Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-01-02

Boże Narodzenie na zesłaniu

Rzecz działa się gdzieś przed stu pięćdziesięciu laty, daleko na wschodzie, w Jarosławiu nad Wołgą, w miejscu zesłania arcybiskupa warszawskiego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, dziś świętego kościoła katolickiego. Był mroźny zimowy wieczór. Piąty rok zesłania arcybiskupa Felińskiego. Skromnie umeblowana izba polskiego zesłańca. Na ścianie obraz Matki Bożej Częstochowskiej, przed którym pali się lampka. Ogień z komina rzuca na izbę migotliwe światło. Arcybiskup zesłaniec tęskni za krajem, za swoimi. Modli się na różańcu zanosząc swe prośby do tronu Pani Jasnogórskiej. Łzy spływają mu po twarzy, modlitwa z trudem koi wezbrane żalem serce. Nagle rozlega się pukanie. W drzwiach stoi stary sługa Antoni.

– Proszę księdza biskupa jest tu jakiś człowiek, który chce widzieć się z księdzem biskupem.

Po chwili do pokoju wchodzi niemłody już człowiek w kożuchu, z długą szpakowatą brodą, okryty śniegiem, pada na twarz przed biskupem i obejmuje go za nogi. Jest katolikiem, ale posługuje się tylko rosyjską mową. Czterdzieści lat żyje wśród Rosjan to i mówić po polsku zapomniał.

– Jam do księdza biskupa przyszedł, bom stary i chcę się jeszcze wyspowiadać przed śmiercią – mówi.

Potem opowiada historię swego życia. Miał niewiele ponad dwadzieścia lat, gdy Rosjanie wywozili z Połocka ojców jezuitów:

– Pamiętam jak dziś. Wywozili ojców naszych… I ja, Boże mi odpuść, i ja też ich wywoziłem. Kozacy kazali dawać podwody… Nikt nie chciał jechać więc batami lud spędzili, tak i ja pojechał z innymi. Odstawiliśmy ich do granicy, ale też z nimi i szczęście nasze wyjechało. Potem zaczęto namawiać do prawosławia, najpierw prośbą, a potem gwałtem. W końcu 23 rodziny, które nie porzuciły wiary katolickiej wywieziono 30 mil za Nowogród i tam pozostawiono bez dachu nad głową, bez ziemi, bez kościoła, bez księdza. Ja teraz tułam się z miejsca na miejsce, pracuję za strawę i nocleg. Ale, że już mi 70 rok idzie, tom też pomyślał, co ja zrobię żebym bez księdza nie umarł. Ale się modliłem do Matki Bożej, aby mi na ratunek przybyła i oto dowiedziałem się od ludzi, że tu nad Wołgą jest biskup polski na wygnaniu. Tom też rzucił wszystko i powiedział sobie, że choćby mi w drodze zmarznąć przyszło, albo głodem przymierać, to i tak pójdę. Tak i ja do was przyszedł księże biskupie, i taka mnie radość ogarnęła, kiedym was zobaczył, że mi się zdawało jakby się Niebo przede mną otwarło.

Jakież wielkie zdziwienie ogarnęło arcybiskupa Felińskiego, gdy nazajutrz z izby, gdzie nocował ów przybysz, doszedł go dźwięk polskiego pacierza i śpiew polskich godzinek. Pacierz i godzinki, tyle zostało w tym człowieku z polskiej mowy, tyle tylko pamiętał, albo aż tyle, gdyż to właśnie pacierz i godzinki pozwoliły mu przetrwać w świętej wierze katolickiej, daleko wśród obcych.

Nasze polskie losy, nasze narodowe dzieje często upodobnialiśmy do losów Świętej Rodziny i Dziecięcia Jezus. Cierpienie, prześladowanie, odrzucenie, ubóstwo – to wszystko wkomponowywało się w historię Polski. Chrześcijaństwo bardzo głęboko ukształtowało kulturę polską. Do tego stopnia, że niekiedy świadomie wybieraliśmy drogę już nie tylko trudną, ale najtrudniejszą. W kontemplacji betlejemskiej stajni, w tajemnicy wcielenia Syna Bożego, szukaliśmy celu i przeznaczenia Polski, szukaliśmy swojej misji dziejowej, jaką przeznaczył nam Bóg. Zapewne nie zawsze umieliśmy dać właściwą odpowiedź na stawiane pytania, ale trwanie w kontemplacji bożonarodzeniowego żłóbka postrzegaliśmy jako swój chrześcijański, ale i polski obowiązek.

Dlatego życzmy sobie wzajemnie: że jeśli nawet z polskości zostaje nam niewiele, jak wspomnianemu zesłańcowi: pacierz i godzinki, uczepmy się i tego, i trzymajmy się pazurami, nie dając sobie wydrzeć chrześcijańskiej i polskiej duszy.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 24 grudnia 2012 r.