Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realny świat
prof. Mieczysław Ryba 2012-04-25

Francja tyłem do UE

Wybory prezydenckie we Francji mogą przynieść nie tylko zmiany na scenie politycznej nad Sekwaną, ale i w całej Unii Europejskiej. Politykę Nicolasa Sarkozy’ego należy analizować w kontekście polityki europejskiej. Była ona wpisana w porozumienie z Niemcami, określane mianem tandemu Merkozy, polegające na ścisłej współpracy z Niemcami i reakcji na kryzys europejski poprzez pakt fiskalny. Zmierza on z jednej strony do kontrolowania wydatków finansowych przede wszystkim państw członków strefy euro, a z drugiej – do budowania czegoś w rodzaju rządu gospodarczego w Europie. Polska polityka była poddana temu projektowi i bezalternatywnie została nakierowana na to, by uczestniczyć w tym pakcie i w realizacji jego głównych założeń. Tymczasem żaden z rządzących Polską polityków nie przewiduje, że ten pakt może upaść. Wskazywać na to mogą zapowiedzi kandydata socjalistów François Hollande’a, który chce na powrót przeprowadzić na ten temat debatę we Francji i wycofać się z tych ustaleń. Nikt też z rządzących obecnie naszym krajem nie przewiduje scenariusza, że obecny prezydent Francji może przegrać wybory. Trzeba też pamiętać o tym, że to właśnie Sarkozy w tym tandemie z Merkel dbał o to, by ograniczać wpływ na decyzje podejmowane w UE przez kraje spoza strefy euro, w tym Polskę.

Hollande kontra pakt fiskalny

Jeśli drugą turę wyborów wygra Hollande, to pomimo wsparcia Brukseli i Berlina dla Sarkozy’ego cały misternie utworzony wraz z Angelą Merkel układ może okazać się nieskuteczny i nierealny. Hollande deklarował, że rozwiązania fiskalne proponowane przez Merkel i Sarkozy’ego są nieadekwatne do sytuacji i zbyt mocno obciążają społeczeństwo francuskie. Gdyby zrealizował swoje zapowiedzi rewizji dotychczasowej polityki Sarkozy’ego, to mogłoby dojść do ogłoszenia bankructwa przez niektóre kraje strefy euro, np. Grecji, oraz wyjścia takich krajów z eurolandu, a w perspektywie – destabilizacji całego tego systemu walutowego. Czy sam Hollande jest w stanie na bazie lewicowej polityki, czyli głównie utrzymywania świadczeń socjalnych, ratować gospodarkę Francji? Wątpię. Pamiętajmy, że zadłużenie tego kraju jest również bardzo duże. Dlatego także w Berlinie widoczny jest strach przed tym, co się stanie, jeśli Sarkozy przegra wybory. Stąd też Angela Merkel cały czas okazuje poparcie dla niego. To denerwuje Francuzów. Uważają, że Niemcy nie mogą się wtrącać do polityki ich kraju.

Osamotnienie Niemców

Tymczasem kryzys finansowy inspiruje Niemców do zbudowania rządu gospodarczego w Europie na bazie paktu fiskalnego, przy poparciu Francji. Ale gdyby nowe władze tego kraju wycofały poparcie dla tych planów, Niemcy na płaszczyźnie ideologicznej, jako jedyny zwolennik takiej polityki, znalazłyby się w trudnej sytuacji. Pamiętajmy bowiem, że Wielka Brytania sama wycofała się z paktu, Włochy znajdują się w kryzysie, podobnie jak Hiszpania. W ten sposób Berlin nie ma silnego partnera, którego mógłby wykorzystać do odpierania oskarżeń, że budują niemiecką Europę. Wówczas ten projekt można byłoby wyrzucić do kosza.

Doszłoby wtedy także do poważnych wstrząsów w Europie, bo powstanie pytanie, jak ratować kraje członkowskie Unii zagrożone bankructwem i całą strefę euro? Istnieje więc prawdopodobieństwo, że cały system zostanie tak zachwiany, że strefa euro nie wytrzyma tych napięć. W diagnozie tej sytuacji przedstawionej przez rząd Donalda Tuska w ogóle nie bierze się pod uwagę tego, że strefa euro może upaść. Ministrowie tego rządu deklarują bowiem, że Polska mogłaby przystąpić do strefy euro w 2015 roku. A przecież w tym czasie ona może już przestać istnieć.

Po pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji uwagę zwraca dobry wynik szefowej Frontu Narodowego Marine Le Pen. To pokazuje, że czynnik narodowy we Francji coraz bardziej dochodzi do głosu. Zaś w sytuacji kryzysu finansowego społeczeństwo wielokulturowe kształtowane od lat we Francji może przeżywać coraz większe napięcia wewnętrzne. Sam Sarkozy przyznał, że ten eksperyment się nie powiódł. Podobne zdanie mają przywódcy wielu innych europejskich krajów. Te procesy mogą spowodować przesunięcie francuskiej polityki z uniwersalizmu paneuropejskiego w kierunku tradycji narodowej, choćby ze względu na to, że kandydaci na prezydenta będą musieli jakoś ten prawicowy elektorat narodowy pozyskać. Wszystko to oznacza, że polityka Francji w odniesieniu do najważniejszych problemów UE w najbliższych miesiącach staje się coraz bardziej niepewna.

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 25 kwietnia 2012 roku.