Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-01-07

Św. Rajmund z Penyafort – mędrzec idący za Królem

Trzej Mędrcy ze Wschodu przemierzyli odległą drogę w poszukiwaniu nowo narodzonego Króla. Ale i Herod miał swoich mędrców, uczonych czy kapłanów. Oni nie udali się w drogę w poszukiwaniu Mesjasza. Oni wskazywali drogę temu, który chciał zabić. Różne są koleje dróg mędrców i uczonych. Jedni idą za Królem, inni przeciw Niemu. Dziś Kościół wspomina mędrca, który poświęcił swoje życie Królowi, który nie poszedł drogą kariery i zdobywania zaszczytów, ale wybrał służbę Kościołowi i człowiekowi, zwłaszcza człowiekowi potrzebującemu, czym upodobnił się do Tego, który przyszedł nie po to, aby mu służono, ale po to, aby służyć.

Św. Rajmund z Penyafort był po św. Dominiku Guzmanie i bł. Jordanie z Saksonii generałem zakonu dominikanów. Jest jedną z postaci najbardziej zasłużonych dla Kościoła w XIII wieku. Był Hiszpanem urodzonym w okolicach Barcelony. W stolicy Katalonii ukończył szkołę katedralną. Wywodził się ze znakomitego rodu spokrewnionego z władcami Aragonii dlatego droga kariery stała przed nim otworem. Rajmund udał się na studia prawnicze do Włoch na znakomity uniwersytet w Bolonii, skąd powrócił do Barcelony z tytułem doktora, by otrzymać szereg godności i stanowisk kościelnych. Był znakomitym znawcą prawa, wychowawcą kleryków i wykładowcą akademickim, ale to mu nie wystarczało. Będąc już ponad czterdziestoletnim mężczyzną wstąpił w 1222 r. do zakonu dominikanów. Zapewne ta decyzja wywołała u wielu zdziwienie. Raymund porzucił wszystko, by stać się zakonnikiem-żebrakiem. Na dodatek owładnęła nim myśl, niezbyt popularna w dzisiejszych czasach, nawrócenia na chrześcijaństwo żydów i muzułmanów. Z jego inicjatywy powstała dominikańska szkoła misyjna, w której zakonnicy uczyli się m.in. języka arabskiego.

Rajmund był również autorem podręczników, książek akademickich z zakresu prawa i teologii. Napisał także podręcznik dla spowiedników. Warto uświadomić sobie, iż w wieku XIII podręcznik dla spowiedników zawierał rozwiązanie wielu kwestii etycznych dotyczących życia społecznego czy gospodarczego. Wskazywał np. na odpowiedzialność wytwórców i sprzedawców wobec nieograniczonego kręgu osób, które będą używać przedmiotów przez nich wytworzonych czy sprzedawanych. Znaczy to, iż wytwórca lub sprzedawca broni bierze odpowiedzialność za to, komu sprzedał broń, czy będzie ona służyła sprawiedliwej wojnie czy dajmy na to rozbojowi. Warto zdać sobie sprawę, jak bardzo Kościół wpływał przez to na kształtowanie ludzi i całych społeczeństw.

Rajmund z Penyafort przyłącza się także do głośnej inicjatywy św. Piotra Nolasco wykupu z rąk Arabów chrześcijan popadłych w niewolę. Tworzy regułę dla nowego zakonu mercedariuszy, czyli zakonu NMP od Wykupu Niewolników. W 1230 r. papież Grzegorz IX wezwał Rajmunda do Rzymu i mianował kapelanem pałacu apostolskiego, penitencjariuszem i osobistym swoim spowiednikiem. Ponoć święty zadawał często papieżowi za pokutę, aby zajął się sprawami ubogich, którzy czasem przybywali do kurii, aby załatwić różne swoje sprawy, a często byli zbywani. Zasłużył w ten sposób na miano „ojca ubogich”, jak go taż nazywa papież Grzegorz IX w swoich listach. W czasie pobytu w Rzymie przygotował Rajmund tzw. Dekrety Grzegorza IX, czyli zbiór obowiązujących dotąd praw kanonicznych wydanych przez biskupów Rzymu. W ciągu wieków bowiem nagromadziło się tak dużo dokumentów, że było niemal niemożliwym rozeznać się w ich gąszczu. Tę żmudną pracę przyjął święty z wiarą i pokorą. Nie chciał jednak przyjąć godności arcybiskupa Terragony, rozchorował się wówczas i w końcu papież zwolnił go z przyjęcia tej godności. Po powrocie do Barcelony przez dwa lata Rajmund był generałem zakonu kaznodziejskiego i dobrze zapisał się w jego dziejach. Prowadząc życie pełne umartwień i pokuty znajdował czas, by doradzać królowi Aragonii czy innym dostojnikom państwowym.

Zmarł dożywszy 100 lat. Długa więc była droga tego mędrca do swojego Króla, ale w końcu znalazł spokój i ukojenie. Jest dla nas wszystkich znakiem prawdziwej mądrości, która zawsze prowadzi do Boga. A znalazłszy Go „inną drogą wracał do domu”, bo innym już był człowiekiem. Obyśmy i my w nowym 2013 roku znaleźli drogę do Pana, jak znalazł ją św. Rajmund.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 7 stycznia 2013 r.