Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Światoogląd
prof. Mieczysław Ryba 2011-07-09

Państwo totalitarne wobec Kościoła katolickiego

Państwa totalitarne w XX wieku zbudowane były nade wszystko na socjalistycznych, utopijnych ideologiach. Kościół w tych systemach był odbierany jako wróg numer jeden. Było to związane z wojną ideologiczną, dotykającą podstaw rozumienia życia zarówno indywidualnego, jak i społecznego w państwie. Ideologie socjalistyczne kreowały i podawały do wierzenia jakby nowy model raju na ziemi, wizji zbawienia człowieka poprzez idealny system państwowy. Kościół nastawiony na transcendencję dawał podmiotowość człowiekowi i stawał wielokrotnie w obronie wolności ludzkiej. W tej sytuacji państwa totalitarne traktowały Kościół jako konkurenta w walce o rząd dusz.

Państwa totalitarne stosowały bardzo różne techniki walki z Kościołem, aż dziw nieraz bierze, że do dnia dzisiejszego wiele z tych praktyk jest wciąż stosowanych. Mnóstwo prześladowań w kontekście polskim doświadczył Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński. Oprócz tak spektakularnych akcji przeciwko jego osobie, jak uwięzienie w 1953 roku, stosowano cały szereg szykan mających skompromitować kardynała Wyszyńskiego. Do najbardziej perfidnych gier Służby Bezpieczeństwa należy zaliczyć próby skompromitowania go w oczach społeczeństwa, jak i w oczach Watykanu. Znana jest akcja oskarżenia Prymasa o zdradę, po słynnym liście Episkopatu Polski do biskupów niemieckich, w którym zawarte były słynne słowa „wybaczmy i prosimy o wybaczenie”. Oskarżenia o proniemieckość, a także o zdradę narodową miało doprowadzić do odsunięcia się wiernych do głowy polskiego Kościoła.

Do mniej znanych gier (może jeszcze bardziej perfidnych) zaliczyć należy próbę oczernienia Prymasa w oczach Watykanu. 23 października 1963 roku podjęto decyzję o próbie skompromitowania kardynała w oczach ojców Soboru Watykańskiego II (operacja „Oskar I”). Chodziło o stworzenie dokumentu, napisanego rzekomo przez duchownych polskiego Kościoła, jakoby zaniepokojonych nadmierną maryjnością Wyszyńskiego, ocierającą się ich zdaniem o herezję. Wykorzystano różnorakich księży-agentów, którzy z różnych punktów widzenia (filozoficznego, teologicznego, prawnego) napisali krytykę kultu maryjnego w Polsce. SB z tych fragmentów traktatów napisanych przez księży-agentów stworzyła materiał, który przetłumaczono na język włoski, francuski i niemiecki. Memoriał ten zaczynał się od słów „Do Ojców soborowych …”. Wrzucano go do skrzynek pocztowych biskupów i kardynałów przebywających w Rzymie, rozprowadzano go także w Paryżu, Londynie i Monachium. ( Por. E. K. Czaczkowska, Kardynał Wyszyński, Warszawa 2009, s. 442-444). Uderzano w ten sposób w najczulszy, najbardziej wrażliwy aspekt misji duszpasterskiej Prymasa Tysiąclecia – w jego pobożność maryjną. Wszak na tym właśnie kulcie oparte były wielkie obchody milenijne, na zawierzeniu Matce Bożej Prymas oparł całą swą posługę duszpasterską. Akcja służb specjalnych wywołała duże zamieszanie w kręgach kościelnych, była odebrana niezwykle boleśnie przez samego Prymasa. Pamiętajmy, że dokument został przygotowany przy wykorzystaniu ludzi związanych z Kościołem, którzy współpracując z aparatem bezpieczeństwa może nawet nie do końca zdawali sobie sprawę ze skali działań, które władze komunistyczne szykowały przeciwko kardynałowi Wyszyńskiemu. Komuniści zdawali sobie sprawę, że z Kościołem w Polsce będą w stanie wygrać tylko w sytuacji jego wewnętrznego podziału. Ten podział wielokrotnie później starano się kreować na sposób sztuczny, pokazując lub prowokując rzekome konflikty na linii Prymas Wyszyński i biskup Karol Wojtyła. Kościół przetrwał tę próbę nade wszystko dlatego, że nie dał się podzielić, nie dał się sprowokować działaniom komunistów. Na wysokości zadania stanęli Prymas Wyszyński i biskup Wojtyła.

Podobne metody, do tych stosowanych przez komunistów, stosowali narodowi socjaliści w Niemczech. Pod koniec pontyfikatu Piusa XI, kiedy to Kościół otwarcie krytykował totalitaryzm hitlerowski (encyklika „Mit brennender Sorge”), hitlerowcy przygotowali wielką akcję propagandową mającą zdyskredytować duchowieństwo niemieckie w oczach społeczeństwa. Goebbels zorganizował wielką nagonkę mającą wykazać rzekome „nadużycia seksualne księży”. Główny cel propagandowy polegał na tym, aby ukazać duchowieństwo w kontekście patologicznym, tak, aby sprzeciw Kościoła wobec totalitarnych metod narodowych socjalistów nie był skuteczny. Twierdzono, że zdegenerowani moralnie duchowni nie mają prawa krytykować rewolucji narodowo-socjalistycznej w Niemczech. Hitlerowcy starali się też pokazać Watykanowi, że jeśli krytyka ideologii NSDAP dalej będzie kontynuowana, Berlin „rozprawi się” z Kościołem katolickim w Niemczech. Michael Hasemann w ten sposób opisuje tę sytuację z 1937 roku: „ (…) podczas masowej manifestacji w hali berlińskiej, dr Goebbels zainicjował nagonkę na Kościół, opluwając z obłudnym oburzeniem «skandale wołające o pomstę do nieba», «powszechną korupcję moralną» i «perwersyjnych gwałcicieli młodzieży», krótko mówiąc: «zarazę seksualną», którą państwo nazistowskie jako «powołany do tego opiekun młodzieży niemieckiej miało doszczętnie wytępić żelazną dyscypliną wobec demoralizatorów i trucicieli niemieckiej duszy». Innymi słowy: ponownie wszczęto procesy kapłanów i zakonników z powodu rzekomych przestępstw obyczajowych. Jednak podczas gdy propaganda mówiła o 6 czy nawet 7 tysiącach przypadków, doszło do pięćdziesięciu ośmiu oskarżeń, które w trzydziestu sześciu przypadkach doprowadziły do wyroków uniewinniających, a dwudziestu dwóch skazanych już dawno opuściło zakony. Mimo to szkody, jakie poniósł wizerunek Kościoła, pozostały ogromne”. (M. Hasemann, Pius XII wobec Hitlera, tłum. R. Zajączkowski, Kraków 2010, s. 129-130). Jak widać, wszystko to przypomina niestety współczesne nagonki medialne związane z oskarżeniami duchownych katolickich o pedofilię.

Patrząc z perspektywy czasu możemy wyraźnie stwierdzić, że nienawiść socjalistów dwudziestowiecznych do Kościoła katolickiego była niebywale mocna, i że nie cofano się w walce z Kościołem przed użyciem żadnych metod. Najbardziej szokująca konstatacja dotyczy również tego, że niestety wiele z dawnych metod używanych jest do dnia dzisiejszego. Kiedy przypomnimy sobie współczesne próby zamykania ust księżom polskim krytykującym władze, zamykanie ust poprzez różnorakie nagonki medialne – fatalne wspomnienia z czasów totalitarnych wracają. I chociaż inny mamy dziś w Polsce i w Europie system, to w wielu wypadkach jest to system również utopijnego (choć „nowoczesnego”) socjalizmu. Nawet gdy zewnętrznie mamy dziś do czynienia z pozorami tzw. demokracji, gdzieś w tle pojawia się zagrożenie totalitaryzmu. Nie bez racji wszak Jan Paweł II mówił, że demokracja bez zasad łatwo może się przerodzić w „jawny lub ukryty totalitaryzm”.

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 26 lipca 2011 roku.