Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-06-05

Św. Karol Lwanga i towarzysze

Dla wielu Polaków Uganda i Czarny Ląd może się kojarzyć z powieścią Alfreda Szklarskiego „Tomek na Czarnym Lądzie” i w istocie część tej powieści toczy się na terytorium Ugandy. Dla tych, którzy usiłowali głębiej wejść w historię tego kraju Uganda była miejscem gdzie m.in. przebywała grupa Polaków, głównie dzieci, wyrwanych z Syberyjskiego zesłania i osadzonych w krajach afrykańskich w latach 1942-1949 r. Pozostał po nich kościół katolicki w pobliżu Masindi oraz polski cmentarz.

Ale Uganda to także kraj afrykańskich męczenników. Warto to sobie uświadomić, gdyż po dziś dzień męczeństwo chrześcijan w krajach afrykańskich nie jest wcale przebrzmiałą legendą, ale rzeczywistością. Afryka Północna była terytorium chrześcijańskim do VIII wieku i wydała wielu świętych, pośród których najbardziej znany jest św. Augustyn z Hippony. Jednak tzw. Czarna Afryka czyli Afryka Środkowa i Południowa zetknęła się z chrześcijaństwem dopiero wiele wieków później. Uganda była brytyjską kolonią, dlatego na jej terytorium przebywali głównie misjonarze anglikańscy i właśnie anglikanie po dziś dzień stanowią znaczny odsetek ludności Ugandy. Choć katolicy im nie ustępują. Zwłaszcza druga połowa XIX wieku była czasem intensywnych misji w Ugandzie. Niestety była też czasem ciężkich prześladowań chrześcijan, zarówno wyznania anglikańskiego, jak i katolickiego.

Dnia 3 czerwca Kościół wspomina w liturgii św. Karola Lwangę i 13 męczenników z Ugandy. Widać na ich przykładzie, jak dynamicznie rozwijał się Kościół w Afryce w XIX wieku i jakich wyznawców był w stanie pozyskać. W 1879 r. przybyli do Ugandy Ojcowie Biali, których działalność spotkała się z dużą przychylnością mieszkańców. To nie znaczy, że z równą przychylnością patrzyli na ich działalność panujący władcy. Ci byli zdolni zarówno do wypędzenia misjonarzy z kraju, jak również do krwawych prześladowań. Właśnie pod rządami króla Mwangi doszło do krwawych represji wobec chrześcijan wyznania anglikańskiego, jak również na katolikach. W Natabe w pobliżu stolicy kraju Kampali wbito na pale i żywcem spalono misjonarzy, którzy uczyli Murzynów czytać i pisać. W 1885 r. z rąk króla Mwangi zginął anglikański biskup i misjonarz James Hannington. Wkrótce także do grona męczenników dołączyli królewscy urzędnicy i dworzanie, którzy przyjęli religię katolicką. Najznamienitszym z nich, a zarazem charakteryzującym się najdojrzalszą postawą był św. Karol Lwanga. Był on nie byle kim, bo wodzem plemienia Nagweya i przełożonym paziów królewskich. W momencie śmierci miał zaledwie 25 lat. Jednak poddano go wyszukanym torturom. Jego ciało palono wolno na ogniu zaczynając od jego stóp. Karol Lwanga został wyróżniony również dlatego, że nie tylko poniósł śmierć z uśmiechem, ale zachęcał innych do wytrwania w wierze. Taka postawa jest niezwykle budująca, gdyż chrześcijaństwo – nie mając głębszego ugruntowania w Ugandzie – było w stanie wydać z siebie prawdziwych męczenników, których nie powstydziłyby się kraje Starego Kontynentu.

Warto wspomnieć, iż obok św. Karola byli też inni męczennicy, a zarazem misjonarze Ugandy oraz w jednej osobie wysocy urzędnicy tego państwa, których postawa niewątpliwie przyczyniała się do tego, że Kościół mógł dynamicznie rozwijać się na Czarnym Lądzie. Warto wymienić chociażby Józefa Mukasa ministra królewskiego, który pozyskał wśród swoich współplemieńców wielu wyznawców. Andrzej Kaggwa miał 30 lat, był królewskim kapelmistrzem, został ścięty, a jego ciało porąbano na kawałki. Szczególnie okrutne męki zastosowano wobec sędziego i namiestnika okręgu Kalemby: obcięto mu ręce i nogi, a następnie wycinano kawałki ciała zanim skonał. Wszystko dlatego, że pozyskał dla Kościoła kilkuset wyznawców. Podobnie Mwaggali Noe, którego najpierw przebito włócznią, a jego wnętrzności dano na pożarcie wygłodniałym psom. Ta krew męczenników Ugandy spowodowała, że chrześcijaństwo zaczęło rozwijać się w tym kraju bardzo dynamicznie: po prostu dziesiątki i setki tysięcy ludzi przychodziło do Kościoła.

Polska jest od ponad tysiąca lat krajem chrześcijańskim. Europa od prawie dwóch tysięcy. Zapominamy czasem czym jest krew męczenników, czym jest ich ofiara. Zapominamy o odwadze, o postawie męstwa chrześcijańskiego w czasach, gdy nikt nie wymaga od nas ofiary z życia. Męczennicy afrykańscy ze św. Karolem Lwangą przypominają nam o tej odwadze.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 3 czerwca 2013 r.