Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-03-18

Papież Franciszek i święci jezuici Ameryki Łacińskiej

Mamy Ojca. Zakończył się okres sede vacante na stolicy św. Piotra. Kardynałowie powołali na Stolicę Piotrową kard. Jorge Bergoglio, który przyjął imię Franciszek. To imię wiele nam mówi o nowym papieżu: o jego wrażliwości na ludzką biedę, wielkiej pokorze i głębokiej pobożności. Teraz on, mocą sukcesji apostolskiej, będzie prowadził Kościół po niespokojnych wodach współczesnego świata. Tak jak Jan Paweł II przyniósł ze sobą doświadczenie Kościoła polskiego i wpisał je w swój pontyfikat, tak samo Ojciec Święty Franciszek wnosi doświadczenie Kościoła argentyńskiego, czy szerzej Kościoła Ameryki Łacińskiej.

Ameryka Łacińska jest w dużej mierze obszarem hiszpańskojęzycznym. 500 lat temu Hiszpańscy podróżnicy i zdobywcy postawili tam pierwszy krzyż. Rozpoczęła się chrystianizacja Ameryki. Istotną rolę odegrali w niej misjonarze jezuiccy. Duchowi synowie św. Ignacego z Loyoli na trwałe wpisali się w historię tamtejszego Kościoła. Wpisali się nie tylko złotymi zgłoskami, ale zapisali się przede wszystkim świętością. Nie sposób wymienić wszystkich świętych jezuitów amerykańskich. Ale jakże charakterystyczny będzie dla nich św. Roch Gonzalez de Santa Cruz męczennik misji paragwajskich. Jezuici byli twórcami tzw. redukcji – specjalnych osad dla Indian, które powstawały na terenach dzisiejszego Paragwaju oraz Panamy. Ojciec Roch oraz inni jezuici byli dla Indian zarówno duszpasterzami, jak i nauczycielami, lekarzami oraz budowniczymi czy rzemieślnikami, uczyli ich także uprawiać ziemię. W redukcjach wznoszono piękne barokowe kościoły, dbano w nich o liturgię, rozwijano muzykę i śpiew kościelny. Wśród Indian rosła świadomość własnej godności i to prowadziło ich do uniezależniania się od kolonizatorów. Ojciec Roch poniósł śmierć męczeńską w 1628 r. wraz z innym jezuitą Alfonsem Rodrigezem, w kilka dni później śmierć poniósł także ojciec Juan de Castillo. Wszyscy zginęli z rąk zbuntowanych Indian żyjących poza redukcją. Ale Kościół Ameryki Łacińskiej to nie tylko męczeństwo krwi, to także męczeństwo pracy, jak u jezuity św. Alberta Hurtado kanonizowanego w 2005 r. przez Benedykta XVI. Ojciec Hurtado był Chilijczykiem, propagatorem katolickiej nauki społecznej, organizatorem różnorakiej pomocy dla ubogich i ich duchowym opiekunem, wydawcą czasopism, kierownikiem Akcji Katolickiej i założycielem Chrystusowych Ognisk Domowych. Zmarł na raka w 1952 r.

Bł. Michał Augustyn Pro to jezuicki męczennik, ofiara prześladowań Kościoła w Meksyku na początku XX wieku. Pod wpływem ateistycznej ideologii rząd Meksyku, zdominowany przez masonów, zakazał publicznej działalności Kościoła. Bł. Michał nie przestrzegał tych niesprawiedliwych zakazów. Niesłusznie oskarżony został aresztowany i skazany na śmierć. Rozstrzelano go w 1927 r. Zanim padły strzały zawołał jeszcze „Viva Cristo Rei” – Niech żyje Chrystus Król.

Ameryka Łacińska to także św. Róża z Limy – peruwiańska ascetka, św. Juan Diego – wizjoner od Matki Bożej z Guadalupe, mistyk św. Marcin de Porres czy św. Benedykt od Jezusa, czyli Hector Saez – ofiara wojny domowej w Hiszpanii. Kościół Ameryki Łacińskiej wnosi do skarbnicy Kościoła powszechnego zarówno męczeństwo, jak i świętość dnia codziennego, wnosi wrażliwość na los ubogich, wnosi też żywą wiarę, często bardzo bezpośrednią. Ale temu Kościołowi lokalnemu nieobce są także problemy, którymi żyje Europa i on zmaga się z ochroną życia od poczęcia i problemem związków jednopłciowych.

Nieco zabawne były te dywagacje niektórych dziennikarzy, który to Franciszek zainspirował kard. Bergoglio, że przyjął jego imię? Czy był to św. Franciszek z Asyżu, czy jezuita Franciszek Ksawery, który pomylił się komuś z Franciszkiem Salezym doktorem Kościoła. A przecież byli jeszcze: jezuita Franciszek Borgiasz i Franciszek Caracciolo, i Franciszek z Pauli. Wszystkich ich zainspirował Chrystus i każdy z nich jak umiał, tak naśladował Pana Jezusa. Media na co dzień żyjące polityką ulegają codziennym przyzwyczajeniom szukając podziałów, wewnętrznej opozycji, politycznej kalkulacji. „Skoro kardynałowie wybrali tak szybko, to pewnie tego kardynała, jak konklawe się przeciągnie, będzie inny”. I znowu kalkulacje zawiodły: wybrano szybko i wybrano innego, ale dziennikarze-„kalkulatorzy” nie stracili twarzy. Następnego dnia już pojawiły się słowa krytyki, że Bergoglio wspierał reżim w Argentynie, komunikował dyktatora itd. Wszystko zaczęło wracać do normy. Gryzonie znów wyszły ze swoich nor na żerowisko. Nie zmienił się tylko papież, on pozostał taki jak dawniej, nie zmienił się Kościół, choć ma nowego papieża, nie zmieniło się jego apostolskie nauczanie. I dlatego wciąż mamy nadzieję.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 18 marca 2013 r.