Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Światoogląd
dr hab. Piotr S. Mazur 2011-01-28

Wychowanie w czasach kryzysu autorytetu

Wychowywać to tyle, co właściwie
wprowadzać drugiego człowieka w jego wolność
Benedykt XVI

Żyjemy w czasach naznaczonych różnorakim kryzysem. Do długiej listy współczesnych zagrożeń należałoby dziś dodać dotkliwy zanik autorytetów i negację autorytetu jako „instytucji” społecznej służącej moralnemu kształtowaniu człowieka. Równolegle do tego nietrudno dostrzec w życiu publicznym nieuzasadnioną uzurpację do posiadania autorytetu, nadużywanie już posiadanego autorytetu czy wzajemne zwalczanie się osób a nawet instytucji, które już choćby z racji ich roli w państwie obdarza się autorytetem.

Jednym z przejawów współczesnego kryzysu autorytetu jest wyraźny zanik uznania jednych grup społecznych dla drugich. Nikłym autorytetem cieszą się dziś elity polityczne i kulturalne. Podobnie niewielki jest autorytet przedstawicieli zawodów wymagających społecznego zaufania i odgrywających tak istotną rolę w życiu publicznym jak nauczyciel, lekarz, prawnik czy dziennikarz. Coraz trudniej zachować w dzisiejszym społeczeństwie autorytet nie tylko pojedynczym ludziom, ale i cieszącym się przez wieki ogromnym prestiżem instytucjom takim, jak szkoła czy Kościół. Nawet autorytet papieża obwarowany dogmatem o nieomylności w zakresie wiary i moralności bywa kwestionowany, i to także wśród wierzących. Wszystko to godzi w życie społeczne i w wychowanie, którego podstawą jest zaufanie przede wszystkim do autorytetów.

Autorytet – antropologiczne podstawy jego istnienia

Termin autorytet wywodzi się od łacińskiego słowa auctoritas oznaczającego wpływ znaczenie, powagę, władzę. W tym sensie można go zdefiniować jako  powagę, jaką cieszą się osoby lub instytucje dzięki wywieranemu przez siebie wpływowi na poszczególnych ludzi i relacje między nimi[1]. Tak nieostre określenie autorytetu sugeruje, że chodzi o rzeczywistość niejednoznaczną, wieloaspektową, trudną do opisu. Zarazem jednak jest to rzeczywistość realna i analogiczna.

Źródła autorytetu mogą być różne. Może on wywodzić się z władzy, jaką posiada jeden człowiek nad drugim, z odziedziczonej po przodkach tradycji lub też z charyzmy, która jest źródłem uznania i naśladownictwa. Niekiedy wszystkie te czynniki się ze sobą łączą i wzajemnie wspierają w budowaniu autorytetu, ale bywa też, że w przypadku konkretnych osób istnieje pomiędzy nimi wyraźny kontrast, np. wówczas, gdy ktoś posiadający znaczną władzę nie posiada charyzmy. W każdym z tych przypadków istnienie autorytetu bierze się z jakiejś formy nierówności między ludźmi. Zdaniem E. Fromma „pojęcie autorytetu odnosi się do takich stosunków międzyludzkich, w których jedna osoba traktuje drugą jako wyższą od siebie”[2].

Wywodząca się z przynależności do natury ludzkiej równość w godności osobowej każdego człowieka nie anihiluje różnorodności co do pochodzenia, rasy, płci, zdolności i umiejętności, przynależności cywilizacyjnej i kulturowej, poziomu życia itd. Każdy z wielu realnych czynników może być słusznym lub też niesłusznym powodem, dla którego jedne osoby traktują drugie jako „wyższe” od siebie. I dlatego wysoki poziom czyichś umiejętności czy wiedzy słusznie może być źródłem autorytetu, ale trudno uznać, by była nim np. płeć czy rasa. Tym niemniej źródłem autorytetu mogą być także czynniki irracjonalne, co wymaga krytycyzmu w uznawaniu autorytetów.

Samo zróżnicowanie między ludźmi zachodzące w różnych aspektach istnienia czy działania nie konstytuuje jeszcze autorytetu jednych względem drugich. Koniecznym czynnikiem jest pozytywne zaakceptowanie (afirmacja) tej nierówności, poprzez uznanie w danej dziedzinie aktem swojej wolnej woli wyższości jednego podmiotu względem drugiego.

Jeśli poważanie dla jakiejś osoby czy grupy, będące źródłem ich autorytetu, uwarunkowane jest przez jednoczesną akceptację swojej „niższości” względem nich, to zanik autorytetów w naszych czasach można uznać za coś naturalnego. Żyjemy przecież w kulturze postoświeceniowej, w której jednym z naczelnych haseł stała się równość. Za oświeceniowym hasłem egalitaryzmu wraz z wolnością i braterstwem niesionym na flagach rewolucji francuskiej szło również dążenie do zniesienia dotychczasowej struktury społecznej. Rewolucji komunistycznej w Rosji, a później w innych krajach, towarzyszyło hasło zniesienia różnic klasowych, w celu pokonania alienacji najniższych klas. W społeczeństwach ponowoczesnych coraz silniejsza jest tendencja do zniesienia jakikolwiek zróżnicowań, nawet tych realnych, poprzez narzucenie określonej narracji o rzeczywistości (poprawność polityczna) czy zanegowanie uwarunkowań biologicznych człowieka. Procesowi zacierania tych różnic towarzyszy jednocześnie nowożytna idea absolutnej autonomii jednostki, której relację do autorytetu trafnie ujął F. Nietzsche: „(…) uważa się, że tam, gdzie choćby tyl­ko rozbrzmiewa słowo «autorytet», pojawia się groźba nowego niewol­nictwa”[3].

Rodzaje autorytetu

Z faktu istnienia różnicy pomiędzy różnymi typami autorytetu zdawano sobie sprawę już w myśli starożytnej, choć jak podkreśla B. Szlachta, uciekano od ich wyodrębniania. W tym kontekście podstawowy był podział na tzw. autorytet epistemiczny, za jaki uznawano osobę, której kompetencja w danej dziedzinie pozwala jej wpływać na kształtowanie sądów i działań osób drugich oraz autorytet deontyczny, jaki przysługiwał osobom sprawującym władzę w społeczności[4].

Idąc za przywoływanym już E. Frommem, z uwagi na rozważany problem należy dokonać dwojakiego rozróżnienia autorytetów. Z uwagi na rację uznawania można wyróżnić: autorytet racjonalny i autorytet oparty na zakazie[5]. Pierwszy z nich ujmuje taką relację, w której osoba posiadająca autorytet i osoba uznająca ten autorytet mają wspólny cel. Relacja nauczyciel – uczeń służy pomocy uczniowi w rozwoju jego talentów. Charakterystyczne dla tej formy autorytetu jest jego stopniowe zanikanie. Wraz z rozwojem ucznia autorytet nauczyciela maleje, zmieniając też swoją formę. W relacji takiej uzewnętrzniają się takie elementy jak miłość, podziw lub wdzięczność. Widoczna jest też tendencja do identyfikacji z autorytetem.

W przeciwieństwie do autorytetu racjonalnego w autorytecie opartym na zakazie cele są antagonistyczne. W relacji pan – niewolnik, gdzie chodzi nie o pomoc, lecz eksploatację osoby, każdy chce zyskać jak najwięcej dla siebie kosztem drugiego. Autorytet taki nie prowadzi do zbliżenia obu podmiotów w czasie, lecz przeciwnie, wraz z czasem narasta dystans, pogłębiają się uczucia niechęci lub nawet wrogości.

W perspektywie przemian, jakie zachodzą w kulturze, znacznie ciekawsze jest odróżnienie autorytetu zewnętrznego (osoba, instytucja) od autorytetu wewnętrznego (obowiązek czy sumienie)[6]. W przeszłości ważny był autorytet zewnętrzny, później wewnętrzny. Obecnie zdaniem Fromma obydwa jego rodzaje tracą na znaczeniu, gdyż życiem jednostki w coraz większym stopniu rządzą autorytety „anonimowe”. Ten ostatni „ukrywa się pod maską zdrowego rozsądku, nauki, zdrowia psychicznego, normalności, opinii publicznej. Nie żąda niczego poza oczywistością. Zdaje się posługiwać nie presją, lecz tylko łagodną perswazją. (...) Anonimowy autorytet działa skuteczniej niż jawny, ponieważ nikt nie podejrzewa, że ukrywa się za nim nakaz i oczekiwanie posłuszeństwa. Gdy mamy do czynienia z autorytetem zewnętrznym, wiadomo, że został wydany rozkaz, i wiadomo, kto go wydał; z autorytetem tym można walczyć i w walce tej może się rozwinąć osobista niezależność i odwaga cywilna. (...) W autorytecie anonimowym i rozkaz i rozkazodawca są niewidzialni. To tak, jak być ostrzeliwanym przez niewidocznego wroga. Nie można oddać ciosu”[7].

W rzeczywistości za „anonimowymi” autorytetami w postaci mody, nauki, sondaży opinii publicznej, zdrowego stylu życia, ekologii, poprawności, snobizmu czy poziomu konsumpcji stoją określone realne podmioty ze swoimi przekonaniami, postawami i wyborami. Obok anonimowości do specyfiki ich autorytetu należy również w znacznej mierze jego zewnętrzna irracjonalność, która została zalegitymizowana w życiu społecznym. I dlatego np. w odniesieniu do mody nie podnosi się w życiu publicznych, kto i dlaczego akurat taką modę wylansował.

Z uwagi na kontekst wychowania należy wreszcie odróżnić autorytet wynikający z wiedzy od autorytetu wynikającego z całościowej postawy człowieka względem świata nakierowanej na realizację obiektywnego pojmowanego dobra (autorytet moralny). Co do pierwszego, to jak podkreśla Ch. Taylor, stosunek do autorytetu w dziedzinie poznania w myśli nowożytnej uległ zasadniczej zmianie. Dla Platona poznanie prawdy, która jest odzwierciedleniem rzeczywistości, wymaga odrzucenia utartych zwyczajów i panujących opinii. Zarazem jednak skutecznym sposobem pewnego jej poznania może być oparcie się na rzeczywistym autorytecie, a więc na kimś, kto posiadł mądrość. Osiągnąwszy raz wiedzę możemy obywać się bez jego pomocy. W filozofii nowożytnej, jak przekonuje Taylor, odwołano się natomiast do proceduralnej koncepcji rozumu. Myśliciele nowożytni „nie wzywają nas już do kontemplacji istniejącego porządku, lecz raczej do tego, byśmy konstruowali obraz rzeczy wedle kanonów racjonalnego myślenia. (…) Racjonalność jest przede wszystkim cechą samego procesu myślenia, nie zaś faktycznej treści myśli. (…) Samo zdobycie wiadomości nie zapewnia nam jeszcze niezależności – jeśli chcemy posiąść prawdziwą wiedzę, droga, którą zmierzamy do celu, musi być całkowicie niezależna. Właśnie z tego względu nowa koncepcja rozumu w bezkompromisowy i radykalny sposób wyklucza wpływ autorytetu”[8]. W tym kontekście autorytet w poznawaniu prawdy jawi się nie tylko jako nieużyteczny, ale nawet szkodliwy. Najważniejsza jest podmiotowa pewność, jak to się przejawiało w opracowanej przez Kartezjusza metodzie opierającej się na ideach jasnych i wyraźnych.

Problem autorytetu moralnego

Kluczową rolę w wychowaniu człowieka pełni autorytet moralny. Zadaniem autorytetu moralnego jest wskazywanie, co jest dobre, a co złe w kontekście poznania rzeczywistości oraz zajmowanie stosownej do tego postawy wyrażającej się we własnym działaniu, a poprzez to oddziaływanie na osoby drugie. Tymczasem osoby cieszące się takim autorytetem często poddaje się surowej krytyce, a zarazem podważa się społeczną zasadność istnienia takiego rodzaju autorytetu[9].

Podstawą odrzucenia autorytetu moralnego jest najczęściej negacja obiektywności rozróżnienia między dobrem i złem lub możliwością jego obiektywnego poznania przez człowieka. Normy moralne byłyby więc wyrazem właściwych tylko dla danej epoki przekonań co do właściwego sposobu działania i jego oceny. W rezultacie autorytet moralny wywodziłby się wyłącznie z arbitralnego dążenia niektórych osób czy instytucji do panowania nad innymi osobami czy instytucjami. Dobrze ilustruje to przekonanie koncepcja Z. Baumana. Odróżniając moralność od etyki, specjalistami („ekspertami”) w zakresie tej ostatniej nazywa „filozofów, wychowawców i kaznodziejów” w jego przekonaniu niesłusznie roszczących sobie wyłączne prawo do stanowienia norm moralnych i oceny ludzkiego działania[10]. Czynią to bowiem, odwołując się do rzekomo tylko im dostępnych źródeł wiedzy, jakimi są „duchy przodków”, studia nad „dokumentami powierzonymi przez Boga”, tudzież rozszyfrowane „nakazy Rozumu”.

Zdaniem Baumana autorytet ekspertów oraz ignorancja etyczna zwykłych ludzi wzajemnie się warunkują. Nie byłoby ekspertów, gdyby nie wmówiono pozostałym ludziom, że są ignorantami[11]. Tymczasem większość ludzi, włącznie z ekspertami, w codziennym życiu posługuje się nie kodeksami etycznymi, lecz przyzwyczajeniem. „Eksperci etyczni” stają się potrzebni dopiero wówczas, gdy zwyczajni ludzie przestają pod ich wpływem ufać własnej intuicji. Jako autorytety mają przywracać zwykłym ludziom utracone poczucie pewności siebie, co przechodzi w nawyk. Ostatecznie jednak to eksperci rodzą moralne wątpliwości, a nie samo ludzkie działanie. To również „(…) eksperci, a nie laicy, którym mają rzekomo dostarczyć usług dla życia niezbędnych, nie mogą pozostać tymi kim są – autorytatywnymi prawodawcami i sędziami – jeśli nie honoruje się założenia, że bez względu na to, czy zdajemy sobie z tego sprawę, obejść się nie możemy bez zasad solidnie ugruntowanych i opatrzonych stemplem oficjalnym; że bez nich skazani jesteśmy na błądzenie; że bez nich nie możemy uznać się ani być uznani za ludzi przyzwoitych, moralnych”[12].

Koncepcja Baumana zakłada, że przyczyną istnienia autorytetów moralnych są interesy grupowe, w imię których narzuca się całości społeczeństwa przedmiotowo nieuzasadnione normy działania i sposób ich oceny. Tymczasem autorytet etyczny jedynie wówczas może być realnym autorytetem, kiedy jest jednocześnie autorytetem moralnym. Chodzi bowiem nie o dziedzinę teoretyczną, ale praktyczną. Cała i jedyna, poza słowami, siła oddziaływania autorytetu moralnego polega na tym, że do naśladowania siebie może pociągnąć innych jedynie przykładem swojego godziwego życia i postępowania – verba docent, exempla trahunt – głosi łacińska sentencja. Jako taki autorytet moralny pełni istotną funkcję w wychowaniu człowieka, nie ma bowiem wychowania bez dobrego przykładu. Przy okazji warto zauważyć, że autorytet moralny ugruntowany jest przede wszystkim na charyzmie osoby, podczas gdy w koncepcji Baumana autorytet etyczny wywodziłby się przede wszystkim z władzy czy tradycji.

Idol zamiast autorytetu

Zachodzącemu w przemianach kulturowych zastępowaniu autorytetów zewnętrznych wewnętrznymi i rosnącej roli autorytetów „anonimowych” towarzyszy współcześnie istotna zmiana wzorców osobowych. Dotychczasowe autorytety, jakimi były najczęściej osobistości życia politycznego, społecznego coraz częściej mylone są z idolami tworzonymi na użytek kultury masowej. Podczas, gdy autorytet potrafił rozpoznać rzeczywistość, nakreślić jakąś szerszą wizję, wskazywał co należy czynić, idol zamyka się w swoim jednostkowym doświadczeniu, skupiony na własnej autentyczności, na sobie. Klarownie ten stan rzeczy ujmuje Z. Bauman, stwierdzając, że „w przeciwieństwie do niegdysiejszych przywódców, idoli tworzy się na miarę (...) nowego popytu. Idole nie wskazują drogi – sami zalecają się jako wzory (...)”[13].

Współczesny idol nie ma większego autorytetu niż reszta ludzi. Jest jednak przedmiotem społecznego zainteresowania z uwagi na swoje perypetie życiowe. Dla idola i jego wielbicieli nie są ważne zasady ani jego pomysł na życie. Jak przekonuje Bauman chodzi tylko o jego kolejne metamorfozy. W przeciwieństwie do autorytetu, który może posługiwać się mediami, ale nie musi, siła idoli wynika właśnie z nacisku na odbiorców środków masowego przekazu i poza ich oddziaływaniem w zasadzie nie istnieje. „Tłum wyposaża idola w charyzmę, jego zaś spojrzenie zmienia widzów w tłum”[14]. Trudno o większy kontrast między autorytetem, który posiada wewnętrzną charyzmę udzielającą się odbiorcom, a idolem, którego cała charyzma bierze się ze społecznego zainteresowania podsycanego przez media. Efektem działania mediów jest więc arbitralny podział na tych, których przedstawiają one jako idoli i tych, których ustawiają po stronie „tłumu”. To również za ich sprawą dokonuje się retuszowania idoli, ewidentne niekiedy braki przesłaniając popytem i masowością.

Sens przeciwstawiania idola autorytetowi moralnemu polega na tym, że dla tego ostatniego kluczową kwestią jest praca nad sobą rozumiana jako forma wychowania, osobowego doskonalenia siebie w aspekcie poznania prawdy i czynienia dobra. W rezultacie osoba będąca autorytetem wpływa na wychowanie innych, pociągając i apelując przede wszystkim swoją postawą do naśladowania tego, co inni uznają w niej za wzniosłe. Dla idola fundamentalne jest natomiast podsycanie zainteresowania własną osobą bez względu na to, czy podejmuje jakikolwiek wysiłek doskonalenia samego siebie. W przeciwieństwie do autorytetu kult dla idola nie zobowiązuje do naśladownictwa i nie rodzi odpowiedzialności. Ma ekscytować i zatrzymywać na sobie uwagę jako pewnej formie towaru, nie pozostawiając jednak trwałych śladów w życiu odbiorcy, który zresztą wcale nie musi uznawać go za autorytet. Idol od swoich wielbicieli żąda jedynie akceptacji dla siebie i rozgłosu, nie zależy mu natomiast na doskonaleniu odbiorcy.

Rozróżnienie między autorytetem a idolem nie zawsze jest proste. Wielu wybitnych ludzi cieszących się autorytetem w jakiejś dziedzinie w naszych czasach stało się także idolami kultury masowej, jak choćby bł. Matka Teresa z Kalkuty czy bł. Jan Paweł II. Jako wielcy ludzie Kościoła stanowili i wciąż stanowią przedmiot żywego zainteresowania ze strony mediów i opinii publicznej. Zarazem jednak istnieje ruch w drugą stronę. Idole kultury masowej nierzadko uzurpują sobie prawo do posiadania autorytetu w różnych, nieraz całkowicie im obcych dziedzinach życia. Prowadzi to do sytuacji, w której w życiu publicznym idol funkcjonuje jako autorytet.

Rola autorytetu w wychowaniu

Ideologia indywidualizmu i radykalizacja w rozumieniu wolności (wolność od wszelkich ograniczeń) człowieka powoduje, że autorytet wychowawcy traktuje się nierzadko jako narzędzie nieuprawnionego nacisku na człowieka poprzez dążenie do narzucenia mu własnej woli. Rację ma jednak papież Benedykt XVI, stwierdzając, że: „wolność potrzebuje pomocy, potrzebuje asysty. W naprawdę rozumiejącym wychowaniu nie manipuluję dzieckiem, lecz staram się mu pozostawić jego własny kształt i umożliwić mu jego własną drogę”[15]. Zwłaszcza w okresie dzieciństwa autorytetu rodziców czy wychowawców nie da się niczym zastąpić.

Proces wychowania człowieka i rola, jaką pełni w niej autorytet wychowawcy-mistrza jest pochodną pojmowania bytu ludzkiego. W tradycji klasycznej człowiek to byt osobowy, „jaźń natury rozumnej” – jedyny w tym świecie byt duchowo-cielesny, zdolny do racjonalnego poznania rzeczywistości (rozum), wybierania środków i celów swojego działania (wolność) oraz „nieukoniecznionej” miłości. Jako taki jest podmiotem duchowym, w którego naturę jest wpisany cel istnienia przekraczający cały porządek przygodnego świata, bo nakierowany wprost na Boga. Jest też jednocześnie człowiek bytem spotencjalizowanym, niezrealizowanym, którego życie osobowe: poznanie umysłowe i podjęcie doniosłych aktów decyzyjnych, wymaga uprzedniego usprawnienia i udoskonalenia. Jest to istotne zwłaszcza w kontekście psychofizycznego złożenia człowieka z duszy i ciała, które sprawiają, że w dynamizmie życia ujawniają się w nim niekiedy sprzeczne dążenia i pragnienia („dramat osoby i natury”), wobec których musi dokonywać trudnych wyborów, kształtując w ten sposób profil swojej osobowości.

Doskonalenie człowieka, jakim jest aktualizacja swoich potencjalności, nie dokonuje się automatycznie na drodze instynktownej, lecz jest efektem trwającego całe życie podmiotowego wysiłku polegającego na ćwiczeniu rozumu i woli oraz podporządkowywaniu im sfery cielesno-zmysłowej. W wychowaniu klasycznym chodzi więc o kogoś, a nie coś. I to kogoś, kto w rezultacie wychowania ma do tego stopnia rozwinąć swoje potencjalności, by proces doskonalenia swojego życia osobowego przejąć całkowicie we własne ręce. Ta sytuacja przesądza o roli wychowawcy i jego autorytetu.

Wychowawca nie jest tu jakimś guru, mającym odpowiedź na wszystkie pytania i narzucającym „autorytarnie” swoją wolę. Nie dysponuje tajemną wiedzą i jakimiś nadzwyczajnymi mocami. Aby pociągał do naśladownictwa, musi być jednak obdarzony jakąś charyzmą. Jej fundamentem jest wewnętrzna prawda życia, polegająca na zgodności działania z rzetelnie rozpoznaną prawdą o sobie i o świecie. Nie chodzi tu o taki czy inny pogląd lub działanie w takiej czy innej sprawie, choć to też jest ważne. Istotna jest wewnętrzna postawa, która może pociągać z racji swojej spójności i piękna, wynikającego z harmonii życia wewnętrznego. Racjonalność tego autorytetu i jego roszczenie do bycia autorytetem uformowane jest nie na tym, jaką pozycję społeczną zajmuje (władza) i jaką cieszy się popularnością (idol), lecz na tym, kim chce być i kim stopniowo w ciągu swojego życia staje się jako człowiek.

Rzeczywistym autorytetem w wychowaniu człowiek jest dopiero wówczas, gdy potrafi właściwie pokierować swoim własnym życiem osobowym poprzez to apelując nie tyle do biernego naśladownictwa zewnętrznej jego formy, lecz do determinacji w poznaniu prawdy i dążenia do dobra, jako właściwego sposobu spełnienia swojego człowieczeństwa. Mając na względzie ten fakt można próbować nakreślić portret mistrza-wychowawcy, choćby taki, jaki wyłania się z pism wielkiego pedagoga i wychowawcy J. Woronieckiego. Przede wszystkim wychowawca sam musi być dobrze wychowany i stale zmierzać do doskonalenia siebie. Unikając wad źle wpływających na młodzież, winien być roztropny, posiadać umiejętność pokonywania trudności, opanowany, wytrwały, cierpliwy, długomyślny, stanowczy, surowy, konsekwentny, życzliwy, łagodny, wyrozumiały wobec błędów i uprzejmy[16]. W regule dla swojego zakonu św. Benedykt z myślą o wychowaniu zapisał takie m.in. słowa: „Jako nauczyciel powinien opat trzymać się zawsze tej oto zasady Apostoła: Przekonywaj, proś, karć! (2 Tm 4,2 Wlg), to znaczy stosownie do czasu i okoliczności łączyć surowość z łagodnością, okazując się raz wymagającym mistrzem, to znowu pełnym miłości ojcem”. „Jednakże podobnie jak godzi się, by uczniowie słuchali mistrza, tak trzeba by i on zarządzał wszystkim w sposób mądry i sprawiedliwy”.

Zakończenie

Prawdziwe wychowanie jest wymagającym, ale i naznaczonym troską towarzyszeniem człowiekowi w doskonaleniu jego życia osobowego. Autorytet oparty wyłącznie na władzy czy tradycji zawsze jest jakoś wybrakowany i niedoskonały. Prawdziwy autorytet jest kimś, kto na kanwie posiadanych zdolności i dyspozycji potrafi we właściwym kierunku pokierować rozwojem osoby wychowywanej z jednoczesnym respektem dla jej podmiotowości (wolności).

W tradycji chrześcijańskiej uznaje się, że pełnia ludzkiego autorytetu nie przynależy do jakiegokolwiek wychowawcy, lecz urzeczywistnia się w doskonałym człowieczeństwie wcielonego Boga Jezusa Chrystusa, który jest „drogą, prawdą i życiem”. Wychowawca wobec Boga staje się niejako przeźroczysty, gdyż całą swoją osobą wskazuje na jedynego prawdziwego mistrza – Jezusa Chrystusa. Ostatecznie więc jego autorytet jedynie (aż) partycypuje w absolutnym autorytecie samego Boga jako Stwórcy świata i Zbawiciela człowieka.

Piotr S. Mazur,
Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna Ignatianum

Artykuł ukaże się drukiem w „Zeszytach Społecznych KIK” 2011.

[1] Por. K. Wroczyński, Autorytet, w: Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. 1, Lublin 2000, s. 425.

[2] E. Fromm, Ucieczka od wolności, tłum. O. i A. Ziemilscy, Warszawa 2003, s. 161.

[3] F. Nietzsche, Zmierzch Bożyszcz, tłum. P. Pieniążek, Kraków 2004, s. 77. Sprzeczność pomiędzy istnieniem autorytetu a wolnością człowieka jest pozorna, o ile ta ostatnia nie jest formą samorealizacji w oderwaniu od prawdy i dobra moralnego. Akcent na istnienie tzw. „autorytarnej osobowości” rzekomo sprzeciwiającej się wolności człowieka i jego prawa do samorealizacji jest ważnym składnikiem myśli przedstawicieli szkoły frankfurckiej i Nowej Lewicy m.in.: T. W. Adorno, M. Horkheimera, H. Marcuse oraz przywoływanego tu E. Fromma. Jeszcze dalej idą postulaty formułowane w ramach postmodernizmu, gdzie wzywa się do całkowitego zniszczenia tradycyjnych autorytetów w imię wolności człowieka (m.in. M. Foucault). Zob. B. Szlachta, Autorytet, w: Słownik społeczny, red. B. Szlachta, Kraków 2004, s. 33; por. J. Bartyzel, Autorytet, w: Encyklopedia „Białych plam”, t. 2, Radom 2000, s. 98.

[4] Zob. B. Szlachta, dz. cyt., s. 27-28.

[5] E. Fromm, dz. cyt., s. 161-163. Fromm jest przekonany, że różnica między tymi dwoma typami autorytetu jest względna, a charakterystyczne cechy dotyczą tylko typu idealnego, a nie realnego.

[6] Tamże, s. 163.

[7] Tamże, s. 164-165.

[8] Ch. Taylor, Źródła podmiotowości. Narodziny tożsamości nowoczesnej, tłum. zbior., Warszawa 2001, s. 314-315.

[9] „Co zatem można mieć na myśli, nazywając kogoś autorytetem moralnym? Chyba chce się przez to powiedzieć, że poglądy czy postawę moralną owego kogoś wybiera się jako wzór do naśladowania. Ale skoro tak, to pojęcie autorytetu wymaga tu relatywizacji: zamiast "X jest autorytetem moralnym" powinno się mówić "X jest dla mnie autorytetem moralnym". A dla moralności ogólnej, zakładającej wzajemny szacunek i akceptację, byłoby najzdrowiej, gdyby ludzie nie dokonywali jednoznacznych i trwałych wyborów swoich autorytetów moralnych, te bowiem, zwłaszcza gdy są równocześnie autorytetami religijnymi, często starają się umocnić swój "rząd dusz" przez rozbudzanie w nas poczucia wyższości, a nawet wrogości wobec myślących inaczej. Nie stronią też od przemocy, zabiegając – nierzadko skutecznie – o nadanie swoim idiosynkratycznym normom etycznym statusu powszechnie obowiązujących, policyjnie strzeżonych praw”. B. Stanosz, „Bez Dogmatu” nr 46, za www.racjonalista.pl.

[10] „Autorytet ekspertów etycznych jest zarazem autorytetem prawodawców i sędziów”. Z. Bauman, Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Warszawa 1994, s. 42.

[11] Ten sposób argumentacji można zastosować wobec ekspertów z każdej dziedziny. Bycie ekspertem nie tyle byłoby pochodną znajomości jakiejś dziedziny życia, co wyłącznie następstwem ukształtowania pewnej relacji grupy do reszty społeczeństwa.

[12] Z. Bauman, Dwa szkice…, s. 43.

[13] Z. Bauman, Społeczeństwo w stanie oblężenia, tłum. J. Margański, Warszawa 2006, s. 199. Kult dla idoli kultury masowej nazywa Bauman „idolatrią”.

[14] Tamże, s. 200.

[15] Benedykt XVI, Bóg i świat, tłum. G. Sowiński, Kraków 2005, s. 125.

[16] Zob. G. Wistuba, Ojca Jacka Woronieckiego pedagogika perennis, w: „Cywilizacja” 2003, nr 7, s. 245.