Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Światoogląd
Robert Brzozowski 2011-08-03

Znaczenie Prymasa

Podejmę się ogólnego „rzucenia okiem” na dorobek wielkiego Prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego, szczegółowe badania przynależą bowiem do instytutów studiów prymasowskich. W tym roku obchodzimy 30. rocznicę śmierci tego wielkiego Polaka i pasterza Kościoła, zaś 3 sierpnia mija 110 lat od jego urodzin. Młodemu pokoleniu Polaków i Polek znany jest z przekazu rodziców i dziadków, proboszczów i biskupów, ze wspomnień o nim Ojca świętego Jana Pawła II. Nie jest jednak znany z bezpośrednich uroczystości i medialnego przekazu. Raczej nierzadko wiedza o nim sprowadza się do stwierdzenia, że był to ktoś wielki. Bł. Jan Paweł II przecież powiedział, że bez niego nie byłoby Papieża-Polaka i że zasługuje on na miano „Prymasa Tysiąclecia”. Człowiek jest bytem rozumnym, który potrzebuje znajomości racji, by głęboko rozumieć dane rzeczywistości i słowa. Jakie racje stoją za takimi sformułowaniami i admiracjami?

Jest ich bardzo wiele. Prymas pasterzował niemalże przez cały okres PRL-u Kościołowi Polskiemu, także w skrajnie ciężkim okresie stalinowskim. Miał wielkiego Poprzednika w osobie prymasa Augusta Hlonda, którego spuściznę chciał podjąć, kontynuować i rozwijać. Jego wielkie maryjne przesłanie, wiążące ratunek dla Polski z Maryją Niepokalaną, podjął z pełnym zaangażowaniem. Jego orędzie o chrześcijańskim ładzie w narodzie i państwie było dla niego nakazem. Widzimy tu pierwszą rację wielkości Prymasa – jego zakorzenienie w wielkiej tradycji Kościoła przedwojennego z jego wybitnymi reprezentantami, nie tylko zmarłym Prymasem, ale także licznymi biskupami i kapłanami zgładzonymi w okresie okupacji niemieckiej i radzieckiej. Zdawał sobie sprawę, że jest ich sukcesorem, że musi kontynuować ich dziedzictwo, że jest przedstawicielem Kościoła niezłomnego, który mężnie przelał krew męczeńską w czasie wojny. Przyjął święcenia za Piusa XI, a biskupstwo, prymasostwo i kardynalat za Piusa XII. Te pontyfikaty wybiły swoją pieczęć na jego charyzmacie: męstwo Piusa XI i roztropność Piusa XII, a także ich szeroki program chrześcijański i cywilizacyjny. W ten sposób znajdujemy jedną z przesłanek jego doniosłej roli.

Drugą racją okazuje się jego patriotyzm. Prymas niesłychanie dbał o szlachetną postawę moralną, o godne reprezentowanie Kościoła, o głęboką wieź z Narodem polskim. Znał nadprzeciętnie polską literaturę i kulturę, lecz nie tylko ją znał, lecz kochał. Dostrzegalne było jego rozmiłowanie w cytowaniu polskich wybitnych poetów i pisarzy, jego przywoływanie z żarem serca polskich dziejów, jego dbałość o piękno języka ojczystego, a zatem o rodzimą, własną, niezależną kulturę narodową, ojczystą, chrześcijańską, do której obrony wzywał. Wspomniał takie osoby zasłużone dla Narodu, jak m.in. Henryk Sienkiewicz i Wincenty Witos. Charakteryzowało go charyzmatyczne współodczuwanie z Narodem, jego głęboka, autentyczna i ojcowska troska o sprawy Narodu i warunki jego życia, jego poświęcenie dla Narodu. Jak stwierdził, „trzeba żyć Narodem, z Narodu i dla Narodu”. Nie był odbierany jako „ciało obce”, „ciało urzędowe”, lecz jako Polak głęboko przeżywający polskie problemy, jako autorytet dla Polaków dany przez Bożą Opatrzność w niełatwym momencie dziejów. Stał się z racji swej postawy i godności przewodnikiem Narodu w okresie tak stalinowskiego jarzma, jak i realnego socjalizmu z jego pospolitością i powrozami, jak też nadziejami na stabilizację. Mówił „ex cathedra”, że żyjemy u siebie, w naszej własnej ojczyźnie, w naszym własnym domu, że nie powinniśmy ulegać partyjnej atmosferze, lecz tworzyć czystą, polską atmosferę. Swoją miłość do Polski wyraził w doniosłym zdaniu: „kocham Ojczyznę bardziej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Miłość do niej stawiał, powołując się na św. Ambrożego z Mediolanu, na drugim miejscu po miłości do Boga. Propagował ideał służby i życia dla Ojczyzny. Pamięć o niezliczonych polskich bohaterach, których cechowało ofiarne poświęcenie dla Ojczyzny określił jako obowiązek narodu kulturalnego. Wyjaśniał ofiarę i krzyż jako drogę do duchowego wzrostu. Pisał, że „obrona suwerenności Ojczyzny jest dla nas nakazem moralnym”.

Jego troska o Ojczyznę przebijała z wszystkich jego kazań do Narodu, a także z jego roztropnych działań jako Prymasa na niwie publicznej. Okazał się tym samym prawdziwym mężem stanu. Starał się o normalne relacje z władzą państwową i o pojednanie polsko-niemieckie. Nie prowokował, lecz apelował do sumień, do rozumu, do woli i uczuć w duchu pełnej odpowiedzialności za los Narodu, państwa i Kościoła w Polsce. A kiedy trzeba, stawał w ich obronie, stwierdzając „non possumus”. Przeprowadzone przez niego z wielkim namaszczeniem uroczystości z okazji Tysiąclecia Chrztu Polski, wielkie obchody Millenium Chrześcijaństwa na Ziemiach Polskich były potężnym aktem przypominającym o zaraniu Państwa Polskiego, długowiecznej i prastarej historii Polski, Królestwa Polskiego, o polskiej tożsamości sięgającej Mieszka I. Jego orędzia stały się wielkim przesłaniem, mającym obudzić godność Narodu szarganą przez ciężkie historyczne doświadczenia. Oznajmił, że „Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi wielkich, kończy się”. Tak poznajemy drugą przesłankę jego znaczenia – miłość do Narodu i Ojczyzny.

Trzecią zasługą, którą nie sposób nie podnieść, jest jego trud nad zachowaniem wiary przez Polaków, nad jej umacnianiem, nad jej ochroną przed zachodnimi i wschodnimi błędami. Nie bez przyczyny przypisuje się prymasowi Wyszyńskiemu wielką rolę w utrzymaniu i umocnieniu wiary świętej wśród Polaków. Jego hasło biskupie „Soli Deo” (Samemu Bogu) wyrażało podporządkowanie całego jego urzędu prymatowi i chwale Boga. Obchody Millenium Chrztu Polski i Wielka Nowenna je przygotowująca z dużą mocą uzmysłowiły fundamenty polskiej tożsamości – katolicyzm i związek z chrześcijańskim Rzymem, bez których polski charakter i istota polskości są niezrozumiałe i jałowe oraz pozbawione zasadniczej podstawy. Te jego wielkie duszpasterskie przedsięwzięcia wskazały korzenie polskiego bytu, polskiego „habitus”. Do tego dołączył Prymas peregrynację kopii cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej po całej Ojczyźnie, po wszystkich zakątkach Polski. Obraz podzielił los Prymasa i został także uwięziony przez komunistyczne władze. Wszystko to jednak tylko utwierdzało wiarę Polaków. W więzieniu Prymas napisał i za pomocą swego delegata dokonał Jasnogórskich Ślubów Narodu, a później rozpoczął przygotowania do obchodów 600-lecia Jasnej Góry. Jego oddanie dla Matki Bożej Jasnogórskiej – Królowej Polski miało charakter heroiczny i całkowity. Tak wzmacniała się i dojrzewała wiara Polaków w okresie Polski socjalistycznej, a jednocześnie tworzył się wał obronny przeciw „modernistycznemu katolicyzmowi”, który porzucał Tradycję Kościoła i tradycyjną pobożność na rzecz „nowoczesnych koncepcji”, będących w istocie rzeczy starymi i nowymi błędami. Kardynał Wyszyński dokonał recepcji Soboru Watykańskiego II w zgodzie z Tradycją, ubogacając samą Konstytucję Soborową o Kościele „Lumen Gentium” w naukę o Najświętszej Maryi Pannie jako Matce Kościoła. Wprowadził tę prawdę następnie w życie Polski z całą mocą i zaangażowaniem. Jan Paweł II, a obecnie Benedykt XVI tyle wysiłku poświęcili poprawnej interpretacji Soboru! Kardynał Wyszyński był tym, który w Polsce utorował drogę tej interpretacji.

Jan Paweł II stwierdził, że bez heroicznej wiary Prymasa, nie byłoby Papieża-Polaka. Jego wiara w czasie komunizmu była opoką dla Narodu, a jego zawierzenie Matce Bożej było dla niego samego siłą w okresie uwięzienia z rozkazu Stalina, a także inspiracją dla pontyfikatu Jana Pawła II. Jego wiara, w przekonaniu Jana Pawła II, zrodziła pontyfikat Karola Wojtyły. Więzienie natomiast przeżył w tak dostojny i pełnej ufności w Bożą Opatrzność sposób, że Kościół w Polsce po tym fakcie uległ potężnemu wzmocnieniu, pokrzepiony jego postawą i niezłomnością. W „Zapiskach Więziennych”, wskazując na pozytywne aspekty więzienia, dał wyraz swojego głębokiej ufności w Bogu i Matce Bożej. Miało to także związek z jego moralną maksymą: vince te ipsum – siebie samego przezwyciężaj. Pokorne i godne przyjęcie prześladowań wyrażało jego stałą świadomość osobistej odpowiedzialności za Kościół i Polskę, do której wzywał także rodaków w swych mowach. Do podobnej „wysokiej miary” życia chrześcijańskiego, którą Konstytucja Soborowa określiła jako świętość, zarówno wzywał, jak i ją realizował. Pokazał w swym postępowaniu, że można ją urzeczywistnić, nie podlegając lękowi i przeciętności. Prowadził walkę z polskimi wadami narodowymi, m.in. pijaństwem, marnotrawstwem i oszczerstwem oraz wszystkimi siłami służył sprawie moralnego podniesienia Narodu. Podkreślał fundamentalne znaczenie prawdy w życiu człowieka i narodu, znaczenie wolności – stanowienia o sobie dla jego godności, znaczenie sprawiedliwości i pokoju oraz najwyższe znaczenie miłości. W ten sposób określał zasady życia wspólnotowego, wartości nieprzemijające, o które trzeba walczyć, które przemawiają do dziś, i które mają związek z Bogiem. Należy do nich również sam człowiek z całą swoją głębią skierowaną na nieskończoność, ze swą godnością obrazu Bożego. Prymas nawiązywał w tym nauczaniu do „Pacem in terris” bł. Jana XXIII. Życie kardynała Wyszyńskiego tak w wymiarze osobistym, jak i ukierunkowaniu na drugich stało się przykładem wielkich cnót i wielkiej moralnej postawy. Te ostatnie stanowią kolejną rację jego znaczenia.

Wiele z nich odnosiło się do życia społecznego, które cieszyło się szczególnym zainteresowaniem Prymasa. Pochłonięty problematyką społeczną wiele tekstów wydał na jej temat. Najpierw w nawiązaniu do encykliki Piusa XI „Quadragesimo anno”, a następnie, wobec problemów generowanych przez system socjalistyczny w Polsce, podejmował problemy związane z człowiekiem pracującym i jego sytuacją. Wiele uwagi poświęcał rolnictwu i jego zasadniczej roli w życiu gospodarczym Polski. Wzywał do poszanowania ludzi pracujących na roli, uprawiających ziemię ojczystą. Zwracał uwagę na podstawową rolę rodziny w życiu narodowym. Upominał się o nienaruszalne prawa robotników przemysłowych: do religii, do odpoczynku, do życia rodzinnego, do tworzenia związków zawodowych. Życie społeczne i ekonomiczne, by dobrze przebiegało, zdaniem Prymasa, domagało się wzajemnego przenikania się życia religijnego, kulturalnego i rodzinnego, domagało się dojrzałego sumienia ukształtowanego przez życie Kościoła i Narodu. Orędzie swoje kierował do wszystkich warstw społecznych. Pochylanie się nad problemami społecznymi, nad położeniem zwykłych, prostych, ubogich ludzi jest kolejnym ważnym rysem jego posługiwania. Do tej cechy nawiązał także, już jako Papież, Jan Paweł II. W ten aspekt działania Prymasa wpisuje się ogłoszona przez niego, składająca się z 10. punktów, „społeczna krucjata miłości”, która miała budzić wrażliwość na bliźniego, zwłaszcza potrzebującego. Od 1989 r. przysługuje mu tytuł Sługi Bożego i toczy się jego proces beatyfikacyjny.

Podsumowując, dziedzictwo Prymasa sięga po dziś dzień i jest trwającym zobowiązaniem do podtrzymywania szlachetnej tradycji, która stała się udziałem Polski i polskiego Narodu. Stanowi przypomnienie momentów polskiej chwały i refleksję nad ciężkimi godzinami historii, nad tym, co podkopywało wspólne dobro Narodu. Nade wszystko, wlewał on w serca Polaków odwagę, wiarę, dzielność i energię, poczucie własnej wartości i godności oraz kładł mocne fundamenty pod polskie życie wspólnotowe. Podnosił z ruin polskiego ducha, wskazując, że bycie Polakiem to wzniosła godność, że warto kształtować swoje życie i powołanie w Polsce i według polskiego obyczaju, że Polska i polskość posiada swoiste piękno, właściwość i ważność, które należy chronić, cenić i pielęgnować. Nawiązał w tym do nauczania innego Sługi Bożego papieża Piusa XII, który stwierdził w encyklice „Summi Pontificatus”, że uniwersalność chrześcijańskiej miłości bliźniego nie likwiduje cnoty patriotyzmu i szczególnych właściwości danego narodu. Wzywał także za głosem tej encykliki do inicjatywy poszczególnych osób, która jest podstawą zdrowego i organicznego ustroju społeczeństwa.