Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-03-06

Św. Kazimierz królewicz

Nasz wybitny malarz Leon Wyczółkowski namalował obraz przedstawiający śpiącego, a zarazem opartego o mur młodzieńca, któremu z uwagą i zdziwieniem przypatrują się ludzie. Temat obrazu został zaczerpnięty z żywota św. Kazimierza królewicza. Ponoć znajdowano czasem św. Kazimierza Jagiellończyka u drzwi świątyni, gdzie modląc się zasypiał.

Kazimierz jest postacią nieco zapomnianą w naszej Ojczyźnie. W każdym razie jest mniej znany, niżby na to zasługiwał. Jakoś nie wpisał się w szeregi tych władców Polski – zarówno dawnych, jak współczesnych – którzy sprawują rządy, jakby Boga nie było. Tym bardziej należy wspominać go jako władcę, który na klęczkach szukał pomocy i wsparcia u Tego, który jest Rządcą i Panem narodów.

Wnuk Władysława Jagiełły, syn Kazimierza Jagiellończyka, wychowany w kulcie swojego stryja Władysława, tragicznego bohatera spod Warny, dokąd udał się, by bronić chrześcijańskiej Europy przed Turkami. Wychowywany przez Jana Długosza, a potem także przez włoskiego humanistę Kallimacha. „Był młodzieńcem szlachetnym, rzadkich zdolności i godnego pamięci rozumu” – tak go opisywał Jan Długosz, który na wieść o tym, iż Kazimierz został przeznaczony na tron węgierski zauważył: „raczej powinno się go zachować dla ojczystej ziemi niż oddawać obcym”. Tymczasem wyprawa węgierska zakończyła się niepowodzeniem, przyniosła jednak śmierć i pożogę. Dla młodego i wrażliwego królewicza musiało to być ogromne przeżycie. Zawsze obcym mu było to, co nazywamy rządzą władzy. Nigdy władza go nie omotała. Co nie znaczy, że nie umiał rządzić. Przeciwnie, rządził i to znakomicie. Przez dwa lata, gdy pełnił funkcję namiestnika Korony podczas pobytu swego ojca na Litwie, dał się poznać jako dobry, troskliwy gospodarz porządkujący sprawy sądownictwa, dbający o bezpieczeństwo wewnętrzne, a był to przecież dopiero młodzieniec niewiele ponad dwudziestoletni.

Wiele o Kazimierzu mówi owa scena utrwalona przez Leona Wyczółkowskiego. Królewicz przed drzwiami kościoła. Rzeczywiście jego żywoty mówią o szczególnym umiłowaniu modlitwy i ascezy. Wiele czasu podczas dnia Kazimierz spędzał na modlitwie, ale odprawiał także nocne czuwania. Używał włosienicy, złożył także ślub czystości, którego nie zerwał mimo rad, jakich mu udzielano w czasie, gdy jego organizm zaczęła trawić nieuleczalna wówczas gruźlica. Głębokie życie modlitewne prowadziło go do licznych uczynków miłosierdzia. Otaczał opieką wdowy, hojnie rozdawał jałmużnę ubogim, miał talent jednania skłóconych ludzi. Od dzieciństwa żywił głębokie nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu i do Matki Najświętszej.

Kazimierz królewicz był bardzo wrażliwy na przestrzeganie zasad sprawiedliwości, często prosił również swego ojca, by był sprawiedliwy. W życiu publicznym był człowiekiem roztropnym, odważnym, stałym. Można rzec, iż był silnego ducha choć wątłego zdrowia. Nie szukał zaszczytów, ani tych wszystkich przyjemności, które daje władza. Służbę na rzecz ubogich i potrzebujących poczytywał sobie jako największy zaszczyt. A przecież był synem króla, mógł korzystać z pełni przywilejów, jakie dawała mu jego pozycja.

Jakże inaczej wyglądał by dzisiaj świat, gdyby te zasady, którymi żył św. Kazimierz przeniknęły do życia publicznego w czasach obecnych. Gdyby każdej poważniejszej decyzji, a może i każdej decyzji, towarzyszyły modlitwa i namysł poszukujący sprawiedliwości. No ale cóż… widzimy władców kołaczących raczej do stolic państw silnych i bogatych, niż do Serca Rządcy i Pana narodów. A przecież bez Niego nic nie możemy uczynić (por. J 15, 5). To rozumiał św. Kazimierz królewicz i taki ideał władcy starał się realizować. Szerząc jego kult niewątpliwie przyczyniamy się do szerzenia tych ideałów, którymi żył św. Kazimierz, i które tak bardzo potrzebne są naszej Ojczyźnie.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 4 marca 2013 r.