Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2013-03-11

Św. Sofroniusz

Każdy z nas może dziś kupić kalendarz jaki mu się rzewnie podoba. Może nawet kupić kilka kalendarzy: z widokami, z całym wachlarzem imion, świeckie i religijne. Ale zapewne wielu z nas pamięta czasy popularnych kalendarzy z wyrywanymi kartkami. Były na nich kulinarne przepisy i przysłowia stosownie do pór roku, i szereg dobrych rad jak np. wywabiać plamy i mnóstwo dziwnych imion tj. np. Sofroniusz. Ale kto by dzisiaj nazwał tak swoje dziecko? Sofroniusz! Pewnie nikt. Rodzice nadają dzieciom imiona takie, a nie inne z wielu powodów. Bo ładnie brzmią, bo przypominają kogoś bliskiego, albo też dlatego, że chcą by ich dziecko miało możnego, świętego patrona. Ale Sofroniusz nijak się nie kojarzy. Mogliśmy go wyrzucić wraz z wyrwaną kartką z kalendarza, bo nic ciekawego na niej nie było, ani przepisu na ciasto kruche, ani czym wywabić uporczywe plamy. Było tylko to dziwne imię Sofroniusz.

Pewien człowiek miał dwóch synów. Tak św. Łukasz Ewangelista rozpoczyna swą przypowieść o miłosiernych ojcu lub o synu marnotrawnym. Jednego z nich nazwał Ridge, bo kojarzył mu się z przystojnym bohaterem jego ulubionego serialu. Drugiego nazwał Sofroniusz, bo dała o sobie znać ułańska fantazja i właśnie kalendarz otworzył mu się na jednym z marcowych dni. Gdy obaj chłopcy dorośli zaczęli szukać przyczyn, dla których nadano im tak dziwne imiona. Ridge dowiedział się, że nosi imię bohatera znanego serialu, słynnej amerykańskiej opery mydlanej, która została wyemitowana w ponad stu krajach dzięki czemu została wpisana do księgi rekordów Guinnessa. Był dumny, nawet powiesił plakat aktora na ścianie pokoju.

Poszukiwania prowadził też drugi z braci Sofroniusz. Na co natrafił? Jego imiennik żył w jakże zamierzchłych czasach. Na przełomie VI i VII wieku w Palestynie. Jego imię można przetłumaczyć z języka greckiego jako „zdrowy duch”. Piękne i stare miasto Damaszek było miejscem jego urodzenia. Pochodził z zamożnego rodu, studiował filozofię, a zwłaszcza retorykę, dzięki czemu nauczył się pięknie mówić i pisać. Wrota kariery otwierały się przed nim na oścież, ale on nie parł do kariery, ale pociągnęło go życie klasztorne. W Betlejem w miejscu urodzenia Chrystusa wstąpił do klasztoru św. Teodozego (Teodozy – kolejne dziwne imię). Z czasem wyruszył do Egiptu, by spotkać się ze słynnymi tamtejszymi eremitami. Przebywał także w klasztorze na Synaju i dotarł również w swych wędrówkach do Rzymu. W końcu powrócił do Betlejem, co świadczy, że jego podróż była rodzajem nauki i doskonalenia się w życiu eremickim. W 634 r. wybrano Sofroniusza biskupem, patriarchą Jerozolimy. Z czego zasłynął? W czasach ogólnego zamętu i rozprzestrzeniających się herezji, poddawania w wątpliwość nauczania Apostołów i ich uczniów, odpadania od Kościoła coraz to nowych państw i narodów, Sofroniusz trwał w wierności Kościołowi, zwalczał nauki tych, którzy szerzyli zamęt w sercach i umysłach. Zwłaszcza w czasie szerzącej się herezji monoteletyzmu wyszukał u ojców Kościoła ok. 600 cytatów na potwierdzenie prawowitego nauczania Kościoła. Ale był także człowiekiem po ludzku odważnym. Kiedy Arabowie wkroczyli do Jerozolimy, potrafił udać się do ich wodza, kalifa Omara i wyjednać wolność i swobodę kultu dla chrześcijan w Jerozolimie. Jako ten, który zwalczał błędne nauki, miał żywą cześć dla Maryi Bożej Rodzicielki. Kiedy jeden z braci o dziwnym imieniu Sofroniusz dotarł do zachowanych fragmentów kazań świętego Sofroniusza to zachwycił się zarówno treścią jak i formą głoszonych przez patriarchę nauk.

Takim to sposobem jeden z dwóch braci dotarł do prawdziwego patrona, świętego, ojca Kościoła. Dotarł do kogoś od kogo może uczyć się jak dobrze żyć i jak być wiernym Bogu i ludziom. To nic, że żył on poza Polską i dawno temu, w innych czasach. Czy dziś nie mamy fałszywych proroków, filozofów zwodzących nas swoimi naukami? I dziś nie brak heretyków, poprawiaczy Kościoła odrywających od niego nowe ogłupiałe szeregi biedaków. Skoro nie brak heretyków potrzeba i Sofroniuszy. Dziwne to imię – jakże bogate w treść: „zdrowy duchem”. Dlatego nie wolno nam wrzucać go do kosza wraz z zerwaną kartką z kalendarza.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 11 marca 2013 r.