Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
Radosław Brzózka 2013-10-31

Wychowawcy kontra biurokraci

Debata sejmowa o polskiej oświacie (24 października 2013 roku) była możliwa dzięki determinacji społecznej miliona osób wnioskujących o referendum. Rozszerzenie przymusu szkolnego na dzieci sześcioletnie to pierwszy, ale nie jedyny temat edukacyjny, który przypomniała obywatelska inicjatywa. Trwające długie lata strukturalne i programowe „reformy” polskiej szkoły stworzyły problemy na wszystkich etapach edukacyjnych – zauważono z sejmowej mównicy.

W polskiej agorze coraz trudniej o słowo prawdy i o spotkanie Polaków. Skutecznie utrudnia to medialny szum i żonglowanie społecznymi emocjami. Wczorajsze obnażenie rzeczywistości edukacyjnej Polski pod rządami PO było możliwe dzięki oddolnej, spontanicznej, ale dobrze zorganizowanej aktywności obywateli, rodziców. Protestują, bo nie mogą pozwolić na nieodpowiedzialne eksperymentowanie na swoich dzieciach.

Bronili wczoraj nie tylko uczniów, ale i nauczycieli, których pracę destabilizują wciąż nowe, coraz bardziej radykalne ideologicznie pomysły biurokratów. Polska szkoła odetchnie z ulgą dopiero wtedy, kiedy rządzący porzucą utopię, w myśl której urzędnik wie lepiej niż wychowawca, a przepis rozstrzyga celniej niż zdrowy rozsądek i sumienie. Referendum to doskonała forma przypomnienia tej prawdy.

Gorąca narodowa debata nad oświatą nie zdoła rozstrzygnąć wszystkich subtelności ustroju szkolnictwa. Ale jedno fundamentalne zadanie państwa w dziedzinie edukacji powinno zostać z mocą przypomniane. Jest nim jednoczenie obywateli. Ten obowiązek rząd PO zaniedbał całkowicie, manifestując po raz kolejny swoją bezideowość. Tymczasem nie da się wspólnoty uczących się i nauczających Polaków złączyć wokół innego wzorca niż polska kultura zakorzeniona w chrześcijaństwie i cywilizacji europejskiej (z jej starożytnymi i średniowiecznymi fundamentami).

Ten właśnie cel, a nie utylitarne kalkulacje, powinien być pierwszą miarą porządkującą nie tylko merytoryczną, ale i finansową stronę polskiej edukacji. Pieniądze na oświatę są zbyt małe (o czym przypominają samorządy). Ich dystrybucją rządzi zaś zbyt często mit zmieniającego się świata (czyli postępu). To w jego imię edukacja najmłodszego pokolenia zbyt często przestaje być drogą do życiowej mądrości. Polacy mają zacząć się uczyć wcześniej, ich szkolna młodość ma być krótsza, za to dłużej mają być producentami i konsumentami. A przecież prawdziwy rozwój narodu jest możliwy, gdy kolejne pokolenia sprawnie rozpoznają prawdziwy sens ludzkiej egzystencji, zrozumieją procesy rządzące życiem społecznym i indywidualnym. Rodzice upomnieli się o to w czwartkowej debacie. Być może politycy zablokują referendum. Zapamiętajmy którzy. Na pewno wkrótce wystartują w wyborach.

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 26-27 października 2013 r.