Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2012-12-11

Bł. Jan Paweł II

W czasach gdy „uchodzący za władców tego świata” (Mk 10, 42) zmagali się o pierwszeństwo i chwałę, gdy pod koniec lat siedemdziesiątych trwała rywalizacja dwóch wielkich bloków politycznych – a obejmowała ona wszelkie dziedziny życia od sportu po działania militarne – z wnętrza narodu ujarzmionego, bo tak mogło się wydawać, wzbudził Bóg wielkiego przywódcę. „Wyrósł przed nami jak młode drzewo i jak korzeń z wyschniętej ziemi” (Iz 53, 2a) – bł. Jan Paweł II papież. Dziś (22 października) jego wspomnienie liturgiczne. Jest dla naszego pokolenia nauczycielem wiary i świadkiem Chrystusa.

„Kiedy miałem 20 lat straciłem już wszystkich, których kochałem” – napisze o sobie po latach. Mając lat 26 zostanie wyświęcony na kapłana. W dwa lata później uzyska w Rzymie stopień doktora teologii. Przez dwa lata będzie wikariuszem w parafii, a następnie profesorem etyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W wieku 38 lat otrzyma święcenia biskupie, zostanie mianowany biskupem pomocniczym. W pięć lat potem zostanie arcybiskupem metropolitą Krakowa. Mając lat 47 otrzyma nominację kardynalską. W wieku lat 58 zostanie wybrany papieżem. W nieco ponad 34 lata Bóg każe mu przemierzyć szlak kapłański od seminarium po najwyższy urząd w Kościele. Jako kapłan nie był wojownikiem, ani polemistą. Szybko zrozumiał, że w zniewolonej komunizmem Polsce na pierwszym planie znalazły się dyskusje nie na temat istnienia Boga i sposobu pojmowania świata, ale na temat człowieka i poszanowanie ludzkiej godności. Karol Wojtyła chciał przede wszystkim zostać dobrym kapłanem, bliskim ludziom. Bez wątpienia ten cel osiągnął. Później już jako papieżowi, zdarzało mu się wcale nie rzadko łamać protokół ustalany przez rządy czy dyktatorów, by wejść pod dach ubogiej chaty czy w dzielnice nędzy. „Spodobało się Panu zmiażdżyć go cierpieniem” (Iz 53, 10) – czytamy u proroka Izajasza o cierpiącym Słudze Pańskim. I rzeczywiście, misterium cierpienia zwłaszcza w ostatnich latach pontyfikatu Jana Pawła II uzmysławiało nam, że „istnieje Ewangelia – rzec można – wyższa: Ewangelia cierpienia” – jak zauważył sam papież w 1994 r.

Dziś może niewielu już pamięta, że maj 1981 r. związany był nie tylko z zamachem na życie Jana Pawła II, ale też cierpieniem innej natury. 17 maja 1981 r. , cztery dni po zamachu, gdy papież przebywał w szpitalu, odbyło się we Włoszech referendum, w którym większość Włochów opowiedziała się za legalizacją aborcji. Referendum poprzedziła kampania medialna. 10 maja papież przypomniał nauczanie Kościoła, że sztuczne poronienie jest śmiercią, jest zabójstwem niewinnego człowieka. Ściągnęło to na jego głowę niewybredne ataki medialne. Jeden z karykaturzystów wysokonakładowego dziennika wykonał nawet rysunek przedstawiający papieża jako mały płód przybity do krzyża. W południe 13 maja Jan Paweł II jadł obiad z prof. Lejeunem, światowej sławy genetykiem. Obaj ubolewali, że Włochy chcą zaakceptować nową rzeź niewiniątek. Po południu nastąpił zamach. Podobnie było w 1994 roku, roku poświęconym rodzinie. We wrześniu odbyła się w Kairze konferencja ludnościowa, podczas której wielcy tego świata mieli przyjąć dokumenty zagrażające życiu nienarodzonych, a także inne skierowane przeciw rodzinie. W tym czasie papież upadł tak nieszczęśliwie, że doznał złamania kości biodrowej i prawie na miesiąc trafił do szpitala. Wyraził wówczas swoją wdzięczność Maryi za ten dar cierpienia. „Zrozumiałem, że ten dar był potrzebny. Papież musiał cierpieć, podobnie jak musiał cierpieć trzynaście lat temu”. Jan Paweł II widział związek między swoimi wystąpieniami w obronie życia a cierpieniami, jakich doznawał. Zrozumiał, że musi wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie również drogą cierpienia, które nazywał „wyższą Ewangelią”.

Wielu z nas było świadkami jego pontyfikatu. Nie cofał się przed cierpieniem i śmiercią. Byliśmy świadkami jego heroicznej wiary, byliśmy wreszcie świadkami znaków, które Bóg czynił w Nim i przez Niego.

W czasach gdy „wielcy tego świata”, uciskając narody, dawali im odczuć swą władzę, Jan Paweł II stał się sługą ludzkości, zwłaszcza tej uciemiężonej, dlatego stał się Wielki (por. Mk 10, 43).

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 22 października 2012 r.