Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2012-11-14

Po Święcie Niepodległości

Aby wspomnienie tegorocznego Święta Niepodległości pozostało w nas jak najdłużej powinniśmy zastanowić się, jak na co dzień, a nie tylko od święta umacniać polskość, nasz patriotyzm, to wszystko co w nas dobre, co wynieśliśmy z tradycji, ze spuścizny przodków. Tak jak nie wystarczy raz tylko uczestniczyć w uroczystościach patriotycznych i zaliczyć egzamin z polskości, tak samo nikt, nigdy, nikomu, żadnemu narodowi, nie dał niepodległości raz na zawsze. Wolności nie można zamknąć w sejfie czy w skarbcu i delektować się nią, kiedy nam przyjdzie ochota. Jeżeli jako naród, który tworzy państwo, nie potrafimy umacniać każdego dnia swojej wolności, to tracimy kolejne jej przestrzenie. Tak było w I Rzeczpospolitej i to doprowadziło do jej upadku, bo nie potrafiliśmy tej wolności utwierdzić, umocnić. Myśmy się oczywiście pocieszali, że przecież nie nasza wina, że Polska upadła, to źli sąsiedzi. Ten dziki car, ten podły Prusak, ten Austriak choć katolik, to jakiś fałszywy. I w zasadzie dopóki Polacy nie zrozumieli, że w stosunkach między narodami nie ma słuszności i krzywdy, ale jest tylko siła i słabość, dopóty nie odzyskali niepodległości. Albo będziemy silni, albo słabi i w konsekwencji skrzywdzeni. Innej alternatywy nie ma: albo siła, albo słabość i krzywda.

W roku przyszłym będziemy przeżywać 150 rocznicę wybuchu powstania styczniowego, które jak pamiętamy zakończyło się klęską. Jednocześnie tak do głębi wstrząsnęło Polakami, że już więcej żadnego powstania nie wywołali przez ponad pół wieku. Polska pogrążyła się w marazmie. A elity zadawały sobie pytanie: czy bijąc się, idziemy we właściwym kierunku? Jedni mówili: tak, trzeba się bić, bo lepiej byśmy stojąc umierali, niż mieli klęcząc na kolanach żyć. Jest w naszym narodzie cześć niewytłumaczalna dla tych, którzy dla ojczyzny skaczą w przepaść, ta cześć nie przemija nawet wtedy, gdy skaczący również ojczyznę ciągnie za sobą w przepaść. Drudzy powiedzieli: nie, nie idziemy właściwą drogą, bo leje się obficie polska krew, a wolnego państwa jak nie było, tak nie ma. Chodźmy i dogadajmy się z zaborcami. W zamian za to, że będziemy lojalni oni dadzą nam jakiś obszar wolności. Ale pojawili się i tacy, którzy mówili: nie można bić się dla zasady i nie można się dogadywać dla zasady. Bijmy się, kiedy jesteśmy do tego przygotowani i jest szansa na zwycięstwo. Ale dogadujmy się wtedy, gdy nie możemy się bić i gdy współpraca z zaborcą nam się opłaca. Ale przede wszystkim budujmy własną siłę i przezwyciężajmy marazm, tą niechęć do działania, która spadła na Polaków po powstaniu styczniowym.

Patrząc na Polskę dziś co widzimy? Ano historia lubi się powtarzać. Nie dlatego, że jest jakieś przeznaczenie zapisane w gwiazdach, tylko dlatego, że natura ludzka jest taka sama, jak była przed wiekami, jest niezmienna. Popełniamy wciąż te same błędy. I dziś wielu z nas jest zniechęconych do polityki i polityków, wybiera bierność zamiast aktywności. Niektórzy mówią wprost: Po co mi takie państwo, które nie potrafi ochronić swoich najznamienitszych obywateli? Po co mi państwo, w którym panuje bałagan, bo właśnie wprowadzono nową listę leków refundowanych? Po co mi takie państwo, które ulega paraliżowi, bo zmieniono rozkład jazdy pociągów? Po co mi państwo słabe?

Tych pytań nie da się łatwo rozstrzygnąć, one wymagają bardzo osobistych odpowiedzi, których trzeba szukać w umyśle i sercu. Z pewną pomocą przychodzi o. Piotr Skarga (w tym roku obchodzimy czterechsetlecie jego śmierci), który mówi: „Ojczyzna wasza matką wam jest, a nie macochą”. Rozumiemy to: jeśli nasza matka jest słaba, chora, niedołężna, to w miłości dziecka pochylamy się nad nią i chcemy jej pomóc, ulżyć we wszystkim. Chcemy, by miała w nas oparcie, bo jako dzieci jesteśmy jej to winni. Tak chyba dziś trzeba spojrzeć na Polskę – która dumnie świętuje odzyskanie niepodległości – jak na matkę potrzebującą naszego wsparcia. Choć zapewne różnie sobie Polskę wyobrażamy, możemy się różnić poglądami od lewa do prawa, ale zapewne wszyscy, którym bije polskie serce, chcieliby widzieć ją silną, bogatą, wierną Bogu. Takiej Polski silnej, bogatej, wiernej Bogu, wiernej Kościołowi życzmy sobie z okazji święta niepodległości, pamiętając, że Polska będzie taką, jaką my ją uczynimy.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 12 listopada 2012 r.