Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2012-11-21

Św. Rafał Kalinowski

Rzecz dzieje się w wieku XIX, gdzieś pomiędzy powstaniem listopadowym a styczniowym. Młody porucznik, Polak w armii carskiej, prowadzi beztroskie życie. Właśnie usiadł przy kieliszku z grupą kolegów. Bawi ich rozmową, żartami, mówi o sobie, że stracił wiarę i że ważne jest tylko to, co doczesne. W pewnej chwili przy siedzących pojawia się kwestarz od bernardynów – zbiera datki. Wszyscy wrzucają swoje ofiary do koszyka. Porucznik nie ma grosza przy duszy, a jego stosunek do Kościoła jest bardzo luźny. Dalej bawi swoje otoczenie, zwracając się do zakonnika: „W miejsce ofiary pieniężnej własną osobą będę służył Kościołowi”. Wszyscy się śmieją, zrozumieli żart. Tylko bernardyn spojrzał z miłością i powagą „Trzymam cię za słowo”. Z Bożych spraw się nie żartuje, choć bycie prawdziwym chrześcijaninem dostarcza pełni radości i szczęścia.

Jakie były losy tego porucznika, który nosił imię Józef? Otóż niebawem wystąpił z wojska i wziął udział w powstaniu styczniowym. Został nawet członkiem Rządu Narodowego i ministrem wojny na okręg wileński. Jednocześnie, wspierany modlitwami swoich bliskich, przeżywa przełom duchowy i odkrywa potrzebę żywej wiary i spotkania z Chrystusem w sakramencie pokuty. Ale do tego, by własną osobą służyć Kościołowi, w miejsce ofiary pieniężnej, droga jeszcze daleka. Powstanie upada. Józef powraca do Wilna i wnet zostaje aresztowany i skazany na śmierć. Dzięki staraniom rodziny wyrok zostaje zamieniony na 10 lat katorgi. Rozpoczyna się dla Józefa czas niewoli syberyjskiej, tak dobrze znany wielu kochającym Ojczyznę Polakom. Ale czym jest niewola ziemska wobec niewoli i nędzy ludzkiego grzechu? Kto o tym wie, choć tęskni za bliskimi, za Ojczyzną, za normalnym życiem, ten się nie załamie. Dlaczego? Bo żyje wiarą, miłością, potrafi zadziwić mocą ducha, ujmuje delikatnością, cierpliwością, wspiera modlitwą, dobrym słowem, czuwa przy chorych, gdy zajdzie potrzeba, pociesza i podtrzymuje nadzieję. Przeobraża się z poczwarki w pięknego motyla. Tak też przeobraził się porucznik Józef Kalinowski w ojca Rafała: kapłana, karmelitę, reformatora zakonu, który własną osobą służy Kościołowi. Życie, które było dla niego tylko żartem opowiedzianym przyjaciołom, w blasku wiary nabiera głębi i sensu. Już na Syberii dostrzega takich jak on, zagubionych na Bożych ścieżkach, i dzieli się swoim bogactwem duchowym. Szczególny kontakt nawiązywał z młodzieżą i dziećmi.

Gdy powrócił z zesłania został wychowawcą księcia Augusta Czartoryskiego. Jego wychowanek wkrótce wstąpił do salezjanów, a dziś jest czczony w Kościele jako błogosławiony.

Józef Kalinowski będąc 42 letnim mężczyzną wstępuje w Austrii do zakonu karmelitów i przyjmuje imię zakonne Rafał od św. Józefa. Po studiach filozoficzno-teologicznych przyjął w 1882 r. święcenia kapłańskie. Przez kilka lat był przeorem w Czernej koło Krakowa. Przyczynił się do odnowy karmelu w Galicji. Powstały kolejne klasztory: żeńskie w Przemyślu i Lwowie oraz męski wraz z niższym seminarium w Wadowicach. Tam właśnie w Wadowicach ojciec Rafał zakończył swój ziemski żywot w 1907 r.

Sam doświadczając w młodości kryzysu wiary doskonale rozumiał błądzących i zbuntowanych przeciw Bogu. Dla nich pełnił służbę w konfesjonale, gdzie spędzał wiele godzin. Nikogo nie potępiał, zawsze niósł pomoc. Był człowiekiem modlitwy, zawsze skupiony, zjednoczony z Bogiem. Wierny regule karmelitańskiej, gotowy do wyrzeczeń, postów i umartwień.

Szczególnie w roku wiary budują nas na nowo te przykłady, które słyszymy przecież nie po raz pierwszy. Nie chodzi o to byśmy w roku wiary tworzyli nowe definicje wiary, czym wiara jest, a czym nie jest. Żebyśmy podejmowali jakieś rozważania teoretyczne, dzieląc przysłowiowy włos na czworo. Chodzi o to, byśmy ożywiali własną wiarę, tak jak potrafił ją ożywić Józef Rafał Kalinowski. Gdy umierał w wadowickim klasztorze, karmelitanka s. Stanisława poprosiła ojca, który opiekował się umierającym o. Rafałem, by ten coś napisał na odwrocie obrazka, tak ku pamięci. O. Rafał napisał: Fidelite – wierność, oddanie. One rodzą się z wiary, która o. Rafałowi kazała zapomnieć o tym, co za nim, by mógł biec ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie do jakiej Bóg nas wzywa (por. Flp 3, 13-14).

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 19 listopada 2012 r.