Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
Radosław Brzózka 2012-10-13

Nauczyciele na cenzurowanym

Niemal sto lat temu jeden z najpoważniejszych autorytetów w zakresie pedagogiki, ojciec Jacek Woroniecki, wypowiedział postulat: „[Społeczeństwo] winno powołanie nauczycielskie wyżej cenić niż dotąd, traktować je jako prawdziwe powołanie, drugie zaraz po kapłańskim, a przed żołnierskim i urzędniczym, i stawiając mu wysokie wymaganie, zapewnić mu w swym łonie i moralnie, i materialnie odpowiednie stanowisko”. Dziś, mimo upływu tak długiego czasu, wezwanie to okazuje się być nadzwyczaj aktualne.

Tak wielu polskich nauczycieli wciąż traktuje swój zawód jako powołanie. Charakter ich wzajemnych relacji z uczniami ustanawia przecież treść czwartego przykazania, o czym przypomina Katechizm Kościoła Katolickiego podpisany dokładnie 20. lat temu przez Jana Pawła II. Do pracy – w której pedagog jest współczynnikiem i zarazem świadkiem jednego z najciekawszych procesów na świecie, jakim jest stopniowy rozwój umysłu ludzkiego – szukają poważnych inspiracji intelektualnych, ale także duchowych. Pielęgnują i przekazują skarby narodowej kultury i cywilizacji. Pielgrzymują z uczniami, m.in. w ramach pielgrzymek maturzystów; podsumowują roczny trud w pierwszych dniach każdego kolejnego lipca na Jasnej Górze.

Z tych duchowych źródeł czerpią siłę do ambitnej pracy z najzdolniejszymi i ofiarnego pochylania się nad mającymi mniejsze talenty. Potrafią realizować swoje zadanie w miejskich szkołach-molochach i w pustoszejących wiejskich szkółkach. Często w tych pierwszych tworzą alternatywę wychowawczą wobec muzycznych i medialnych subkultur, w tych drugich animują wszechstronnie życie lokalnej społeczności.

Dzieje się tak pomimo dramatycznej historii, pomimo nauczycielskiego Katynia, stalinowskiej walki z krzyżem w szkole, trwającego przez pokolenia niedofinansowania stanu nauczycielskiego. Lata działania starych i nowych mechanizmów negatywnej selekcji przyniosły jednak również swój skutek. Zdarzają się wśród osób zatrudnionych w szkołach przypadki rozminięcia się z powołaniem. Sprzyjają im biurokratyczne ramy systemu oświaty ustanowione przez rządzących, a nierzadko także fałszywie rozumiejące swoją rolę związki zawodowe.

Indywidualne, a nawet grupowe przypadki zawodowego egoizmu nie są jednak przyczyną wyjaśniającą erozję autorytetu nauczycielskiego. Rolę samozwańczego „wychowawcy” (jakże często jawnego deprawatora!) przejęły biznesy medialne. Kierując swój przekaz zarówno do młodych, jak i do ich rodziców szukają w nich konsumentów sensacyjnych treści i reklamowanych produktów. Ich dominacja jest możliwa nie tylko dzięki sile przyciągania nowoczesnych środków komunikacji społecznej, ale także dzięki kulturowej rewolcie postmodernizmu. Słusznie krytykując instrumentalne traktowanie rozumu w „nowoczesnych” totalitaryzmach, apostołowie ponowoczesności zanegowali powagę rozumu jako takiego. W postmodernistycznym świecie wszystko jest grą, a wśród zmiennych ról w tej grze nie ma miejsca na nauczyciela-mistrza.

Paradoks polega na tym, że medialni propagatorzy nowej „wolności” są w swoich działaniach autorytarni i nie ma od nich instancji odwoławczej. „Nauczyciele: czy jest grupa bardziej chciwa niż oni” wykrzykuje retoryczne pytanie ogólnopolski dziennik, a w treści artykułu sugeruje, że „chciwość odbiera nauczycielom nie tylko zdolność do etycznego zachowania, ale też przytępia instynkt samozachowawczy” (M. Suchodolska w „Dzienniku Gazecie Prawnej” z 21-23.09.2012).

Gdy złudzenia postmodernizmu są jedynie pożywką intelektualistów i artystów, wydają się igraszką, kaprysem. Gdy wypełniają przekaz medialny – demontują dzień po dniu narodowy obyczaj. Ale kiedy stają się dyrektywą dla rządzących – podcinają filary życia narodowego i państwowego. Jednym z nich jest stan nauczycielski. Niepomni na zacytowaną wskazówkę o. Jacka Woronieckiego, stawiającego powołanie nauczycielskie ponad pracą urzędnika, politycy i biurokraci manipulują niezmordowanie przy systemie oświaty. Poprawiwszy nieco sytuację materialną nauczycieli gwałtownie pomniejszają ich powagę moralną.

Konflikt postpolityków ze środowiskiem nauczycielskim jest ostatecznie prostą konsekwencją sprzecznych celów tych dwóch grup społecznych. Postpolityka to odejście od sporów ideowych na rzecz cynicznego śledzenia sondaży i podejmowania doraźnych działań w celu przypodobania się wyborcom. Oświata i wychowanie wręcz przeciwnie, to dziedziny, w których naczelnym postulatem jest odrzucenie krótkowzrocznego oceniania owoców swojej pracy według natychmiastowych rezultatów (tzw. długomyślność).

Postpolityka i popkultura oferują współczesnemu pokoleniu ułatwione życie, czerpiąc obficie z renty demograficznej. Efektem tych działań jest m.in. wyludnianie się Polski widoczne już w murach szkolnych. Jednak nie krótkowzroczność polityków, ale niedomagania ze strony pedagogów są wskazywane jako pierwsza przyczyna problemów polskiej oświaty.

Lecz kto, jeśli nie nauczyciele i wychowawcy, wybudzi kolejne pokolenie z halucynacji wirtualnego świata? Wszyscy powinniśmy im w tym pomóc.

Artykuł ukazał się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 6-7 października 2012 roku.