Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
prof. Mieczysław Ryba 2013-04-22

Szara strefa polityki

Służby specjalne stanowiły od wieków niezwykle ważną dziedzinę życia państwowego, świadczącą o możliwościach danego kraju w zakresie ochrony własnych interesów. Można śmiało powiedzieć, że w dzisiejszych czasach państwo bez skutecznych służb specjalnych jest po prostu bezbronne.

Niepodległość naszego państwa w okresie międzywojennym zależała nie tylko od naszej gotowości militarnej. Ogromną rolę odegrały polskie służby, nieustannie zmagające się z obcymi wywiadami (warto wspomnieć sukcesy wywiadu wojskowego, tzw. dwójki). Druga wojna światowa, oprócz zmagań militarnych, kojarzy nam się jednoznacznie z potężną rywalizacją służb wywiadowczych walczących państw. Trudno sobie wyobrazić zwycięską wojnę Brytyjczyków z hitlerowskimi Niemcami bez skutecznego wywiadu. Wojna wywiadów to cały czas dość „naturalny” stan w różnorakich zmaganiach międzynarodowych.

W czasach sowieckich bezwzględna rywalizacja służb moskiewskich i amerykańskich w dużej mierze stanowiła o wyniku zimnej wojny. Wystarczy wspomnieć „sukcesy” służb sowieckich w zakresie pozyskania informacji do produkcji broni nuklearnej, czy znaczenie informacji dla CIA pułkownika Kuklińskiego (kwestia stanu wojennego w Polsce).

Polakom od ponad dwustu lat działalność służb kojarzy się bardzo źle. Wystarczy wspomnieć działalność rosyjskiej Ochrany w czasach zaborów. Bardzo trudno było wówczas prowadzić patriotyczną działalność polityczną, przy nieustannej inwigilacji służb państw zaborczych.

Szczególną brutalność i bezwzględność w zakresie wykorzystania służb specjalnych przejawiały państwa totalitarne. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z bardzo cyniczną grą na arenie międzynarodowej. Można tu wspomnieć o wpływaniu na polskie życie polityczne w okresie II Rzeczypospolitej przez wywiad sowiecki, czy aranżowaniu różnorakich procesów rewolucyjnych (przykład wojna domowa w Hiszpanii). Z drugiej strony przywódcy państwa totalitarnego używali służb do zniewolenia własnego społeczeństwa. Taką rolę spełniały wszystkie służby w państwach komunistycznych, w tym w PRL. Wielka gra przeciwko Kościołowi katolickiemu, w szczególności przeciwko księdzu Prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu – to przykład bezwzględnego wykorzystania służb przeciwko własnemu społeczeństwu. Można zatem powiedzieć, że państwa totalitarne to po prostu państwa służb.

Właśnie tutaj mamy dzisiaj największy problem, gdyż III Rzeczpospolita jest bezpośrednim dziedzicem układów z czasów PRL. Mówi się wszak, nie bez słuszności, że po stanie wojennym sterowność w kraju wymknęła się spod kontroli PZPR, przejęły ją całkowicie służby. Wystarczy wspomnieć najważniejsze postaci tamtych wydarzeń – generała Jaruzelskiego i Kiszczaka, by jasno stwierdzić, że na czele PRL stanęli zasłużeni dla Moskwy ludzie służb. Dodajmy, że ci sami decydenci byli architektami Okrągłego Stołu w 1989 r., a więc stali u podstaw III RP. Ponieważ ludzie komunistycznych służb posługiwali się nie tylko niemoralnymi metodami (zjawisko dość powszechne w tej profesji), ale jawnie zbrodniczymi. Skala mordów totalitaryzmu komunistycznego jest wręcz porażająca. Mało tego – ludzie komunistycznych służb służyli zbrodniczej ideologii, występując przeciwko własnemu Narodowi.

I tu pojawia się problem ujawnienia działalności takich instytucji i takich ludzi. Z natury rzeczy państwa wystrzegają się ujawnienia czegokolwiek z działalności swoich służb. Jednakże gdy mamy do czynienia z dziedzictwem państwa totalitarnego, takie ujawnienie wydaje się wręcz koniecznością. Tak zrobiły np. RFN czy Czechosłowacja. Uznano, że jest to niezbędne, by służby nie zaczęły realnie rządzić w państwie, podporządkowując życie publiczne swoim celom.

Widzimy zatem, że nie da się postawić tezy, iż jedyną zasadą porządkującą działalność służb jest zasada skuteczności. Nie ulega wątpliwości, że konsekwentne trzymanie się tej zasady musi prowadzić do usprawiedliwienia wszelkiej zdrady i zbrodni. Ludzie zdemoralizowani przez taki system bardzo łatwo są w stanie zdradziecko znaleźć się również w nowej rzeczywistości. Trudno wszak oczekiwać po ludziach służb PRL usługujących Sowietom, aby w nowej rzeczywistości z równą łatwością nie poszukali sobie nowego, zewnętrznego chlebodawcy. Oczyszczenie zatem życia publicznego z wpływów postkomunistycznych wydaje się niezbędne, by służby znowu pracowały dla obrony interesów narodowych. Oczywiście winno to dotyczyć nie tylko sfer rządowych i parlamentarnych, ale również samorządowych, naukowych i dziennikarskich. W przeciwnym razie państwo takie w różnorakich grach służb na arenie międzynarodowej staje się bezbronne, nie posiadając najmniejszej wiedzy o obcych wpływach w swoim aparacie. Państwo takie staje się nieskuteczne tak na poziomie ochrony własnych władz (przykład katastrofy smoleńskiej), jak i działań zaczepnych na arenie międzynarodowej. Brak przejrzystości w tej materii powoduje, że przez nasz kraj przetaczają się całe tabuny żołnierzy obcych służb, poruszających się jakoby po „ziemi niczyjej”.

Nie do przyjęcia jest, by służby specjalne przejmowały sterowność nad życiem partyjno-politycznym. Walka o pełną suwerenność Rzeczypospolitej wiązać się dziś musi również z walką o oczyszczenie i uporządkowanie środowiska polskich służb specjalnych.

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 16-17 marca 2013 r.