Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-01-22

Romuald Traugutt

W dniu 22 stycznia przypada 150. rocznica wybuchu powstania styczniowego, największego zrywu powstańczego Polaków. Powstania o którym mówi się, iż wyznaczyło granicę naszego patriotyzmu. W istocie powstanie zmieniło nas na tyle, iż przez pół wieku po jego stłumieniu nie byliśmy w stanie porwać się na podobny zryw. Jednakże po wspomnianym półwieczu, dzięki własnym zabiegom i w wyniku sprzyjających okoliczności Polska odzyskała niepodległość.

Z powstaniem styczniowym związana jest postać Romualda Traugutta, ostatniego powstańczego dyktatora. Z jego życiorysu korzystało wielu, wyjmując zeń to, co im było wygodne. Traugutt miał za sobą służbę w armii rosyjskiej, początkowo też nie przystępował do powstania. Był więc wdzięcznym obiektem w okresie PRL-u, który można było w kilku aspektach naśladować. Trzeba jednak o Romualdzie Trauguttcie powiedzieć pełną prawdę, a nie półprawdy. Wybitny nasz współczesny poeta Zbigniew Herbert mówił, iż „Musimy się odnaleźć w tradycji, w naszej historii. Nie brak nam przykładów rozsądku, odpowiedzialności i wyrzeczenia. Moim bohaterem – pisze Herbert – jest Romuald Traugutt, który nie wierzył już w zwycięstwo powstania, ale do końca – dla potomnych chyba – porządkował sprawy, nadawał beznadziejnej walce sens, cel i kształt”.

Traugutt to kim był zawdzięcza w dużej mierze swojej babce Justynie Błockiej, która zastępowała mu matkę, a potem także opiekowała się jego dziećmi. Przyszły dyktator powstania wychowany był w duchu religijnym i patriotycznym. Nie wstydził się swojej religijności, co wspominali chociażby koledzy z kursu oficerskiego w Żelechowie. Traugutt jako carski oficer walczył na Węgrzech i podczas wojny krymskiej. Dosłużył się stopnia podpułkownika. Ożenił się, miał czwórkę dzieci. Jednakże w ciągu ośmiu miesięcy na przełomie roku 1859/1860 zmarli: jego babka Justyna, dwójka dzieci oraz żona Anna. Traugutt przeżył załamanie nerwowe, które odbiło się także na jego kondycji fizycznej. Te okoliczności, jak i krążące pogłoski o bliskim wybuchu powstania, skłoniły Traugutta do wystąpienia z wojska. Ożenił się powtórnie z Antoniną Kościuszkówną, blisko spokrewnioną z Tadeuszem Kościuszką.

Kiedy wybuchło powstanie styczniowe Traugutt stał na uboczu, dopiero w kwietniu 1863 r. przystąpił do walki stając na czele oddziału kobryńskiego. Ukrywał się potem w majątku pisarki Elizy Orzeszkowej w Ludwinowie pod Kobryniem, skąd następnie przedostał się do Warszawy. Z ramienia Rządu Narodowego brał udział w misji dyplomatycznej do Paryża, a po powrocie w październiku 1863 r. został przywódcą powstania w czasie bardzo dramatycznym. Zbliżała się zima, a oddziały powstańcze były zupełnie do niej nieprzygotowane. Coraz częściej zdarzały się rabunki. Traugutt podjął się próby reorganizacji sił powstańczych i przekształcenia słabo uzbrojonych i luźno zorganizowanych oddziałów partyzanckich w regularną armię. Prowadził także żywą działalność dyplomatyczną w Europie, z której można było wywnioskować, że Polska i powstańcy pozostawieni są samym sobie. Zawdzięczamy Trauguttowi to, iż oddziały powstańcze nie przemieniły się w bezładną masę, a może i kupę tałatajstwa. Zreformował organizację, skarb powstańczy, uruchomił aprowizację. Pracę prowadził w pełnej konspiracji. Aresztowano go na skutek donosu Artura Goldmana w kwietniu 1864 r. Przebywając w ciężkich warunkach więziennych nie załamał się. Przyznając się do kierowania powstaniem nie wskazał na nikogo ze swych współpracowników.

Traugutt został stracony 5 sierpnia 1864 r. W ostatniej chwili złożył ręce i podniósł oczy do nieba. Tak z podniesioną głową pozostał na szubienicy. Dziś jest jednym z kandydatów na ołtarze.

Cytowany już Zbigniew Herbert pisze, że musimy się odnaleźć w naszej tradycji i historii. Odnaleźć to znaczy, że wciąż jesteśmy zagubieni. Jesteśmy skazani na poszukiwanie rozsądku, odpowiedzialności i postaw wyrzeczenia, na poszukiwanie tradycji płynącej z wiary i prawdziwego głębokiego umiłowania Ojczyzny. To wszystko odnajdujemy w postawie Romualda Traugutta, ostatniego dyktatora powstania styczniowego.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 21 stycznia 2013 r.