Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
prof. Mieczysław Ryba 2013-01-21

Historia. Uwaga na Manipulacje

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że historia ma fundamentalne znaczenie dla budowania tożsamości narodowej. Doskonale wiedzieli o tym nasi zaborcy i okupanci. Niemcy w czasie II wojny światowej zakazali nauczania tego przedmiotu, by nie wzbudzać świadomości narodowej wśród społeczności sprowadzonej do roli bydła roboczego. Komuniści starali się z kolei manipulować historią, wciskając w nią swą materialistyczną wizję dziejów, a także starając się przemilczać różnorakie zbrodnie systemu sowieckiego. Równie niebezpieczne było kłamliwe atakowanie polskich bohaterów walczących o niepodległość w czasie II wojny światowej. Wiązało się to nie tylko z ogromną niesprawiedliwością wobec tych osób, ale również niosło wielkie zagrożenie dla kultury narodowej. Fałsz historyczny, notorycznie sączony w dusze młodego pokolenia, musiał wydać destrukcyjne owoce.

Lata tak zwanej III Rzeczypospolitej również nie są wolne od naporu ideologii. Ahistoryczny postmodernizm, jaki uderzył z całą siłą w polską humanistykę, zaowocował potężnym zamętem w przekazie wiedzy historycznej. Ponieważ na gruncie tej ideologii uznano wspólnotę narodową za zagrożenie, robiono wszystko, by historię Polski zepchnąć na margines lub przedstawić ją w krzywym zwierciadle. Najbardziej żałosne doświadczenie, jakie przeżyliśmy w kontekście kreowania lewicowej wizji historii, było związane z propagowaniem przez media książek Jana Tomasza Grossa. Wmawianie Polakom współodpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie to działanie tyleż kuriozalne (biorąc pod uwagę aspekt ściśle historyczny), co groźne. Wydaje się, że heroldowie nowej wizji historii tylko dlatego liczyli na sukces wmówienia Narodowi polskiemu rzekomych win związanych z holokaustem, gdyż ich propaganda szła w parze z redukowaniem liczby godzin historii w szkołach. Zatem narodowi niedouczonemu o wiele łatwiej wmówić różne absurdy.

Jakie to rodzi skutki? Otóż mimo że część młodego pokolenia na nowo odkrywa fascynację historią Polski (grupy rekonstrukcyjne, Marsz Niepodległości), w przeważającej mierze młodzież współczesna ma niewyobrażalne braki w edukacji, szczególnie gdy bierzemy pod uwagę historię XX wieku. W tej sytuacji staje się ona łatwo podatna na manipulacje. Już sam fakt ucieczki od wiedzy historycznej powoduje, że nie potrafimy uczyć się na błędach przeszłości. Aż strach pomyśleć, co się stanie, jeśli okaże się prawdziwe powiedzenie, że ten, kto traci pamięć, musi pewne rzeczy przeżyć jeszcze raz. A pamiętajmy, że w naszych dziejach mieliśmy do czynienia z potężnym zaprzaństwem XVIII wieku, które doprowadziło nas do rozbiorów.

Znany polski historyk Józef Szujski napisał kiedyś rozprawę zatytułowaną „O fałszywej historii jako mistrzyni fałszywej polityki”. Wydaje się zatem, że współczesna, pożałowania godna naiwność polityczna naszych elit wynika po części także z faktu ignorancji w stosunku do własnej historii. Jest to wszystko zbudowane na olbrzymich, dodajmy – nieuzasadnionych kompleksach. Infantylne twierdzenie, jakoby kosmopolityzm był dziś w świecie triumfującą ideologią, nie ma ani potwierdzenia we współczesnej, międzynarodowej rzeczywistości, ani w doświadczeniach zaczerpniętych z przeszłości. Wręcz przeciwnie, narody tracące pamięć, obojętne na dorobek i dziedzictwo swoich przodków po prostu ginęły. Zatem jeśli chcielibyśmy szukać źródeł błędów współczesnej polityki, to w dużym stopniu musielibyśmy je znajdować w propagowaniu fałszywej historii.

Naród pozbawiony mocnego osadzenia w przeszłości nie tylko może powielać po raz wtóry błędy przeszłości. Takiemu narodowi bardzo trudno jest postawić przed sobą wielkie cele (można by rzec górnolotnie: zrealizować zaplanowaną przez Opatrzność misję dziejową). Taki naród karleje, skupiony tylko na prymitywnej walce o materialny byt. O tym, jak bardzo fałszywe jest twierdzenie, że polskość blokuje Polaków na świat, świadczy postawa Jana Pawła II. Z jednej strony był to Papież głęboko polski, rozmiłowany w ojczystych dziejach i w ojczystej kulturze. Z drugiej strony, był to człowiek, jak nikt inny, światowy, czytelny w swoim nauczaniu praktycznie we wszystkich kulturach na całym globie.

Dziś, gdy obchodzimy 150. rocznicę Powstania Styczniowego, warto przy tej okazji uświadomić sobie znaczenie naszego dziedzictwa historycznego. Powstanie Styczniowe mówi nam z jednej strony o niezwykle wysokiej cenie, jaką przyszło płacić kolejnym pokoleniom Polaków, by odzyskać utraconą w XVIII wieku niepodległość. Błędy i beztroska (zdrada) ojców skutkowała niewyobrażalnymi cierpieniami dzieci. Z drugiej strony, ofiarność powstańców musi budzić dumę i zachęcać do patriotyzmu. Jeśli tysiące młodych Polaków oddawało życie za niepodległość, to jest to dobro bezcenne, którym nie można dowolnie kupczyć na targu międzynarodowych gier i kosmopolitycznych wizji budowy europejskiego czy światowego superpaństwa. W patriotyzmie naszych dziadów można szukać olbrzymiej inspiracji do aktywności dzisiaj. Właśnie w przeszłości Polacy mogą znaleźć siłę do narodowego odrodzenia i do stawiania sobie wielkich celów, godnych Narodu o wielkich tradycjach wolnościowych w środkowej Europie. Lekceważenie tego dziedzictwa byłoby głupotą i nikczemnością. A pamiętajmy, że „giną narody nikczemne” (Stanisław Grabski).

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 19-20 stycznia 2013 r.