Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
prof. Mieczysław Ryba 2013-05-27

Bankructwo multi-kulti

Posłowie z sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych w dezyderacie do MEN piszą, że szkoła ma „odrzucać negatywne stereotypy narodowościowe, często wyniesione z rodzinnego domu”. Już po raz kolejny ideologowie nowego socjalizmu widzą zagrożenie w rodzinie. I tak jak oskarżyli niemal wszystkich rodziców o patologię w relacjach z dziećmi (ustawa o penalizacji klapsa), tak teraz oskarżają ich o kreowanie nienawiści narodowej. To państwo za pomocą swoich ideologów będzie nas cywilizować i uczyć tolerancji.

Zupełnie mylne jest przekonanie, jakoby propagowanie tzw. społeczeństwa wielokulturowego miało się wiązać z odniesieniem do tradycji I Rzeczypospolitej. Współczesna ideologia multi-kulti jest oparta na relatywistycznej wizji życia społecznego, gdzie tolerancja (rozumiana na sposób relatywistyczny) została podniesiona do rangi najwyższej cnoty. To właśnie w imię tej rzekomej „tolerancji” redukuje się przekaz rodzimej historii w szkołach, ogranicza się nauczanie ojczystej literatury.

Melanie Phillips, brytyjska dziennikarka, bardzo precyzyjnie opisała ten proces: „Ów atak na naród nigdzie nie jest bardziej widoczny i nie przynosi równie druzgocących konsekwencji jak w szkołach. Brytyjski system edukacyjny po prostu przestał przekazywać następnym pokoleniom zarówno wartości, jak i powszechnie przyjętą wizję historii kraju, zamiast tego forsując przekaz, że prawda jest iluzją, a to, czym jest naród i jego wartości, zależy od punktu widzenia danej osoby. Brytyjscy nauczyciele historii i angielskiego mający strzec istoty tożsamości narodowej zdecydowali, że powszechnie przyjęta wersja historii oraz kultura Wielkiej Brytanii są rasistowskie, kolonialistyczne i powinno się je wymienić na nowy, wielokulturowy model”.

Przytoczenie tego cytatu wydaje się potrzebne, żeby zrozumieć intencje tych, którzy chcą wprowadzić wzorzec multikulturowy do polskich szkół. Tu nie chodzi o wykształcenie postawy poszanowania dla ludzi z innych kultur. Tu chodzi o odcięcie młodzieży od umiłowania dziedzictwa kultury narodowej.

Kiedy obserwujemy, z jaką konsekwencją wprowadza się np. na nasz grunt samorządowy tzw. wielokulturowość, może nas ogarniać zdziwienie. Praktycznie każde miasto, chcąc pozyskać fundusze unijne na kulturę, określa się jako wielokulturowe. Mimo że mniejszości narodowe stanowią w tych miastach znikomą część, wielokulturowość jest najważniejsza. Z czego to wynika? Z potężnej presji zewnętrznej promującej ideologię multi-kulti, dodajmy – ideologię nawiązującą do postmodernistycznej wizji świata, podważającej całe dziedzictwo cywilizacji łacińskiej.

Prawdziwe intencje utopistów możemy zrozumieć, patrząc, co się stało w krajach zachodnich, które zafundowały sobie multikulturalną rewolucję już kilkadziesiąt lat temu. Dzisiaj przywódcy tych państw ogłaszają, że multi-kulti jest bankrutem. Albo będziemy umieli uczyć się na ich błędach, albo będziemy przeżywać porównywalną katastrofę cywilizacyjną.

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 27 maja 2013 r.