Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Światoogląd
prof. Mieczysław Ryba 2014-05-07

Feliks Koneczny: lekcja polityki

Nie ulega wątpliwości, że życie społeczne w społeczeństwach zachodnich, w tym w Polsce, znajduje się w ogromnym kryzysie i że kręgi polityczne powinny gorączkowo poszukiwać dróg wyjścia z bardzo niekorzystnej sytuacji. Tymczasem nasze życie publiczne grzęźnie w partyjnych gierkach, a realne problemy Narodu pozostają jakby na boku. Warto zatem sięgać do myśli ludzi, których dorobek ma wymiar ponadczasowy. Do takich z pewnością należy profesor Feliks Koneczny, który jako wybitny historyk cywilizacji potrafił nakreślić również pewne wskazania polityczne.

Jedną z horrendalnych bolączek polskiego życia publicznego, które opisywał Koneczny, jest wszechpotężna biurokracja. Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej potęga biurokracji w kraju wzrosła do takich rozmiarów, że nasze życie zbiorowe tonie wręcz pod ciężarem różnorakich absurdów. Wszystko to dusi społeczną inicjatywę, topiąc ją w różnych formularzach, sprawozdaniach i kontrolach.

Hydra biurokracji

Koneczny pisał jeszcze przed wojną: „Czym większe znaczenie posiądzie klasa urzędnicza, tym bardziej centralizuje się państwo. Centralizm a biurokracja – to to samo. Można podział państw według rodzajów administracji wyrazić również słowami: państwa centralistyczne i decentralistyczne – a znaczy to zupełnie to samo co: państwa biurokratyczne a obywatelskie” (F. Koneczny, Państwo i prawo w cywilizacji łacińskiej).

W sytuacji, gdy klasa urzędnicza rozrasta się dziś do niebotycznych rozmiarów, sięganie do przestróg tego wybitnego historyka jest nakazem chwili. Zaczerpnijmy cytat z opisu sytuacji przedwojennej, by spróbować go odnieść do współczesności. „Biurokracja – czytamy – jest to system papierów kancelaryjnych, dla którego człowiek jest niczym. Nie dostrzega człowieka, a gdy go przypadkowo dostrzeże, uważa go za coś bezwartościowego, gdyż dla biurokracji istnieją tylko papierki międzykancelaryjne. Ruch tych papierków nazywa się administracją, a z człowiekiem niech się dzieje, co chce! Byle «być w porządku» względem papierów, można całkowicie ignorować człowieka, którego one formalnie dotyczą. W mieście czy powiecie może panować chaos i bigos wszystkiego złego; nic to! Wszystko dobrze, jeżeli administracja papierów kancelaryjnych odpowiada przepisom. Przez porządek w administracji rozumie się porządek w papierach, choćby kraj cały pogrążony był w straszliwym nieporządku”. Czy nie jest to opis problemów współczesnych? Koneczny twierdził, że taki stan rzeczy musi doprowadzić do rozejścia się społeczeństwa i państwa oraz do generowania sytuacji rewolucyjnych. Instytucja państwa w takim ustroju jest bowiem odbierana jako narzędzie ucisku, a nie narzędzie służebne wobec ludzi.

Rozum, a nie emocje

Aktualność myśli Feliksa Konecznego wręcz poraża i niewątpliwie powinna inspirować polityków polskich. Oczywiście jest tutaj również pytanie o sposób politykowania. Koneczny znajduje i w tym wymiarze odpowiedź, wskazując na model polityka łacińskiego. Zbliżają się w Polsce kolejne kampanie wyborcze i zdaje się, że w wielu wypadkach będzie to po raz kolejny czas zmarnowanych szans. Przede wszystkim dlatego, że debaty przedwyborcze powinny opierać się na przesłankach merytorycznych, a nie na „zarządzaniu emocjami”, jak się mówi dziś w kręgach politycznych. A więc mamy niejednokrotnie do czynienia z mnóstwem zagrań PR-owskich, a prawie w ogóle nie słychać rzeczowej dyskusji. Wszystko to bazuje z jednej strony na wybujałej socjotechnice manipulacji, bardzo daleko rozwiniętej dziedzinie machiawelistycznej sztuki wypracowanej nade wszystko we współczesnych centrach inżynierii społecznej. Z drugiej strony „inżynierowie umysłów” doskonale zdają sobie sprawę, jakie są wady narodowe Polaków, i wiedzą, jak wykorzystać te słabości dla osiągnięcia politycznego celu.

Między innymi nasza wybujała uczuciowość, która oczywiście mądrze pokierowana może służyć dobru, w sytuacjach braku używania rozumu jest bezlitośnie wykorzystywana przez naszych wrogów. Zauważył to przed laty Feliks Koneczny. Jeszcze w czasach zaborów pisał: „(…) rozum woli działanie mniej «mocarne», ale za to stałe (po 365 dni w roku i po kilka godzin dziennie), więc polska wola gniewa się na rozum i pod jego wpływem do niczego skłonić się nie da. Niechaj dwóch działaczy w jakiejś sprawie publicznej, w jednej i tej samej, puści się rzemiennym dyszlem w drogę. Który z nich więcej sprawi: czy ten, kto będzie obwoził sprawę z rozumowym argumentem, czy jowialny jego sąsiad, perorujący tylko stereotypowo: «Sercem, dobrodzieju, sercem; nic dla nas chłodne rozumy». Wyobraźmy sobie Niemca, Francuza, Anglika i – Czecha, agitującego w ten sposób za jakąś sprawą publiczną: zamknęliby go do czubków. I tam mają serca, ale tylko do odczuwania, działają zaś za pomocą rozumu”. Słowa te zawarł Koneczny w wydanym po raz pierwszy w 1912 roku zbiorze artykułów pod znamiennym tytułem „Pajdokracja”.

Koneczny doskonale opisał tutaj metodę politycznego działania, którą powinien się posługiwać polityk odwołujący się do wzorców klasycznych. Chodzi tu nie o działanie skokowe, od powstania do powstania, ale codzienną, wytrwałą pracę nad pomnożeniem dobra narodowego.

Koneczny dał też wskazówki, w jaki sposób społeczeństwo powinno weryfikować wiarygodność poszczególnych działaczy. Jednym z kluczowych kryteriów jest dorobek w pracy społecznej. „Gdybyśmy każdego uprawiającego politykę zapytywali – czytamy – czym był i co zrobił w dziedzinie pracy społecznej, nastałyby ciężkie czasy dla politykomanów. Zapędzajmy ich od gadulstwa do roboty!”. I w innym miejscu: „Proponowałbym, żeby traktować jako próżniaków i politycznych nieuków wszystkich, którzy rwą się do polityki, nie zdawszy egzaminu z pracy społecznej”.

To z tego między innymi powodu Koneczny był przeciwnikiem włączania w czynne życie polityczne młodzieży (sprzeciw wobec pajdokracji), która powinna poprzez długie lata formacji i służby publicznej uczyć się polityki. Przedwczesne zaangażowanie w grę polityczną prowadzi bowiem do demoralizacji i wypalenia młodego pokolenia działaczy.

Polityka rozumiana jako oddolna praca twórcza, nakierowana na pomnażanie dobra Narodu, spięta w sposób organiczny na niwie państwowej – oto wizja charakterystyczna dla polskiego dziedzictwa łacińskiego. Warto sięgać do intelektualnego dziedzictwa Feliksa Konecznego, tak bardzo polskiego, a zarazem tak bardzo uniwersalistycznego w swym łacińskim wymiarze.

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 7 maja 2014 r.