Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-06-06

Św. Maria Dominika Mazzarello

W połowie XIX wieku włoska wieś była bardzo podobna do polskiej. Z jednej strony następował rozwój przemysłu, z drugiej zaś istniały duże obszary biedy, śmiertelne epidemie, dzieci wałęsające się bez opieki, sieroctwo i bezrobocie. Mieszkańcy wsi często zmagali się nie o wyższy standard życia, ale o przetrwanie, przeżycie. Naszą krótką opowieść rozpoczynamy w północnych Włoszech, w położonej w górach dużej wsi Mornese w Piemoncie. Tu mieszka rodzina ubogich rolników z siedmiorgiem dzieci. Bieda czasem zagląda im w oczy, nie mają własnej ziemi, ciężko pracują jako dzierżawcy, pracują dorośli i dzieci. Nagle wybucha cholera i dziesiątkuje ludność. Umiera syn i synowa owego rolnika, trzeba zająć się dwojgiem osieroconych przez nich dzieci. Znowu ciężko pracują w winnicy. Tymczasem – gdy są zajęci pracą – ktoś bez sumienia okrada ich dom. Giną tak ciężko zarobione pieniądze. Trzeba zacząć od nowa. I w takiej rodzinie, która w przeciwnościach może przecież stracić nadzieję, rodzi się świętość Marii Dominiki Mazzarello.

Kościół 13 maja wspomina współzałożycielkę żeńskiej gałęzi rodziny salezjańskiej. To właśnie historię jej rodziny krótko przedstawiłem. Maria Dominika dorastała w biedzie i wśród ciężkiej pracy. Problemy nie opuściły jej wraz z wejściem w dorosłe życie. Miała niewiele ponad 20 lat, gdy w okolicy wybuchła epidemia tyfusu. Zachorowała rodzina stryja Marii Dominiki. Dziewczyna udała się, by pielęgnować swoich bliskich. Wszyscy wyzdrowieli, ale zachorowała Maria Dominika, zachorowała tak poważnie, że wydawało się, iż nie ma dla niej nadziei na wyzdrowienie. Zdrowie jednak przyszło wbrew nadziei i ku spełnieniu się planów Bożych.

Dlaczego ludzie mieli w sobie tyle siły, że potrafili przetrzymać ciężkie przeciwności losu? Otóż ich siła płynęła z wiary. Rodzina Mazzarello żyła głęboką wiarą. Pobożni rodzice pilnowali, by ich gromadka dzieci uczestniczyła w niedzielnej i świątecznej Mszy św. Odpytywano dzieci co kapłan mówił na kazaniu, by je uchronić od nieuwagi, rozproszenia myśli. Zaszczepiano w dziatwie nabożeństwo do Matki Bożej. Maria Dominika bardzo wcześnie dojrzała duchowo. Za pozwoleniem matki i w towarzystwie kuzynki udawała się codziennie rano na Mszę św. Ale przecież uboga rodzina nie miała w domu budzika, a nawet zegarka. Wstawać trzeba było na wyczucie. Przychodziła na Mszę niekiedy na długo przed otwarciem kościoła, bez względu na panującą pogodę. Klękała wówczas pobożnie i modliła się. Pokrzepiona Mszą św. i codzienną Komunią, szła do ciężkiej pracy fizycznej, aż do czasu, gdy zapadła na tyfus. Choroba pozostawiła w Marii Dominice trwały ślad, męczyła się szybko i musiała porzucić ciężką pracę w polu. Nie chciała być jednak ciężarem dla rodziny, podjęła więc pracę u krawca. I wtedy rozejrzawszy się dookoła dostrzegła wiele dziewcząt, którymi trzeba było się zająć: nauczyć je rzemiosła i prawd wiary. Z pomocą miejscowego proboszcza podjęła wysiłek nauczania zawodu i życia chrześcijańskiego. Gdy o rozrastającym się Bożym dziele dowiedział się ks. Jan Bosco, postanowił je obejrzeć. Przybył do Mornese i… tak rozpoczęła się historia żeńskiej gałęzi salezjańskiej. Ks. Bosco napisał regułę zakonną dla nowego zgromadzenia Córek Maryi Wspomożenia Wiernych. Zgromadzenie rozrastało się i krzepło, stało się jednym z najliczniejszych w świecie.

Kiedy w 1938 r. ojciec św. Pius XI ogłaszał dekret o heroiczności cnót Marii Dominiki Mazzarello zwrócił uwagę na charakterystyczne rysy jej duchowości: gorące nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu, zjednoczenie z Bogiem oraz jej głęboką pokorę. Te proste zalety, które wyniosła z rodzinnego domu, tj. szczerą pobożność oraz przywiązanie do ciężkiej pracy, potrafiła wykorzystać w służbie Królestwa Bożego. Czasem ta prostota bardziej przemawia do ludzi niż najmądrzejsze księgi.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 13 maja 2013 r.