nie jest sama technologia ani same idee i wartości, walka klasowa, ekologia, demografia, komunikacja, ekonomia. Są to wzajemnie powiązane zmienne, nieograniczone w swej złożoności, z których twórca syntezy historyczno-społecznej musi dokonać wyboru najlepszych do celów realizowanych. Zniekształcenie uzyskanego obrazu jest nieuchronne. Najbardziej dostrzegalne konsekwencje dla toku dziejów miał jego zdaniem pogłębiający się rozdźwięk między producentem i konsumentem oraz związany z tym procesem rozwój kanałów wymiany – rynku[24].

Idee i wartości człowieka – rozumianego po Kartezjuszu jako rozdwojenie ciała i duszy, zaś po Kancie – jako niepoznającego realnego dobra, a jedynie będącego w polu wartości – nie mogą być miarą przemian zachodzących w świecie społecznym. Mogą nią być realne decyzje konkretnych osób, lecz uchwycenie tej prawdy wymaga odwołania się do realistycznej antropologii filozoficznej bądź do chrześcijańskiego światopoglądu. Do ukazania człowieka jako podmiotu dziejów potrzeba takiej interpretacji bytu ludzkiego, która pozwala uchwycić go jak podmiot dynamiczny z jego potencjalnościami; potrzeba teorii ujmującej sposób aktualizacji tychże potencjalności[25]. Wyjaśnienie takie pozwala dopiero ujrzeć wszechstronnie ludzki akt decyzyjny, zrozumieć bytowy status ludzkich wytworów kulturowych, wreszcie ukazać „dziejowość” człowieka zdolnego do przekazywania i weryfikacji dziedzictwa kulturowego[26].

Wysiłek Tofflera i osób stosujących się do jego wskazówek skupia się na dostosowaniu sposobu ludzkiego myślenia, działania, traktowania relacji międzyludzkich (w tym także polityki) do wyznaczników trzeciej fali z jej nową lepszą technosferą, infosferą i wypływającą z nich ekonomią[27].

Zdając sobie sprawę z totalitarnych doświadczeń w stwarzaniu „nowego człowieka”, analizowany autor odcina się od wymyślania idealnego wzorca i masowego urabiania doskonałych jednostek ludzkich. Zarazem jednak powiela materialistyczne złudzenia piewców postępu. Jest przekonany, że zasadnicza zmiana materialnych warunków życia wpływa na charakter społeczny człowieka. „Zmieniając najgłębszą strukturę społeczeństwa, przeobrażamy również ludzi. Osobiście nie podzielam dość powszechnego poglądu, jakoby istniała jakaś szczególna, niezmienna natura ludzka. Gdyby jednak nawet tak było, to przecież społeczeństwo nagradzałoby pewne cechy, a potępiałoby inne – kształtując przez to określony charakter człowieka; w rezultacie prowadziłoby to do ewolucyjnej zmiany charakteru ludzkiego”[28] – przekonuje Toffler. Za E. Frommem przytacza jednoznacznie deterministyczne przekonanie, że postępowanie ludzi nie jest rezultatem świadomych decyzji co do naśladowania wzorców społecznych, lecz wynika z tego, że ludzie chcą tak postępować, jak muszą. Nic dziwnego zatem, że w jego przekonaniu cechy człowieka trzeciej fali powstają z napięcia, które istnieje między wewnętrznymi popędami i pragnieniami wielu jednostek a zewnętrznymi popędami i presjami wywieranymi przez społeczeństwo[29].

Dla uładzonego, cywilizowanego spełniania się tego determinizmu porządek społeczny trzeciej fali powinien zapewnić jednostce „satysfakcjonujące życie emocjonalne i zdrową psychosferę”[30]. Prowadzi do tego realizacja trzech podstawowych wymogów każdego człowieka: potrzeby więzi społecznej, potrzeby struktury oraz potrzeby poczucia sensu. Psychologiczne jedynie ujęcie życia ludzkiego powoduje, że więź społeczna jest u Tofflera przede wszystkim antidotum na samotność. Struktura – „zespół niezbędnych człowiekowi względnie trwałych punktów odniesienia”[31] – wydaje się być namiastką praktycznej, moralnej sfery życia człowieka. Wreszcie do potrzeby poczucia sensu futurolog zredukował religijny wymiar bytu ludzkiego. Uderzający jest brak uwzględnienia poznawczych potrzeb człowieka w tym ujęciu[32].

Potrzeby racjonalne omawia jednak autor w kontekście religijności człowieka. Dystansuje się od wszelkiej teologii i wierzy, że może ją zastąpić „prosty ideał bycia pożytecznym dla innych”. W tym niereligijnym kontekście rozważa kwestię światopoglądu. Trzecia fala wymaga formułowania nowego, który w spójnej syntezie uchwyci prawdziwy związek między rzeczami. Jednak cała prawda o świecie jest niepoznawalna. Względnie pełny obraz świata mogą przynieść różnorodne i chwilowe metafory[33]. Mimo agnostycyzmu i irracjonalizmu powyższych stwierdzeń, autor w swoisty sposób broni przekonania, że życie ma sens: „Przecież nawet jeśli w jakimś kosmicznym sensie życie rzeczywiście nic nie znaczy, to możemy sami mu nadać to znaczenie, czerpiąc je z przyzwoitych stosunków społecznych i rozumiejąc, że stanowimy część o wiele większego dramatu, jakim jest logiczny rozwój historii” [34].

Jak jednak określić bliżej podmiot stojący za nowym postępowym porządkiem społecznym? Kto dąży do jego zaprowadzenia? Toffler stwierdza, że nie jest to klasa, ruch, lecz być może tylko zmienna konfiguracja pojedynczych ludzi i chwilowych grup. Ten luźny zbiór ludzkich jednostek łączy przekonanie, że starego porządku nie da się naprawić. Zwiastuje zatem gwałtowny przełom[35].

Poprzestanie na takiej odpowiedzi staje się bardziej zrozumiałe, jeśli weźmie się pod uwagę, że w teorii amerykańskiego futurologa potok wydarzeń nie jest ściśle związany z człowiekiem jako ich podmiotem. W wielu miejscach jawi się on jako obiektywny czynnik. Przykładem niech będzie zasadnicza dla tej teorii sytuacja: zmierzch cywilizacji drugiej fali powoduje kryzys osobowości człowieka. Jednostki przeżywające go doznają poczucia winy związanego z dezintegracją własnego życia. To moralne obciążenie się jednak jest nieporozumieniem, stwierdza Toffler. Ludzie ci przeżywają bowiem subiektywny refleks obiektywnego procesu zderzenia dziejowych fal[36].

Zatem wbrew deklaracjom autora antropomorfizowanie cywilizacji i czynników ją kształtujących nie jest tylko zabiegiem z zakresu ekonomii języka. Jest wynikiem takiego rozumienia człowieka, które w jego życiu i w jego dziejach przeakcentowuje determinacje kulturowe i społeczne, uznając jednocześnie naturę ludzką za przedmiot dowolnej konstrukcji.

Cel dziejów – praktopia

Toffler sygnalizuje raczej postawę agnostycyzmu wobec pytania o sens człowieka i jego dziejów. Proponuje wymyślić go równolegle z walką o nowy lepszy świat trzeciej fali. Choć jego zdaniem nie znamy prawdy o świecie, która jest nam dostępna tylko poprzez zmienne metafory, to zarazem przekonuje nas, że „stanowimy część o wiele większego dramatu, jakim jest logiczny rozwój historii”[37]. Jak agnostyczny i irracjonalny człowiek może dojść do przekonania o logicznym rozwoju historii? Tego autor nie zdradza. Ale najwyraźniej jest przekonany, że ta obiektywna logika dziejów znajduje dobry wyraz w jego teorii cywilizacji ujmującej reguły wynikania przyszłości z przeszłości.

Dzieje ma zwieńczyć owoc superwalki, którym jest praktopia[38]. Nie jest to projekt idealnego życia społecznego (utopia) ani zapowiedź mrocznej nieludzkiej epoki (antyutopia). Praktopia ma zapowiadać świat, który mając praktyczne szanse istnienia, byłby jednocześnie lepszy od poprzedniego. Skoro nie jest to wizja doskonałego kresu rozwoju, jest w niej miejsce na dalszy dynamizm. Praktopia to jednak olbrzymi ładunek nadziei – „stwarza pozytywną, wręcz rewolucyjną szansę”. Autor pisze, że historia się nie skończyła, ale wieszcząc z przekonaniem zwycięstwo cywilizacji trzeciej fali, nie zapowiada już kolejnych fal na oceanie dziejów[39]. Dopełniać swoich dziejów mają trzy epoki.

Celem dziejów jest rozkwit trzeciej epoki. Nadchodząca nowa era ma w sobie pozytywny ładunek, który może wnieść w życie ludzkości dobroczynną energię. Jej wyzwolenie jednak może powstrzymać niezrozumienie ze strony ludzi, w tym elit. Powinny one dostosować się do wymogów cywilizacji wiedzy i informacji, a także czynnie działać na rzecz takiegoż dostosowania (rozczłonkowanej na kreatywne mniejszości) ludzkości. Budowa lepszego świata ma odbywać się w ludzkiej jednostce i w odpowiednim organizowaniu życia społecznego. Społeczność światowa powinna poddać się temu procesowi jak najszybciej. „Taka jest bowiem cena doprowadzenia do możliwej w praktyce i w miarę humanitarnej przyszłości”[40] – uważa Toffler.

Historia i futurologia jako projekt metapolityczny

Toffler deklaruje „nienaukowość” swojej twórczości. Futurolog podkreśla niepewność co do nieznanej przecież przyszłości. Modele nadchodzącej cywilizacji i prognozy przyszłości, mimo iż mają u podstaw liczne dane przetwarzane metodami matematycznymi z użyciem techniki komputerowej, nie są – jak przyznaje – wolne od ocen. Syntetyczny opis teraźniejszości i wejrzenie w przyszłość mają jego zdaniem więcej wspólnego ze sztuką niż z nauką. Dlatego amerykański futurolog czuje się zmuszony uwzględniać paradoksy i sprzeczności, przeczucia, wyobraźnię i tworzyć syntezę. Najwyraźniej jednak nadaje charakter poznawczy swojej teorii i ten walor spostrzegają w niej jakże liczni czytelnicy jego dzieł.

Jak całą cywilizację tak również badanie dziejów uwalnia on z okowów specjalizacji. Analiza, atomizowanie problemów, specjalizacja to cechy badań, które przeszkadzały w drugiej fali tworzyć potrzebną futurologiczną syntezę. Tymczasem nie tylko ciekawość poznawcza, ale także dobro ludzkości niesie konieczność szukania strumieni przeobrażeń, ich grup, aż po zasadnicze fale[41].

Synteza Tofflera jest teorią „stosowaną”, ukierunkowaną na projektowanie działań. Pytania o przyszłość mają wymiar dramatyczny, są pytaniami o przetrwanie gatunku ludzkiego[42]. Zrozumienie konfliktów na styku fal daje przejrzysty obraz sił politycznych i pozwala ocenić własny udział w historii. To klucz do zrozumienia świata i narzędzie do jego zmiany od skali makro po życie osobiste[43]. Rozpoznanie fal cywilizacyjnych pozwoli wśród licznych zjawisk społecznych spostrzegać te prawdziwie nowatorskie. Jeśli obecne pokolenie chce się odnaleźć w trzeciej fali, musimy rozpoznawać i tworzyć należące do tej cywilizacji innowacje. To daje kontakt z przejawami rozwoju i nowych możliwości[44].

Historię Toffler spostrzega nie tylko pragmatycznie, ale także patrzy na nią przez pryzmat swoich technologicznych fascynacji. Sama tradycja – pamięć społeczna jest przez niego postrzegana od strony techniki. W drugiej fali została ona poszerzona znacząco poprzez oświatę, księgowość, biblioteki i segregatory. Cywilizacja trzeciej fali przynosi techniczną możliwość gromadzenia nieograniczonej ilości danych w komputerach. Gromadzona w nich pamięć społeczna ma nie tylko wielkie rozmiary, ale jest także „aktywna”, ponieważ mikroprocesory mogą przetwarzać dla nas informacje. W ten sposób wynalazek techniczny ożywia aktywność kulturową – konkluduje Toffler[45].

Interesujący aspekt badań, ciągłe odnoszenie się do nowych mało znanych zjawisk i ich zupełnie nieznanych wielorakich konsekwencji stanowią o atrakcyjności teorii Tofflera. Błyskotliwości teorii, której zrąb powstał w latach 70., dowodzi spełnianie się na naszych oczach wielu przepowiadanych zjawisk na styku techniki i życia społecznego.

Teoria cywilizacji Tofflera, jego futurologia ze wszystkimi odniesieniami do historii, to projekt metapolityczny[46]. Autor wielokrotnie podkreśla, że wieszczona przez niego zmiana w życiu najbardziej rozwiniętych społeczeństw unieważnia dawne podziały światopoglądowe i polityczne. Futurolog na tle całokształtu ludzkiej kultury określa nowe zasady podstawowe obowiązujące w cywilizacji trzeciej fali. Według nowych kryteriów wyszukuje stronników swojej rewolucji i wskazuje jej przeciwników. Analizy wieńczy wskazaniami do przebudowy instytucji i zasad w życiu publicznym obowiązującymi dla całej planety[47]. Oczywiście nie odwołuje się, jak większość metapolitycznych myślicieli, do prawa naturalnego, do nadprzyrodzoności ani nie przywołuje wprost ogólniejszej teorii rzeczywistości. „Metapolityka” Tofflera ma najwięcej punktów stycznych z tradycją oświeceniowo-liberalną, której przedstawiciel A. L. von Schloezer jako pierwszy posłużył się tym terminem.

***

Teoria cywilizacji trzeciej fali – antytezy społeczeństwa przemysłowego – wpisuje się w charakterystyczną dla współczesnej humanistyki krytykę modernizmu. Jego analiza drugiej fali nie jest niczym innym, jak krytycznym oglądem niektórych aspektów projektu nowoczesności, u którego fundamentu stoi „Państwo” Platona i nowy pokartezjański esencjalizm.

Trafność krytyki modernizmu przejawia się u niego w spostrzeżeniu cech wspólnych liberalizmu i socjalizmu – „superideologii drugiej fali”. Ta baza teoretyczna nowoczesności ma swoją genezę w błędach filozofii[48]. Toffler redukuje je do trzech zasad: przyrodę trzeba eksploatować; industrializm najwyższym osiągnięciem ewolucji społecznej; zasada postępu – historia tą raz obraną drogą zmierza nieodwracalnie ku lepszemu życiu ludzkości. Wszystkie one mają jego zdaniem genezę w rozumieniu przyczynowości na sposób Newtonowski[49].

Wraz z wiodącymi w humanistyce krytykami projektu nowoczesności – postmodernistami wieści on nową epokę relatywizmu. Przekonanie o prymacie absolutnej wolności i kreacji każe Tofflerowi z radością witać destrukcję państwa i domagać się prawnego usankcjonowania demontażu tradycyjnie rozumianej rodziny[50]. Cieszą go odmasowione, rozczłonkowujące się media i społeczeństwo; afirmuje rolę permisywnych mniejszości. Z entuzjazmem przyjmuje zastąpienie narodu zmiennymi konfiguracjami małych grup. Głosi niemożliwość odwrotu od eksperymentów na ludzkim genomie[51]. Nowa poczwarka indywidualizmu, której prorokiem czuje się analizowany autor, ma pozwolić eksperymentować człowiekowi na sobie samym począwszy od ludzkiej natury biologicznej poprzez płciowość, aż po inklinację do życia społecznego. Ta półanarchistyczna wizja jest konsekwencją krytyki modernizmu społecznego. Zarazem jednak propozycja antropologiczna postmodernizmu sprowadza się do realizacji wolności przez człowieka rozumianego jako nomada-konsument. Ten zaś, podobnie jak człowiek masowy modernizmu, dopiero zaspokoiwszy swoje potrzeby materialne ma się przemienić moralnie. Wtedy też ma nastąpić pacyfikacja zła społecznego[52].

Toteż Toffler i człowiek wieszczonej przez niego przyszłości nie jest bynajmniej konsekwentnym ponowoczesnym nomadą, a jego pisarstwo nie ma nic z quasiliterackiej dezynwoltury współczesnych humanistów. Amerykański pragmatyzm, a zwłaszcza fascynacja rozwojem technologicznym cofa go ku mentalności wczesnych pozytywistów. Entuzjazm dla nieznanego lepszego życia mającego smak przygody, jaką jest wyprawa w przyszłość, upodabnia raczej nieco jego pisarstwo (przy całej językowej i metodologicznej odmienności) do powieści Juliusza Verne’a. Jeszcze bliższą analogią, którą sam autor sobie uświadamia i robi stosowne zastrzeżenia, jest utopia, tak charakterystyczna dla kolejnych odsłon modernistycznego projektu. Ekonomistyczny redukcjonizm i technologiczny entuzjazm pozwala Tofflerowi projektować nowy obraz więzi społecznych, wieścić nowe kulty, być optymistą w zakresie postępu, także w moralności. Trzecia fala ma nieść człowieka naprzód, jak niegdyś uszczęśliwić go miała epoka pozytywna z wymyśloną przez Comte'a religią ludzkości lub rewolucja proletariacka i jej owoc – komunizm[53].

Bowiem synteza Tofflera nie jest niczym innym, jak utopią – formą myślowego ogarnięcia całości ludzkiego doświadczenia, przy czym zasadą nadania jedności doświadczeniu (jak deklaruje sam autor) nie jest poznanie teoretyczne, lecz sztuka; nie prawdziwość, lecz niesprzeczność, harmonia-piękność, co jest przedmiotem upodobania. Jak każda fikcja artystyczna wywołuje ona iluzję rzeczywistości. Przy czym w utopii człowiek jest spostrzegany jako kowal swojego losu, ale warunkiem koniecznym pełnej realizacji człowieka-jednostki jest kolektyw[54].

Modernistyczny charakter teorii Tofflera doskonale uwidacznia się w dokonanej powyżej analizie jego rozumienia dziejów i historii. Trzy fale kolejno dominują nad losami ludzkości, ale to właśnie ta ostatnia na mocy materialnych okoliczności i ludzkiego rewolucyjnego zrywu przynosi nadzieję na prawdziwie humanitarną cywilizację. Dzieje to wzburzona woda, z której wyłania się rewolucja technologiczno-społeczna i postęp. Człowiek współkształtuje bieg historii, ale może to czynić skutecznie, jeśli podchwyci przerastającą go logikę epoki. Ona zaś prowadzi ku praktopii – ku nowemu lepszemu światu. Historia jako badanie przeszłości zostaje wprzęgnięta w odgadywanie przeszłości, ale nade wszystko w metapolityczny, a także wprost polityczny projekt przebudowy planety Ziemi.

Swoisty kompromis między utopijnością modernistycznych projektów i relatywizmem postmodernizmu wcale nie gwarantuje Tofflerowi realizmu całej syntezy, na którym mu zależało. Miarą realizmu w humanistyce jest prawidłowe rozumienie człowieka – podmiotu dziejów i twórcy kultury – który dla amerykańskiego futurologa jest, w zależności od potrzeb, absolutną wolnością lub przedmiotem koniecznych procesów. Mimo umiejętnej obserwacji świata społecznego, celnej krytyki zjawisk przeszłości i trafnych przewidywań przyszłości wizja dziejów u Tofflera nie jest prawdziwa, bo błędnie widzi on dynamizm dziejów. Ten ostatni jest ostatecznie następstwem pokoleń oraz dynamizmem konkretnego człowieka z jego relacjami o charakterze myślnym, a nade wszystko realnym – do innych osób i bytów kulturowych. W wyniku takich relacji człowiek ten może przejmować historycznie narosłe cele i wzory, dzięki czemu może pełniej zaktualizować swoje potencjalności niż było to możliwe w przeszłości[55].

Modernistyczno-postmodernistyczny kompromis w teorii Tofflera nie oznacza więc liczenia się z prawdą o człowieku. Natomiast dzięki pominięciu niektórych radykalnych konsekwencji obu zwalczających się nurtów współczesnej humanistyki niesie ze sobą możliwość praktycznej aplikacji przynajmniej niektórych elementów praktopii. Ten walor pisarstwa Tofflera sprawia, że znajduje on posłuch nie tylko licznych czytelników, ale także elit życia społecznego wielu krajów.

Radosław Brzózka
Artykuł ukaże się w „Zeszytach Społecznych KIK” 2010.

[1] Np. o związku współczesnej polityki państw zachodnich w stosunku do rodziny z rozumieniem życia społecznego spotykanym m.in. u Tofflera: R. Brzózka, Pawka Morozow w erze Internetu, „Nasz Dziennik” z 13.05.2010; o zbieżnościach między współczesnym życiem społecznym a prognozami Tofflera z pozycji zwolennika jego teorii: W. Osiatyński, Przedmowa, w: A. Toffler, Trzecia fala, tłum. E. Wojdyłło, M. Kłobukowski, Poznań 2006, s. 7-22; J. Polowczyk, Trzecia fala, czyli jak Alvin Toffler przewidział moherowe berety, „Polityka” z 21.04.2007, s. 40-43.

[2] Future Shock, New York 1970; Szok przyszłości, Warszawa 1972; Przeźmierowo 2007.

[3] The Third Wave, London 1980; Trzecia fala Warszawa 1986, pełne wyd. Warszawa 1997.

[4] Powershift, Knowledge, Wealth and Violence at the Edge of the 21st Century, New York 1990; Zmiana władzy, wiedza, bogactwo i przemoc na progu XXI stulecia, Przemyśl 2003; Creating a New Civilization. The Politics of the Third Wave, Atlanta 1995; Budowa nowej cywilizacji. Polityka trzeciej fali, Poznań 1996.

[5] P. Skrzydlewski, Toffler Alvin, Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. 10, Lublin 2009; por. tenże, Cywilizacja, Powszechna Encyklopedia Filozofoii, t. 2, Lublin 2001.

[6] P. Jaroszyński, Futurologia, Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. 3, Lublin 2002.

[7] Toffler, Trzecia fala, Poznań 2006, s. 39-40.

[8] Tamże, s. 54-55, 57-58, 148-149.

[9] Tamże, s. 150-152.

[10] Tamże, s. 306-319.

[11] Tamże, s. 36-37.

[12] Tamże, s. 179.

[13] Tamże, s. 393.

[14] Tamże, s. 40-41. Por. Skrzydlewski, dz.cyt.

[15] E. Voegelin, Lud Boży, Kraków 1994, passim. Por. A. Wielomski, Filozofia polityczna Erica Voegelina, „Arcana” 1999, nr 5, s. 139.

[16] Toffler, Trzecia fala, s. 39-40.

[17] Tamże, s. 403.

[18] „Zaczynamy myśleć o postępie jak o rozkwicie drzewa z wieloma gałęziami wyrastającymi w przyszłość, przy czym miarą tego postępu jest właśnie różnorodność i bogactwo kultur tworzonych przez ludzi. W tym świetle na nasze dzisiejsze przechodzenie w kierunku świata bardziej zróżnicowanego i odmasowionego można patrzeć jak na ważny skok naprzód – analogiczny do powszechnej w ewolucji biologicznej tendencji do zróżnicowania i coraz większej złożoności.”. Tamże, s. 336.

[19] Tamże, s. 159; por. T. Raburski, Od „uwikłania w historię” do wizji przyszłości. Przegląd stanowisk niektórych politologów współczesności, „Czasopismo Prawno-Historyczne” 2003, z. 2, s. 343, 348-349.

[20] Toffler, Trzecia fala, s. 333.

[21] Tamże, s. 334.

[22] Tamże, s. 28.

[23] Tamże, s. 433.

[24] Tamże, s. 144-145.

[25] Por. M.A. Krąpiec, Ja-człowiek, Lublin 1991, s. 119-456.

[26] O interpretacji faktu kulturowego por. tenże, Człowiek w kulturze, Warszawa 1996, s. 147-170; o konsekwencjach realistycznej antropologii filozoficznej i filozofii kultury dla badań z zakresu humanistyki: H. Kiereś, Humanistyka, Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. 4, Lublin 2003; realistyczne odczytanie faktu dziejowości człowieka w: P. Moskal, Problem filozofii dziejów. Próba rozwiązania w świetle filozofii bytu, Lublin 1993, szczególnie s. 155-190.

[27] Toffler, Trzecia fala, s. 404: „Zostaje nam tylko jedna możliwość. Musimy zechcieć dostosować siebie samych i nasze instytucje do nowych realiów. Taka jest bowiem cena doprowadzenia do możliwej w praktyce i w miarę humanitarnej przyszłości. W celu przeprowadzenia niezbędnych zmian musimy jednak przyjąć całkowicie nowy i pełen wyobraźni punkt widzenia na dwa palące problemy. Oba mają decydujące znaczenie dla naszego przetrwania, a jednak w dyskusji publicznej prawie nie ma dla nich miejsca; problemy te to przyszłość osobowości ludzkiej i polityki.”

[28] Tamże, s. 424.

[29] Tamże, s. 424-425.

[30] Tamże, s. 409.

[31] Tamże, s. 416.

[32] Tamże, s. 407-421.

[33] Tamże, s. 421.

[34] Tamże, s. 421-422. W świetle przytoczonych przekonań uzasadnione wydaje się stwierdzenie Skrzydlewskiego, że całość rozważań Tofflera jest bliska nurtom myślowym charakterystycznym dla New Age. Por. Skrzydlewski, dz. cyt.

[35] Toffler, Trzecia fala, s. 484.

[36] Tamże, s. 152.

[37] Tamże, s. 422.

[38] Tamże, s. 401.

[39] „Czwarta fala” pojawia się w pisarstwie Tofflera (Nadciąga czwarta fala, tłum. A. Szostkiewicz, „Polityka” z 25.12.1999) jako czas kolonizacji kosmosu i głębin morskich, ale wizja ta nie została szerzej opisana ani uzasadniona, nawet w świetle wcześniejszych założeń tego autora. Por. Raburski, dz. cyt., s. 348.

[40] Toffler, Trzecia fala, s. 403.

[41] Tamże, s. 159-160

[42] Tamże, s. 31.

[43] Tamże, s. 42, 44.

[44] Tamże, s. 159.

[45] Tamże, s. 208-210.

[46] Por. J. Bartyzel, Metapolityka, Encyklopedia Polityczna, t. 1, Radom 2007.

[47] Toffler, Trzecia fala, s. 436-485; aktualizacja tych propozycji uwzględniająca przełom roku 1989 w: Toffler, Budowa nowej cywilizacji..., s. 85-134. Poglądy Tofflera na politykę analizuje Raburski, dz.cyt., s. 345-348; por. także: T. Woźniak, Czy rozwój naukowo-techniczny prowadzi do głębokiego przekształcenia mechanizmów sprawowania władzy? O koncepcji Alvina Tofflera, „Zagadnienia Naukoznawstwa” 2007, z. 1, 29-46.

[48] Kiereś, Trzy socjalizmy, Lublin 2000.

[49] Toffler, Trzecia fala, s. 126-129.

[50] Toffler podważając dotychczasowe formy życia społecznego, a zarazem chcąc znaleźć oparcie dla społeczeństwa przyszłości bada wnikliwie instytucję rodziny. Rodzinę tradycyjną („nuklearną”) wiąże z drugą falą – społeczeństwem przemysłowym. Postuluje jej przedefiniowanie, tak aby za rodzinę uznać dowolny układ relacji seksualno-mieszkaniowo-gospodarczych małej grupy ludzi. Trudności, jakie niesie usunięcie normalnej rodziny, ma rozwiązać przystosowanie moralności, prawa i instytucji do nowych form post-rodzinnych oraz intensywne propagowanie tolerancji dla „nienuklearnych” stylów życia. Toffler, Trzecia fala, 259-260; por. Brzózka, dz.cyt.

[51] Zdaniem Tofflera jest za późno, by się z nich wycofać. Możliwe działania, które byłyby wyrazem odpowiedzialności to: objęcie kontrolą wszelkich praktycznych zastosowań odkryć, aby zapobiec zbyt pochopnym wdrożeniom, aby wszelkie odkrycia udostępnić wszystkim narodom i aby zmniejszyć do minimum rywalizację na tym polu między poszczególnymi korporacjami, krajami i dyscyplinami naukowymi. Toffler, Trzecia fala, s. 179.

[52] Por. Kiereś, Trzy socjalizmy, s. 73.

[53] Na podobieństwa teorii Tofflera do marksizmu zwraca uwagę Raburski, dz. cyt., s. 344.

[54] Por. Kiereś, Trzy socjalizmy, s. 60-66. O futurologii jako kontynuacji myślenia ideologiczno-utopijnego por. Jaroszyński, dz.cyt.

[55] Por. Moskal, dz.cyt., s. 174-178.