Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Światoogląd
dr Marek Dobrowolski 2010-02-08

Neutralność światopoglądowa państwa – rzeczywistość czy utopia?

Zgodnie z koncepcją państwa neutralnego światopoglądowo państwo nie może angażować się w spory światopoglądowe obywateli, aby nie popierać żadnej ze stron ideowego (światopoglądowego) sporu. W. Sadurski – jeden z bardziej znanych zwolenników tej idei – wskazuje, iż państwo ma być „bezstronnym arbitrem”, tak aby utrzymać „współistnienie wyznawców różnych moralności i światopoglądów”. Państwo i prawo, w takim ujęciu, mają „zajmować się wyłącznie tworzeniem warunków, w ramach których ludzie mogą realizować swe własne wyobrażenia o życiu godziwym”. W tym celu prawo powinno „unikać odpowiedzi na pytania ostateczne, co do których obywatele wyznający różne światopoglądy mogą się spierać” (W. Sadurski, Racje liberała, Warszawa 1992).

Jednak sprawa się komplikuje, jeśli przypomnimy, iż pojęcie światopogląd obejmuje także zbiór przekonań (poglądów) dotyczących instytucji państwa, a więc zawiera m.in. odpowiedź na pytanie o pożądaną strukturę państwa oraz najwłaściwszy zakres kompetencji jego organów. Dla przykładu można przypomnieć dwie przeciwstawne światopoglądowe koncepcje państwa. Zgodnie z jedną, państwo ma funkcjonować na podobieństwo „stróża nocnego” (a więc zajmować się przede wszystkim bezpieczeństwem zewnętrznym, wewnętrznym oraz wymiarem sprawiedliwości, z niezwykle skromną administracją publiczną) oraz druga koncepcja – to państwo opieki społecznej, a więc państwo o bardzo szerokim zakresie działania (przeciwieństwo tego pierwszego modelu). Tak więc określona koncepcja państwa jest również konsekwencją światopoglądu dominującego w danym momencie kulturowym.

W związku z tym jak „neutralne światopoglądowo” władze publiczne powinny zachować się wobec także innych wyrazistych (i niejednokrotnie budzących kontrowersje) zjawisk społecznych? Takich jak na przykład: faszyzm i komunizm, problem tzw. aborcja, czy chociażby – kwestia invocatio Dei. Przy czym – co warto podkreślić – nie pytamy w tym miejscu, jakie zachowanie władz publicznych jest właściwe, pożądane czy dobre, ale tylko jakie stanowisko będzie bezstronne.

Nie może ulegać wątpliwości, że faszyzm i komunizm stanowią wyraz określonego światopoglądu. Pytanie czy władze publiczne mają być bezstronne wobec tych koncepcji jest w świetle doświadczeń historycznych pytaniem retorycznym. Co więcej Konstytucja RP będąca przecież wyrazem działań organu władzy publicznej (Zgromadzenia Narodowego) zakazuje działalności wypływającej z takich przekonań (art. 13). Trafność takiego rozwiązania nie może budzić wątpliwości.

Najbardziej oczywisty wniosek jaki stąd wynika, to ten, że istnieją (przynajmniej dwa) światopoglądy wobec, których organy władzy publicznej nie mogą być bezstronne. Już w tym miejscu można by zapytać czy wyjątki te nie przekreślają samej zasady neutralności państwa? Albo też – nie idąc aż tak daleko – dociekać, wobec których światopoglądów władze publiczne mają być neutralne, które mogą aprobować, a które zakazywać. Traktując sprawę z większą ostrożnością, można stwierdzić, iż wyjątki te wskazują, że bezstronność władz publicznych może zostać wyłączona wobec tych światopoglądów, o których „powszechnie wiadomo” (z doświadczeń o charakterze masowym), że rodzą – w oczywisty sposób – wyłącznie negatywne konsekwencje dla życia społecznego i poszczególnych jednostek. Z kolei takie ujęcie prowadzi do kolejnych pytań: czy istnieją inne światopoglądy (oprócz tych dwóch), które można byłoby zaliczyć do tej kategorii, czy taki zakaz były możliwy na przykład w odniesieniu do satanizmu.

Inne przykłady również prowadzą do zasadniczych wątpliwości o znaczenie i sens neutralności światopoglądowej państwa. Jeśli przyjąć, iż kwestia tzw. aborcji jest zagadnieniem światopoglądowym (a można mieć co do tego uzasadnione wątpliwości), to jakie zachowanie organów władzy państwowej (np. parlamentu) będzie bezstronne: zakaz dokonywania sztucznych poronień, czy dopuszczenie ich wykonywania? Jeżeli zostaną one zakazane, to w oczywisty sposób nie będzie to zachowanie bezstronne, ale jeżeli nie będą zakazane (więc ich dokonywanie będzie legalne), to taka postawa również nie będzie bezstronna.

Jednak ten przypadek wskazuje, że istnieją zjawiska społeczne, które można ocenić według „obiektywnych” (a nie światopoglądowych), jeśli tak można stwierdzić, standardów praw człowieka. W świetle wiedzy z zakresu nauk szczegółowych, w tym przypadku biologii i genetyki, można uznać, iż kwestia tzw. aborcji przestaje być w istocie sprawą światopoglądową, a staje się problemem z zakresu przestrzegania praw człowieka. Jest to w moim przekonaniu właściwie zdefiniowane zagadnienia, tyle tylko, że nie wszyscy przyjmują taki punkt widzenia, czego przykładem są państwa uznające prawa człowieka i jednocześnie zezwalające na legalne dokonywanie aborcji.

Natomiast zgodnie z koncepcją neutralności światopoglądowej państwa, prawo nie może zajmować się tą kwestią, gdyż prawdziwość lub fałszywość stwierdzenia „płód jest człowiekiem” nie jest kwestią obiektywnych faktów, na które nauka może dać nam dowody, ale filozoficznego przekonania, co do którego ani nauka, ani prawo nie mogą się wypowiadać. Pozornie więc wracamy do punktu wyjścia; rozstrzygnięcie sporu o początek życia ludzkiego zależy od przyjmowanego światopoglądu. Jednak jest tak tylko pozornie, gdyż przeprowadzone rozumowanie pozwala na następujące rozróżnienie: istnieją fakty (obiektywnie stwierdzone), które nie mają charakteru światopoglądowego oraz istnieją oceny tych faktów, mające wybitnie charakter światopoglądowy. Oczywiście wobec takiego stwierdzenia można postawić zarzut „światopoglądowości”, co tylko pokazuje, jak trudno „obiektywnie” postrzegać kwestię neutralności światopoglądowej państwa.

Przyjmując jednak trafność powyżej zaprezentowanego ujęcia, można, jak się wydaje, uznać istnienie spraw tylko pozornie światopoglądowych. Do tej grupy można zaliczyć także problematykę eutanazji, być może również kary śmierci. W tym obszarze pojawia się ponadto problematyka legalizacji związków homoseksualnych i ich zrównania ze związkami małżeńskimi, gdyż współcześnie podejmowane są, w moim przekonaniu, błędne próby ujmowania jej jako jednego z praw człowieka.

Szczególnie interesujące wnioski płyną z analizy różnych dyskusji nad umieszczeniem invocatio Dei w aktach o randze konstytucyjnej. Istnieje całe spektrum indywidualnych (jeśli tak można stwierdzić) postaw wobec problemu istnienia Boga; najbardziej popularne to oczywiście: teizm, deizm, ateizm, agnostycyzm. Formalnie rzecz ujmując każda z nich jest w pewnym sensie równa, gdyż każda udziela odpowiedzi na pytanie o istnienie Boga. Jak wobec tych postaw mają zachować się organy władzy publicznej? Przy czym w tym miejscu warto powtórzyć, iż nie chodzi o ustalenie, które stanowisko będzie najwłaściwsze (najlepsze), tylko jaka postawa owych organów będzie bezstronna.

Najczęstszą odpowiedzią udzielaną w kontekście tak postawionego pytania jest stwierdzenie, iż państwo nie powinno w ogóle zajmować się tą kwestią. Jednak w moim przekonaniu taka postawa wyraża w istocie pogląd agnostyczny; nie wiadomo czy Bóg istnieje, więc się tym nie zajmujmy. Jeśli takie zdefiniowanie zagadnienia jest trafne, to wskazana postawa nie wyraża stanowiska bezstronnego światopoglądowo, ale angażuje organy władzy publicznej po stronie jednego z wielu istniejących w społeczeństwie światopoglądów. Nieco na marginesie warto zauważyć, że zwolennicy neutralności światopoglądowej zauważają problem możliwości angażowania się państwa po stronie światopoglądu teistycznego oraz ateistycznego, natomiast umyka im możliwość propagowania przez państwo agnostycyzmu (na przykład wyrok na krzyże wydany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zapadł na wniosek osoby należącej do Związku Ateistów, Agnostyków i Racjonalistów).

***
W oparciu o przytoczone przykłady można w moim przekonaniu postawić tezę, że neutralność (odpowiednio bezstronność) światopoglądowa państwa jest pewną koncepcją (modelem) ustroju państwa, wskazującą, jakimi sprawami państwo powinno się zajmować (a jakimi nie powinno się zajmować). Jest ona – jak każda wizja światopoglądowa – oparta na pewnych przekonaniach co do roli i właściwych zadań państwa. Neutralność światopoglądowa państwa jest więc światopoglądem; światopoglądem „neutralności światopoglądowej”.

Do podobnych wniosków dochodzi filozof polityki Zbigniew Stawrowski, stosując odmienną aparaturę pojęciową. W publikacji pod znamiennym tytułem „Demokracja jako państwo wyznaniowe” (Znak 2000, nr 1) zauważa on, iż w ramach państwa demokratycznego istnieje wyraźna tendencja do powstawania nowej jakościowo „demokratycznej wspólnoty minimum etycznego”, która znajduje się „w sytuacji uprzywilejowanej, ponieważ rozpowszechnianie swojego partykularnego systemu wartości może prezentować jako obronę ogólnych zasad stanowiących podstawę istnienia państwa”. Jeżeli więc „wspólnota minimum etycznego” w realizacji swojego etosu usiłuje posługiwać się aparatem państwowym, to tym samym „gwałci jego podstawową zasadę”, tj. zakaz „wspierania jakiegokolwiek partykularnego systemu wartości”. „W takim wypadku – zauważa Stawrowski – mamy do czynienia z ewidentnym przypadkiem państwa wyznaniowego, w którym dominująca wspólnota zmusza pozostałe wspólnoty, aby jej minimalistyczny etos przyjęły jako swój własny ideał”. Prowadzi to do „wykluczenia z przestrzeni publicznej elementów należących do kanonu wartości wspólnot etycznie bogatych”.

Współczesne państwo demokratyczne może przyczyniać się do powstania „wspólnoty minimum etycznego” i propagować jej system wartości. W ten sposób staje się państwem opartym na jednym z wielu systemów etycznych funkcjonujących w społeczeństwie, jednym z wielu światopoglądów, tj. światopoglądzie „minimum etycznego”, co dokładnie odpowiada koncepcji państwa neutralnego światopoglądowo. Zgodnie z tym światopoglądem państwo nie może m.in.: zakazywać tzw. aborcji, odnosić się do Boga; powinno zaś zdejmować krzyże z budynków użyteczności publicznej, legalizować związki homoseksualne i raczej zezwalać na eutanazję.

Marek Dobrowolski, doktor nauk prawnych, adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Katolickiego Uniwersytetu Lubleskiego Jana Pawła II. Artykuł na podstawie referatu pt. „Konstytucyjna klauzula bezstronności światopoglądowej państwa”, wygłoszonego podczas konferencji „Podstawy regulacji stosunków Państwo - Kościół w Rzeczypospolitej Polskiej i Republice Włoskiej”, Lublin 24 kwietnia 2009 r.