Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
prof. Mieczysław Ryba 2013-07-08

Władza nie wytrzymała presji społecznej

Na pierwszej stronie sobotnio-niedzielnego wydania „Gazety Wyborczej” znajdujemy dwa artykuły: wywiad z Donaldem Tuskiem, gdzie premier wyraża przekonanie, że na kilka miesięcy przed wyborami w 2015 r. PO z powrotem prześcignie PiS (zaklinanie rzeczywistości), oraz informację o przyznaniu koncesji dla Telewizji Trwam. Zbieżność jest nieprzypadkowa. Platforma stoi przed niezwykle ważną batalią o Elbląg i Tusk doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli wybory samorządowe w tym mieście przegra, może zostać uruchomione domino klęsk (referendum w Warszawie, przyszłoroczne eurowybory, wybory samorządowe itd.).

Jaki to ma związek z multipleksem? Otóż już chyba tylko dziennikarze „Gazety Wyborczej” wierzą w słowa Jana Dworaka, który stwierdził, że przyznanie koncesji dla Telewizji Trwam związane jest z gwarancjami kredytowymi dla fundacji Lux Veritatis udzielonymi przez SKOK. Ludzie nawet z kręgów liberalnych (co widać choćby po komentarzach na forach internetowych) są przekonani, że władza nie wytrzymała presji społecznej. Dwa i pół miliona podpisów, kilkaset demonstracji w kraju, jednoznaczne stanowisko Episkopatu, dziesiątki uchwał rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich – to presja, jakiej władza bodaj nigdy po 1989 roku nie doświadczyła z taką mocą.

Ludzie Platformy zdają sobie sprawę, że do tego należy dodać potęgujące się niezadowolenie społeczne związane z sytuacją w kraju, zapowiadane ogromne demonstracje związkowe, spadające sondaże. Ewentualna ponowna decyzja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o nieprzyznaniu koncesji byłaby odbierana już niemal przez wszystkich obywateli jako totalna dyskryminacja. Sumowanie niezadowolenia społecznego w przeddzień niezwykle ważnych dla PO wyborów było całkowicie nieopłacalne. Dlatego zdecydowali się spuścić nieco powietrza z coraz większego balonu niezadowolenia społecznego.

Zatem Telewizja Trwam może mówić o wielkim sukcesie. Nie chodzi tu tylko o samą koncesję (choć jest to fakt bardzo znaczący), ale również o skalę poparcia społecznego, jakie udało się skumulować. O Telewizji Trwam słyszeli już wszyscy, popularność stacji wzrosła niepomiernie. Walka o miejsce na multipleksie była utożsamiana po prostu z walką o wolność słowa.

Władza ustąpiła pod presją społeczną – i jest to wydarzenie ogromnie ważne.

Trwam nie redukowałbym do wymiaru gry politycznej. Niewątpliwie dla PO niedomknięty system medialny stanowi duże zagrożenie. Wszak łatwa dostępność Telewizji Trwam na multipleksie daje również możliwość prostszego rozprzestrzeniania się niewygodnych dla władzy informacji (w tym informacji o różnych aferach, błędach). O wiele ważniejsze są jednak zmagania kulturowe. O prawdziwej klęsce w wymiarze ideologicznym może mówić układ medialny symbolizowany przez TVN i „Gazetę Wyborczą”. Wszak wojna kulturowa w Polsce (wojna o rząd dusz) nie została jeszcze rozstrzygnięta. Tymczasem katolicy, jeśli fizycznie znajdą się na MUX, poszerzą swój dostęp do największej współczesnej „broni ideowej”, jaką są elektroniczne media.

Komentarz ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 8 lipca 2013 r.