Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-05-30

Św. Joanna d'Arc

Dnia 30 maja Kościół wspomina św. Joannę d'Arc. Jeszcze dziś wielu patrzy na jej krótkie życie jak na niewiarygodną legendę. Bo czyż Pan Bóg mógł aż tak bardzo wejść w historię, stanąć po stronie jednej z walczących armii? To raczej nieprawdopodobne, a więc i sama Joanna byłaby raczej legendarna. Tymczasem jej życie jest szczegółowo udokumentowane: zachowały się podpisane przez nią listy, jej towarzysze broni są postaciami historycznymi, zachowały się akta procesu, a nawet potwierdzenia opłat, jakie otrzymali kierujący procesem sędziowie. Nie może więc być mowy o legendzie.

Kiedy w XIV wieku wygasła francuska dynastia Kapetyngów pretensje do tronu Francji zgłosił król angielski. Postanowił on przyłączyć Paryż i inne francuskie miasta do Anglii. Wybuchła krwawa wojna trwająca ponad 100 lat. Anglicy osiągali kolejne sukcesy. Już tylko Orlean bronił się przed nimi. Upadek Orleanu przypieczętowałby upadek Francji. Aż nagle wśród zgnębionych wojsk francuskich zjawia się siedemnastoletnia dziewczyna, córka pobożnych rolników z Lotaryngii, analfabetka, która przez całe swe życie pasła trzodę. Chce dotrzeć do księcia Karola, chce mu oznajmić przesłanie, które otrzymała od Boga za pośrednictwem świętych, chce także stanąć na czele jego armii przeciw Anglikom i sprzymierzonym z nimi Burgundczykom. Nie od razu i zapewne nie wszyscy jej uwierzyli, ale w końcu dopięła swego. Pod Orleanem Francuzi dowodzeni przez Joannę odnieśli sukces. Anglicy wycofywali się na północ. Książe koronował się w Reims na króla jako Karol VII. Joanna chciała przeć do przodu, zdobyć Paryż i inne miasta. Ale król i politycy chcieli raczej utrzymać to, co wywalczyli. Dziewica Orleańska i jej legenda zaczęła im ciążyć, w tajnych układach szukali dla siebie ratunku, a nie w zaufaniu dla Joanny. Dobrze, że zjednoczyła Francję, ale może dość już tej mistyki i czas, by oddać inicjatywę w ręce polityków. W 1430 r. podczas bitwy pod murami Compiegne zbyt szybko zamknięto bramy miasta przed wojskami Joanny, przez co dostała się do niewoli. Rozpoczęła się farsa procesu, bo wyrok już wydano, skazano dziewiętnastoletnią Joannę na spalenie na stosie pod zarzutami herezji. Wyrok wykonano, ale jeżeli ktoś ze światków miał w sobie choć odrobinę uczciwości wiedział, że skazywano na śmierć człowieka niewinnego, a być może świętą.

Ten dwuletni okres działalności Joanny odmienił Francję i wszystkie jej stany, odmienił obyczaje, wpłynął na pogłębienie religijności. Dziewica Orleańska stała się symbolem, po który Francuzi sięgali zwłaszcza w chwilach trudnych. I oto przenosimy się do współczesności.

Dnia 21 maja, przed kilkoma zaledwie dniami, przed ołtarzem głównym paryskiej katedry Notre-Dame popełnił samobójstwo siedemdziesięcioośmioletni Dominique Venner – historyk, eseista jedna z najważniejszych postaci francuskiego ruchu narodowego. Samobójstwo Vennera miało być symbolicznym aktem sprzeciwu wobec systemu, który niszczy rodzinę, legalizuje małżeństwa homoseksualne, promuje materializm, zezwala na islamizację Francji. Dominique Venner nie był człowiekiem wierzącym, a to co zrobił, nie da się pogodzić z chrześcijaństwem, choć trudno nie zgodzić się z wieloma głoszonymi przez niego poglądami.

Samobójstwo Vennera miało wstrząsnąć Francją, odmienić ją, ale w jakim kierunku? Czy tak, jak odmieniło Francję w czasach św. Joanny? Są dwie drogi, jakimi może pójść współczesna Europa, a z nią zarówno Francja, jak i Polska. Dominique Venner szedł drogą, w której nie było miejsca dla Boga, drogą, którą nazwalibyśmy przedchrześcijańską, pogańską. Mimo iż kochał Francję i nie chciał, by zeszła na manowce multikulturalizmu to jednak droga ta doprowadziła go do rozpaczy i samobójstwa.

Droga Joanny to droga posłuszeństwa Panu Bogu, zaufania Jego Słowu, droga przemiany ludzkich serc. Każdorazowo kiedy koronowano króla Francji wznoszono okrzyk „Noel” – Boże Narodzenie, nawiązując do chrztu władcy Franków Chlodwiga w Boże Narodzenie 496 r. i do związku pomiędzy wydarzeniami swojej historii i tajemnicami wiary. Droga Joanny to droga nadziei i zwycięstwa – przełamujących rozpacz i beznadziejność. Droga, którą powinna kroczyć Francja, Polska i cała chrześcijańska Europa.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 27 maja 2013 r.