Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realny świat
prof. Mieczysław Ryba 2013-11-29

Stowarzyszeniowy pat

Rosja czy Unia Europejska? Kto przeciągnie Ukrainę na swoją stronę? W sensie formalnym chodzi o podpisanie umowy stowarzyszeniowej UE z Kijowem. Wiadomo, że prawie na pewno nie nastąpi to na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Pogrążona w kryzysie Ukraina nie poradziła sobie z presją gospodarczą Moskwy. Już kilka miesięcy temu prezydent Janukowycz zdiagnozował, że Bruksela nie chce wejść na poważnie w rywalizację z Rosją. Jego gra skupiła się zatem na tym, aby od Putina wytargować możliwie jak najwięcej i odłożyć w czasie kwestię umowy stowarzyszeniowej.

Z polskiego punktu widzenia spodziewane fiasko szczytu w Wilnie jest wieścią bardzo niekorzystną. Długoletnie starania, by Partnerstwo Wschodnie doprowadziło ostatecznie do wprowadzenia Ukrainy w struktury Unii, nie przynoszą spodziewanych rezultatów. Rząd polski nie wpłynął na Brukselę, by polepszyć warunki umowy stowarzyszeniowej i skłonić Janukowycza do zmiany decyzji. Nie wpłynął, bo takich możliwości nie ma, wszak Berlin tkwi cały czas w strategicznym partnerstwie z Moskwą i nie zaryzykuje walki o Ukrainę, by popsuć swoje dobre relacje z rosyjskim partnerem. Mimo sporego szumu medialnego, w Europie Centralnej nie widać żadnej zmiany – wciąż funkcjonuje tu podział na strefy wpływów.

Nie zmienia się też położenie międzynarodowe Ukrainy. Kijów próbuje balansować między Moskwą a Zachodem, pozostając silnie uzależniony gospodarczo od Rosji. Janukowycz dąży zdecydowanie do reelekcji, więc stara się przypodobać swojemu elektoratowi, który współpracę z Rosją uważa za rzecz całkowicie naturalną. Z drugiej strony pragnie uspokoić zwolenników integracji z UE, aby i tutaj nie stracić poparcia. Demonstracje i protesty na ulicach Kijowa są dla niego niekorzystne. Dlatego prawdopodobnie będzie się starał kontynuować negocjacje z Unią, oczekując zmian w układach międzynarodowych. Rozmowy i deklarowanie otwartości na UE mają poprawić jego wizerunek w oczach prozachodnio nastawionej części społeczeństwa. Teza, że będzie się domagał lepszych warunków dla umowy stowarzyszeniowej, może wielu przekonać.

Julia Tymoszenko, rozpoczynając głodówkę w proteście przeciwko niepodpisaniu układu stowarzyszeniowego, stara się stanąć na czele przeciwników Janukowycza, tak jak niegdyś była twarzą „pomarańczowej rewolucji”. Na Ukrainie mamy do czynienia z pogłębiającym się patem politycznym, mocnym skonfliktowaniem elit politycznych i brakiem przełomu w procesie uniezależnienia Kijowa od Moskwy.

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 29 listopada 2013 r.