Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
Mirosław Król 2013-02-22

Samorządy pod kreską

System finansowy jest jak alkoholizm – pisał przed laty laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Milton Friedman – najpierw jest nadmiar środków płynnych, potem euforia, a na końcu depresja.

Euforia jest na pewno za nami. Zaś o tym, że weszliśmy już w fazę depresji, informuje nas chociażby skala długu publicznego Polski. Papierkiem lakmusowym jest także sytuacja finansowa polskich samorządów.

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji (MAC) opublikowało „Ocenę sytuacji samorządów lokalnych”. Dokument ten stał się przyczynkiem do dyskusji nad kondycją samorządów w Polsce. Ocena MAC zawiera m.in. omówienie sytuacji finansowej samorządów. Dowiadujemy się, iż 32 jednostki przekroczyły ustawowy limit 60 proc. zadłużenia w stosunku do dochodów.

Demografia kontra koszty

Nie da się ukryć, że problemy finansowe samorządów narastają. Jakie są tego przyczyny? Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zarzeka się, że przyczyny nie tkwią w decyzjach ustawodawcy, który uszczupla dochody samorządów, ostatnio np. z tytułu udziałów w podatku PIT, ale mają charakter bardziej złożony. MAC dostrzega jednak we wspomnianym dokumencie, że finansowanie samorządów zależne jest w przeważającej mierze od dotacji i subwencji przekazywanych z poziomu centralnego. W 2011 roku było to 51,2 procent. Dochody własne samorządów relatywnie w niewielkim stopniu opierają się na podatkach i opłatach lokalnych. Nie buduje to klimatu odpowiedzialności za wydatkowanie środków przez władze samorządowe zgodnie z zasadą: „Nie zarabiam, to wydaję lekką ręką”.

Jednym z poważniejszych problemów, przed którym staje już dziś samorząd, a zapewne problem ten będzie narastał, jest sytuacja demograficzna. Małe gminy wschodniej Polski, choć nie tylko wschodniej, już dziś muszą zamykać większość swoich szkół. Subwencja oświatowa naliczana na ucznia drastycznie zmniejsza się z roku na rok, podobnie jak zmniejsza się liczba dzieci w szkołach. Tymczasem koszty osobowe i utrzymanie budynków szkolnych z reguły wzrastają. Mimo iż zamykanie szkół nigdy nie było popularne i eskalowało napięcia społeczne, to dla wielu gmin wciąż pozostaje jedynym wyjściem.

Metropolie i peryferie

W roku 2013 duże miasta chcą wydać o 10mld zł więcej niż w roku ubiegłym. Zaciskają pasa jedynie te samorządy, które były gospodarzami Euro 2012: Gdańsk, Poznań i Wrocław. Ich budżety w wystarczającym stopniu zostały wydrenowane przed mistrzostwami Europy. Warszawa chce wydać na inwestycje w 2013 roku 3,29 mld zł, Łódź 1,2 mld, Katowice 800 mln, a Lublin 667 milionów. Koniec ubiegłego roku i początek 2013 zaowocowały wieloma decyzjami podnoszącymi podatki i opłaty lokalne. Idą w górę opłaty za wodę i ścieki, opłaty parkingowe, ceny biletów komunikacji miejskiej, podatek od nieruchomości, podatek rolny itd. Prezydent Poznania Ryszard Grobelny przekonuje jednak, że nie zadłużenie samorządów, ale niestabilne ich dochody stanowią problem. Wygląda na to, że jeżeli nic się nie zmieni, to Polska podzieli się w najbliższych latach na silne bogate metropolie i biedne dogorywające peryferie, w których panuje bieda i szaleje bezrobocie.

Sporo mówi się o długu publicznym i potrzebie reformy finansów publicznych. Zestawienie tego postulatu reformy z zadłużeniem samorządów może rodzić mylne wrażenie, że dług publiczny narasta z winy samorządów, które przecież wciąż zaciągają kredyty. Jest to jednak bardzo błędne wrażenie. Udział jednostek samorządu terytorialnego w długu publicznym to zaledwie od 8 do 10 procent. Pozostałe 90 procent długu generuje rząd. Warto jednocześnie zwrócić uwagę na to, że samorządy jeżeli zaciągają długi, to z reguły na przedsięwzięcia inwestycyjne, prorozwojowe, zaś rząd zadłuża się na zadania bieżące. To tak, jakby gospodarstwo domowe zaciągało kredyt na chleb i mleko.

Od lat realizowany jest scenariusz: coraz więcej zadań dla samorządów i coraz mniej pieniędzy na ich realizację. W praktyce można to przekuć na zasadę: „Coraz mniej samorządu, coraz więcej rządu”. Dla wielu pokoleń Polaków pojęcie „samorząd” było synonimem słowa „wolność”. Tak więc pod rządami liberałów kurczy się nasza wolność.

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 9-10 lutego 2013 r.