Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2012-12-05

Św. Franciszek Ksawery

Rozpoczął się tegoroczny adwent, a na jego progu Kościół wspomina św. Franciszka Ksawerego, który żył nieustannym przychodzeniem Chrystusa, i który zapłonął do Niego żarliwą miłością. Miłość do Chrystusa zaprowadziła Franciszka Ksawerego aż na krańce świata, gdzie w Indiach, Japonii czy na wyspach Pacyfiku głosił Pana, który wciąż chce przychodzić do ludzi.

Hiszpan z Navarry urodzony na zamku Xavier w 1506 r. pieczołowicie pielęgnował swoje szlacheckie korzenie, bo mogły się przydać w kościelnej karierze. Jego ojciec był uczonym i doradcą króla Navarry. Były to niespokojne czasy w Europie: rozwój protestantyzmu, ale także realna groźba tureckiej inwazji na Europę. W roku wybuchu krwawej wojny chłopskiej w Niemczech, dokładnie wtedy, kiedy na Rynku Krakowskim Albrecht Hohenzollern składał królowi polskiemu słynny hołd pruski, Franciszek Ksawery rozpoczął studia filozoficzne w Paryżu. Miał swoje własne plany, czekało na niego probostwo w Pampelunie, a może z czasem dalsza kariera. Jednak czas spędzony w Paryżu okazał się przełomowy. Na Sorbonie Franciszek poznał zarówno Jana Kalwina jak i Ignacego Loyolę, rozpoczął także studia teologiczne, by bezpośrednio przygotować się do kapłaństwa. Szczególnie Ignacy zaczął z czasem wywierać wpływ na Franciszka. We wspomnieniach Ignacego Franciszek Ksawery jawi się jako postać zbudowana z trudnej do urobienia gliny, ale gdy już został urobiony pozostał niewzruszony. Poszedł za Ignacym, odbył trzydziestodniowe ćwiczenia duchowne i został jednym z siedmiu pierwszych Jezuitów.

Wkrótce założyciel i członkowie Towarzystwa Jezusowego znaleźli się w Wenecji. Tam w 1537 r. Franciszek przyjął święcenia kapłańskie. Ten port był etapem w drodze do Ziemi Świętej. Jednak nie dane było pierwszym jezuitom przybyć do Palestyny ze względu na niebezpieczeństwo tureckie. Oddali się więc do dyspozycji Ojcu świętemu. Chlebem codziennym pierwszych jezuitów, a także osobiście Franciszka Ksawerego, była posługa wśród chorych, więźniów, a także praca wśród studentów.

Wszystko się zmieniło, gdy król Portugalii skierował prośbę do papieża o wysłanie misjonarzy do Indii. Na czele małej grupki stanął Franciszek Ksawery. Po trwającej ponad rok podróży znalazł się w portugalskiej kolonii Goa. Tam przekonał się, jaki ogrom pracy duszpasterskiej stoi przed nim i jego towarzyszami. Zabrał się do niej z zapałem. Poznawał kulturę i obyczaje mieszkańców Indii. Poprzez zakładanie kolegiów i seminariów duchownych przygotowywał przyszłych kapłanów i misjonarzy spośród ludności miejscowej. Katechizował, głosił kazania w językach rodzimych. Podobny schemat powielał podczas pracy na wyspach Pacyfiku i w Japonii. Nawrócenia, które dokonywały się pod wpływem działalności misyjnej św. Franciszka Ksawerego, były trwałe. Dlatego święty Franciszek bywa porównywany do Apostoła Narodów św. Pawła, który jako pierwszy niósł Ewangelię do pogan.

Kolejnym etapem działalności misyjnej Franciszka miały być rozległe Chiny, zamknięte na przybyszów. Znalazł się na wyspie Sincian skąd widział zarysy lądu; można powiedzieć, że już stał u bram Chin, już znalazł sposób dotarcia na dwór cesarski, tu jednak znalazł kres swej misyjnej podróży. Morderczy klimat, przebyte choroby tak osłabiły jego organizm, że zmarł w 1552 r mając dopiero 46 lat.

W Neapolu w kościele św. Ludwika znajduje się znany obraz Luki Giordana przedstawiający obrzęd chrztu udzielanego przez św. Franciszka Ksawerego ludziom różnych narodów. Franciszek trzyma w lewej ręce krzyż, w prawej zaś muszlę, którą nabiera wodę święconą i polewa głowy neofitów. W głębi obrazu potężny mężczyzna ogromnym młotem kruszy postać pogańskiego świata. A pogański świat otwierał się na Chrystusa dzięki głębokiej, jakże żarliwej wierze Franciszka i dzięki jego mądrości. On często samotny, ubogi, na klęczkach czytający listy od współbraci jezuitów z Europy. Wycinał ich imiona z otrzymanych listów i wraz z formułą ślubów zakonnych nosił w woreczku na sercu.

Opowiadano o Franciszku, że wiele czasu spędzał w portach, czekając na swój statek, który miał go zawieść dalej. Wiele czasu spędzał także na statkach, ale mówiono też, że on nigdy nie czekał marnując czas. Niezależnie od tego, gdzie był: czy wśród piratów, czy marynarzy, zawsze był misjonarzem, zawsze głosił Chrystusa i poprzez niego Chrystus przychodził do tysięcy ludzi, którzy jeszcze Go nie znali. Oby podczas tegorocznego adwentu w roku wiary, Chrystus mógł przyjść do każdego z nas.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 3 grudnia 2012 r.