Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Dorzeczna mowa
Alina Brzózka 2010-03-23

O aniołach i matołach

W jednym ze swoich programów prof. Miodek z właściwym sobie poczuciem humoru i dystansem przytaczał krążący dowcip na swój temat:

Rozmawiają dwie blondynki. Jedna pyta drugą:
– Słuchaj, pisze się Irak czy Iran?
Druga odpowiada:
– Wiesz, naprawdę nie wiem. Może zapytajmy prof. Miodka?
Pierwsza na to z powątpiewaniem:
– E..., to nie ma sensu. On i tak odpowie, że można tak, ale można też tak...

W rzeczywistości nie zawsze można bez popełniania błędu językowego użyć form alternatywnych, choć język stwarza ogromne możliwości w tym zakresie. Często jest tak, że dopuszczalne są dwie równorzędne formy jako właściwe z punktu widzenia normy językowej (np. patrzał/patrzył), ale nierzadko też warianty pewnych form językowych są nacechowane stylistycznie, w słowniku noszą kwalifikatory: przestarzały, rzadki, potoczny lub wulgarny.

Przy okazji tego zagadnienia językowego zastanowić się warto choćby nad istotami duchowymi, jakimi są anioły – a może aniołowie? Właśnie. Kiedy użyjemy formy „anioły”, traktujemy je jak psy i koty, natomiast gdy powiemy: „aniołowie” (lub forma starsza obecna np. w wielu kolędach „anieli”) końcówka „-owie” przybliża te istoty do osób ludzkich, i to jeszcze pełniących wysokie funkcje: królowie senatorowie, konsulowie, profesorowie. Świadomy tej różnicy Tolkien (a za nim polski tłumacz) nie pisze o stworzonych przez siebie postaciach tak jak nakazywałby słownik: „elfy”, „krasnoludy”, ale używa formy „Elfowie”. „Krasnoludowie”, by nadać im cechy osobowe.

Język jest przestrzenią do tego, by zrealizować cel odwrotny: wyrazić brak szacunku do kogoś za pomocą użycia odpowiedniej formy. Jeśli zamiast profesorowie, powiemy profesory, dajemy wyraźny sygnał o naszym stosunku emocjonalnym do tej grupy zawodowej. Podobnie rzecz się ma gdy mówimy: policjanty, ministry itd.

Pewną ciekawostkę stanowi fakt, że niektóre rzeczowniki męskoosobowe mają tylko końcówkę deprecjatywną, czyli mówimy: chamy (nie chamowie) i takoż: pętaki, gamonie, leniuchy, łachudry, nieroby, matoły... W formie językowej została już więc na stałe wpisana ocena moralna typu zachowań.