Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-05-15

Św. Hugon z Cluny

Obchodzone 29 kwietnia w Kościele wspomnienie liturgiczne św. Katarzyny Sieneńskiej, która została ogłoszona Doktorem Kościoła, nieco przysłania postać innego świętego: Hugona z Cluny. Właśnie jemu chciałbym dziś poświęcić kilka zdań. Aby tego dokonać trzeba cofnąć się do czasów, w których z mroku dziejów wyłaniało się państwo polskie i przyjmowało chrzest święty. Nie były to niestety spokojne czasy dla Kościoła. Głównie za sprawą niemieckich królów, którzy zdobywszy Rzym koronowali się na cesarzy. Kościół zapłacił za to ogromną cenę, bo walczące strony pragnęły osadzić na tronie papieskim oddanego sobie człowieka. Zdarzało się więc, że wybranemu papieżowi przeciwstawiano antypapieża. Co ciekawe jednak misja apostolska Kościoła kwitła w najlepsze. Kościół nawracał nowe ludy na wschodzie i południu Europy, odnawiał i rozwijał kulturę zniszczoną najazdami barbarzyńców, przeprowadził reformę życia zakonnego, a następnie reformę papiestwa.

Reforma życia zakonnego, która wywarła ogromny wpływ na życie duchowe i intelektualne Europy związana jest z założonym we francuskiej Burgundii klasztorem benedyktynów w Cluny. Dziś w tym miejscu oglądać możemy ruiny, ale kiedyś był to klasztor, jakiego nigdy przedtem, ani nigdy potem nie zbudowano w Europie Zachodniej. Tu dojrzewała idea reformy Kościoła, papiestwa i zakonów, stąd wyszła idea odbicia Ziemi Świętej z rąk muzułmanów.

Gdzieś około 1040 r. pojawił się w klasztorze młodzieniec, nie miał jeszcze dwudziestu lat, chciał zostać zakonnikiem. Gdy zamykano za nim furtę nikt nie przypuszczał, że za kilka lat młody Hugon stanie na czele tego ogromnego opactwa i będzie nim kierował przez 60 lat. W klasztorze schronił się przed ojcem, który przeznaczył syna do stanu rycerskiego. Był spokrewniony z książęcym domem Akwitanii, kariera wojskowa czy polityczna stała przed nim otworem. Ale Ojciec Niebieski przeznaczył dla Hugona nieco inne zadanie. Młodzieniec był mądry i uduchowiony, rozwinął się jeszcze pod opieką opata św. Odilona. Gdy wyświęcono go na kapłana miał 22 lata, ale jakie musiały być jego duchowe zalety, skoro wkrótce wybrano go przeorem, czyli drugą osobą po opacie. Hugon miał 25 lat, gdy po śmierci Odilona został opatem wielkiego opactwa w Cluny. Z tego miejsca wyszła wielka reforma życia monastycznego, która objęła 1450 klasztorów.

Rola opata clunyackiego była ogromna: inaugurował synody, towarzyszył i doradzał dziewięciu papieżom, był wysyłany przez nich w misje dyplomatyczne, podróżował do Niemiec, do Italii, na Węgry. Był współautorem i świadkiem pojednania papieża Grzegorza VII i cesarza niemieckiego Henryka IV w słynnej Canossie. Przyjaźnił się z najwybitniejszymi umysłami i świętymi: Piotrem Damianem, Anzelmem, Leonem IX, Grzegorzem VII.

Szczególną troską św. Hugona pozostawały dwie sprawy na pozór tylko ze sobą sprzeczne. Pierwszą była troska o liturgię, o jej bogactwo. Święty opat był przekonany o centralnej roli liturgii w Kościele, z niej czerpał siły do reformy. Piękno i bogactwo clunyackiej liturgii promieniowało na całą Europę. Drugą zaś troską opata była dbałość o biednych. Te dwa elementy w życiu św. Hugona w niezwykły sposób się zespalają: obrona i wsparcie dla ubogich oraz apologia wystawności, bogactwa kultu liturgicznego. Zgodnie z tym co czytamy w Psalmie 26: „O Panie, ukochałem ozdoby Twego domu i miejsce Twego zamieszkania”. Święty opat dbał także bardzo o karność i dyscyplinę zakonną, mimo swoich licznych podróży sam świecił przykładem wiernego syna św. Benedykta.

Mimo słabego stanu zdrowia steranego w podróżach Hugon dożył 85 lat. Zmarł 29 kwietnia 1109 r. W tym czasie w Polsce Bolesław Krzywousty odpierał pod Głogowem i na Psim Polu najazd cesarza niemieckiego Henryka V.

Benedyktyńska praca Hugona i jego duchowych synów przemieniała Europę, ta jednak zemściła się. Gdy nie mogła na ludziach, niszczyła klasztorne mury. W XVI wieku protestanci splądrowali klasztor w Cluny, w XVIII wieku rewolucjoniści zamknęli go, a na początku XIX, w czasach napoleońskich, został niemal w całości rozebrany. Jakby komuś zależało na tym, by znikła pamięć o tym miejscu, które było świadkiem tego, że Kościół Chrystusowy podnosi się z największych nawet opresji i triumfuje. Choć nie przetrwały mury, przetrwała świętość Hugona, która wciąż jest żywa w Kościele.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 29 kwietnia 2013 r.