Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-07-04

Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Niewielki obraz namalowany na orzechowej desce o wymiarach 54 na 41,5 cm jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych na świecie wizerunków Maryi – to ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Ikona jest bardzo prostym obrazem. Tak prostym, jak proste było życie Maryi. Jest jakby oknem, przez które możemy kontemplować pozaziemską rzeczywistość. Obraz ukazuje to, co było sensem życia Najświętszej Dziewicy: zrodzić Zbawiciela i okazać Go światu. Jezus jest przedstawiony na obrazie jako kilkuletnie dziecię. Kryje się w ramionach Matki składając swe dziecięce rączęta w matczynych dłoniach. „Jakżebym i ja chciał trzymać się silnie – moimi niegodnymi rękami twojej potężnej prawicy” – modlimy się w modlitwie rzymskiej. Ale Jezus jest pełen trwogi. Oto bowiem Archaniołowie ukazują dziecku narzędzia męki, one są przyczyną strachu. Złote tło ikony i złote zdobienia szat zapowiadają jednak chwałę Wielkanocnego Poranka. Odkrycie bogactwa symboliki i teologicznego przesłania obrazu Nieustającej Pomocy może przyczynić się do pogłębienia kultu maryjnego. Szczególna okazja nadarza się co roku 27 czerwca, kiedy obchodzimy liturgiczne wspomnienie Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Warto krótko przypomnieć historię tego obrazu. Tradycja mówi, iż ikonę przywieziono do Rzymu w XVI wieku z greckiej wyspy Krety. Ponoć podczas podróży morskiej rozpętał się groźny sztorm. Marynarze oddali się pod opiekę Madonny czczonej w wizerunku znajdującym się na pokładzie ich statku. Wyszli z opresji bez szwanku. Ikona trafiła do kościoła św. Mateusza na Wzgórzu Eskwilińskim, który podczas rewolucji francuskiej uległ zniszczeniu wraz z kilkudziesięcioma kościołami Wiecznego Miasta. Hordy francuskich rewolucjonistów w imię rozumu, albo raczej jego braku niszczyły i plądrowały Rzym. Ojcowie augustianie, którzy posługiwali u św. Mateusza, uratowali obraz, który potem przez pół wieku znajdował się w ich oratorium. Ojciec Michał Marchi znał chwalebną przeszłość ikony. Kiedy wstąpił do redemptorystów, rozpoczęły się starania o umieszczenie ikony w kościele oo. Redemptorystów dedykowanym św. Alfonsowi Liguori. W 1866 r. papież Pius IX podarował obraz redemptorystom. Wówczas także rozpoczął się bardzo żywy kult, który trwa do dziś. Powstało wiele kopii tego obrazu. Tylko w Polsce jest kilka sanktuariów, gdzie czczony jest obraz Nieustającej Pomocy.

Wiemy, że wielką czcią darzyła obraz Nieustającej Pomocy św. Teresa z Lisieux. Papież Jan Paweł II wspominał jak wiele zawdzięcza modlitwom przed obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy w bazylice wadowickiej. Wizerunek ten w 1999 r. sam ukoronował. Wspominał również modlitwy przed takim samym obrazem w kościele oo. Redemptorystów w Krakowie – Podgórzu. Tę kopię ikony przywiózł pod Wawel sługa Boży redemptorysta ojciec Bernard Łubieński.

Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy niejako wchodzi w nasz świat, uświadamiając nam, że Bóg nas nieustannie szuka i jak Miłosierny Ojciec pierwszy wychodzi nam na spotkanie, zapraszając nas ku tej rzeczywistości, która jeszcze pozostaje dla nas niewidzialna. Maryja na obrazie wskazuje na swego Syna, Ona do niego prowadzi, uczy jak być Jemu wiernym. Nasza epoka jest epoką obrazu, obrazy coraz bardziej dominują w naszym życiu, zwłaszcza te telewizyjne czy komputerowe. Potrafią one kierować ludzkim myśleniem, kształtować nasze pragnienia i zachowania, odbierając nam stopniowo, powolutku pełną wolność. Jakże inaczej jest z tym obrazem Maryi Nieustającej Pomocy. On także ma moc przemiany, przemodelowania człowieka, ale nigdy nie odbiera mu wolności. Przeciwnie, pomaga mu tę utraconą wolność odzyskać. Trzeba nam więc kontemplować ten obraz, wnikać w jego głębię, odkrywać jego bogactwo i coraz bardziej stawać się dzieckiem Maryi.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 24 czerwca 2013 r.