Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realny świat
prof. Mieczysław Ryba 2013-08-28

Koncert mocarstw

Większość komentatorów jest zgodna, że nie ma pewności, iż to reżim al-Asada użył broni chemicznej w walce z rebeliantami w Syrii. Wojska rządowe bowiem zasadniczo mają przewagę w tej wojnie, a w Syrii obecni są obserwatorzy ONZ. Dokonanie w ich obecności ataku chemicznego graniczyłoby z głupotą, wszak taki atak daje doskonały pretekst do interwencji wojsk Zachodu w Syrii. Jak wiadomo, ONZ nie spełnia już większej roli w rozwiązywaniu konfliktów światowych. Rosja i Chiny skutecznie blokują jakąkolwiek rezolucję ONZ w sprawie Damaszku, zatem interwencja militarna USA musiałaby się dokonać poza prawem międzynarodowym, a nawet wbrew niemu. Musiałoby się zatem stać coś tak drastycznego, by opinia publiczna zaakceptowała taki „pozaprawny” atak. Niewątpliwie użycie broni chemicznej jest takim szokowym wydarzeniem.

Zamieszanie jest tak duże, że trafna diagnoza sytuacji jest mało prawdopodobna. Jak donoszą agencje, pojazd z grupą ekspertów został ostatnio ostrzelany przez niezidentyfikowanych snajperów, co uniemożliwiło skuteczną inspekcję. Stany Zjednoczone gotowe są do ataku, powstrzymuje je jedynie silna reakcja Rosji i Chin. Oba te kraje zdają sobie sprawę, że opanowanie Syrii przez Amerykanów umocni ich dominację w regionie. Rewolucje arabskie w północnej Afryce dość skutecznie wypchnęły wpływy Chin z roponośnych terenów. Syria zaś jest postrzegana jako ważny element ochrony dla Iranu – ostatniego bastionu na Bliskim Wschodzie, z którym Pekin ma bardzo dobre relacje i wiąże duże nadzieje na swobodny dostęp do surowców energetycznych. Oczywiście niezwykle ważnym graczem w całej układance jest Izrael. Tel Awiw naciska na USA, by dokonać prewencyjnego ataku na instalacje nuklearne w Iranie (ich likwidacja zapewni Izraelowi monopol na broń nuklearną w regionie). Izrael oczywiście ma dość siły, by takiego ataku dokonać samodzielnie, potrzebna jest jednak do tego destabilizacja na Bliskim Wschodzie jako przykrywka. Chaos na Bliskim Wschodzie i wojny domowe w wielu krajach regionu (Egipt, Syria, Irak itp.) powodują, że świat arabski nie będzie w stanie skutecznie odpowiedzieć na ewentualny atak Izraela na Iran. Można zatem zaryzykować twierdzenie, że chaos w islamskich krajach Bliskiego Wschodu (w tym w Syrii) jest na rękę Tel Awiwowi, który stara się zdominować region i zabezpieczyć swoje granice.

Największym problemem dla USA i Izraela są oczywiście Rosja i Chiny. Nie ulega wątpliwości, że ewentualna interwencja w Syrii czy w Iranie spowoduje reakcję Pekinu i Moskwy. Waszyngton próbuje dziś zdiagnozować, jak daleko będzie posunięta ta reakcja. Oczywiście do otwartego militarnego konfliktu mocarstw nie dojdzie (nikomu się to nie opłaca), jednakże silne militarne i finansowe wsparcie dla wojsk rebelianckich (kwestia uzbrojenia) walczących z armią USA czy Izraela mogłoby dużo Stany Zjednoczone kosztować.

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 28 sierpnia 2013 r.