Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Archiwum
Małgorzata Sagan 2010-09-14

Szkoła – kuźnią talentów czy zaprzepaszczonych szans?

Szkoła powinna dążyć do tego, by młody człowiek
opuszczał ją jako harmonijna osobowość, a nie jako specjalista.
Albert Einstein

Młodość jest czasem odkrywania zdolności i talentów, a także nabywania i usprawniania dyspozycji do podejmowania życiowych zadań w rzeczywistości realnie istniejącej. Jest okresem dynamicznego rozwoju i utrwalania postaw kształtowanych w środowisku rodzinnym i szkolnym.

Szkoła ze swej istoty powinna służyć rozwojowi młodego człowieka i stwarzać możliwości realizowania posiadanych uzdolnień. Taka jest bowiem podstawowa powinność nauczyciela – uformować ucznia według potencjalności jego ludzkiej natury, czyli pomóc mu w poznaniu samego siebie i pokierować jego rozwojem zgodnie z odkrytymi zasobami zdolności, talentów czy przesłanek geniuszu. Ważne jest przy tym wskazanie ostatecznego celu, dla którego każdy człowiek zostaje obdarowany określonym, lecz zróżnicowanym bogactwem, co znakomicie ilustruje ewangeliczna przypowieść o talentach.

Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, że współczesna szkoła spełnia swoją powinność w tym zakresie. Presja ideologiczna, niestabilność programowa, napór liberalnych koncepcji pedagogicznych nie ułatwia nauczycielowi pracy z uczniem, ani uczniowi pracy nad sobą w kształtowaniu harmonijnej osobowości, rozwijaniu talentów i dojrzewaniu do odpowiedzialności za własne życie. Pomimo że dokumenty ministerialne regulujące pracę szkoły wciąż mówią o „zwiększaniu szans edukacyjnych” i „wspieraniu rozwoju” uczniów, bez trudu daje się zauważyć systematyczne obniżanie poziomu intelektualnego młodych ludzi niezależnie od wyników egzaminów zewnętrznych.

Wobec niesprzyjających okoliczności zewnętrznych mających wpływ na proces nauczania jedyną szansą młodego człowieka na prawidłowy rozwój posiadanego potencjału osobowego jest mądrość nauczyciela.

Identyfikowanie zdolności i talentów

Ludzie posiadający ogólne zdolności, wybitnie uzdolnieni i utalentowani stanowią zwykle około 10% populacji. Geniusz zdarza się niezwykle rzadko.

Uczeń zdolny lub przejawiający zdolności specjalne (116-131 IQ) uczy się dla satysfakcjonujących go ocen. Jego inteligencja ujawnia się we wszystkich obszarach aktywności lub w lepszym wykonywaniu konkretnych zadań.

Uczeń uzdolniony (132-147 IQ) uczy się dla radości uczenia się i odkrywania rzeczy dotąd nieznanych. W psychologii uzdolnienie definiuje się jako specyficzną konfigurację kilkunastu zdolności ogólnych i specjalnych umożliwiającą doskonałe wykonywanie czynności. Wyróżnia się uzdolnienia akademickie (językowe, matematyczne itp.), przywódcze, psychomotoryczne, artystyczne.

Człowiek utalentowany (148 IQ) jest zawsze twórcą w jakiejś dziedzinie. Rozwiązuje problem (naukowy, artystyczny, techniczny, polityczny itp.) na bazie wiedzy nabywanej i przyswajanej przez około 10 lat. W obecnym systemie edukacyjnym okres ten przypada głównie na czas edukacji w gimnazjum, szkole ponadgimnazjalnej i w szkole wyższej. Istotnym wyróżnikiem procesów twórczych jest specyficzny cel, dla którego człowiek angażuje się w działania kreatywne. Efekty jego pracy są zwykle oryginalne, unikalne, zaskakujące. Mają wymiar użyteczności społecznej w aspekcie estetycznym, poznawczym, pragmatycznym. Są też źródłem inspiracji dla kolejnych pokoleń.

Geniusz również jest twórcą, ale jego dzieło ma zawsze charakter przełomowy. Jest punktem zwrotnym w rozwoju i postępie cywilizacyjnym ludzkości. Jego oryginalność wyprzedza swój czas zazwyczaj o kilkadziesiąt lat.

Pozostałe 90% populacji stanowią uczniowie przeciętnie uzdolnieni, mało uzdolnieni i uczniowie ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się.

Jedno z najważniejszych zadań szkoły – niezależnie od zmieniających się uwarunkowań politycznych i społecznych – sprowadza się do stymulowania harmonijnego rozwoju ucznia poprzez odkrywanie wpisanych w jego naturę możliwości twórczych. W szkole uczeń powinien się dowiedzieć, jaki jest jego potencjał intelektualny i jak może go wykorzystać w dorosłym życiu dla pomnożenia dobra. Powinien także zrozumieć, że w dziedzinie ingeniów ludzie nie są sobie równi i że ta nierówność jest pożyteczna – gdyby wszyscy byli w kratkę i mieli po cztery jabłka nikt nikomu nie byłby potrzebny (ks. J. Twardowski). Nie iloraz inteligencji decyduje o udanym, satysfakcjonującym życiu, lecz wysiłek rozumu i woli włożony w optymalny rozwój. Jeśli można porównać potencjał człowieka do naczynia, które ma być wypełnione po brzegi, to czas edukacji szkolnej jest etapem odkrywania, jakie jest to naczynie i ile może w sobie pomieścić – na przykład pełna szklanka czy pełny naparstek. Uczeń musi w szkole nabrać przekonania, że sens życia sprowadza się do wypełnienia po brzegi owego naczynia. Od postawy nauczycieli zależy, jakie treści tam się znajdują oraz w jakich relacjach pozostają uczniowie świadomi własnego zróżnicowania w sferze zdolności.

Realne szanse rozwoju

Współczesna szkoła gwarantuje wszystkim uczniom równy start i daje wielorakie możliwości rozwoju. Wyraża się to przede wszystkim w dbałości o wysokie kwalifikacje kadry nauczycielskiej, bazę lokalową, wyposażenie w nowoczesne środki dydaktyczne, bogatą ofertę zajęć pozalekcyjnych rozwijających zainteresowania i wyrównujących braki, łatwy dostęp do informacji. Dla rodziców wybierających szkołę dla swego dziecka nie mniej ważne jest zapewnienie opieki i bezpieczeństwa, utrzymanie odpowiedniej dyscypliny w czasie zajęć a także systematyczność informowania o postępach w nauce.

Ze strony nauczycieli bardzo istotne jest tworzenie w szkole klimatu fascynacji wiedzą, sztuką i innymi aspektami kultury, aby uczeń miał możliwość przekonania się, że warto się uczyć, warto dużo wiedzieć i umieć, warto rozumieć siebie i innych. Na pewno nie jest to łatwe zadanie, ale wykonalne. Wystarczy wykorzystać charakterystyczne dla okresu dojrzewania pragnienie niezależności i systematycznie dostarczać uczniom dowodów manipulacji medialnej, której są ustawicznie poddawani, a która ich zniewala i odziera z godności. Można też własną postawą pokazać, że nauczyciel jest człowiekiem spełnionym i szczęśliwym, bo wie i rozumie prawie wszystko. Wie przede wszystkim, dlaczego wykonuje ten zawód, pomimo że jest niewystarczająco wynagradzany.

W takim klimacie uczeń niewątpliwie nie jest pozbawiony szans odkrycia posiadanych zdolności, realizowania tych pasji i zainteresowań, które służą jego wszechstronnemu rozwojowi. Powszechny w Polsce dostęp do edukacji, zagwarantowany konstytucyjnie, sprawia, że uczeń otrzymuje taką szansę na starcie i może ją maksymalnie wykorzystać. Może też ją zaprzepaścić. Dzieje się tak, gdy pojawiają się pierwsze trudności w przyswajaniu wiadomości i zostają przez rodziców zlekceważone lub zignorowane. Często towarzyszą im zaburzenia w zachowaniu, będące później źródłem destruktywnych postaw w kontakcie z rówieśnikami i z nauczycielami. Nierzadko również konflikty wewnątrzrodzinne utrudniają, a nawet uniemożliwiają uczniowi skorzystanie z możliwości optymalnego rozwoju oferowanych przez szkołę.

Z dotychczasowej praktyki wynika, że nauczyciele korzystają z wszelkich dostępnych środków wspomagających pracę z uczniem uzdolnionym i utalentowanym, nie zaniedbując uczniów przeciętnych ani uczniów z trudnościami w nauce. Na szczególną uwagę zasługuje właściwe rozłożenie akcentów i stopień zaangażowania nauczycieli w podjęte działania dydaktyczne. Przygotowywanie uczniów do konkursów przedmiotowych i olimpiad, konkursów artystycznych i turniejów w ramach zajęć pozalekcyjnych, realizowanie programów indywidualnego toku nauki, animowanie różnorakich form ekspresji twórczej z jednej strony, z drugiej zaś prowadzenie zajęć wyrównawczych, czy realizowanie indywidualnego programu wsparcia dla ucznia z trudnościami dowodzi zawodowej gotowości i pełnej dyspozycyjności nauczycieli do służenia młodym ludziom w odkrywaniu złożonych w nich darów.

Wspomaganie rozwoju w kontekście zmian programowych

W świetle zatwierdzonych zmian programowych i organizacyjnych w pracy szkoły wydaje się mało prawdopodobne, aby nauczyciele podzielali pogląd, że mają więcej możliwości wspomagania rozwoju dzieci i młodzieży.

Nie ma również powodów, aby sądzić, że sami uczniowie (gimnazjaliści i licealiści) entuzjastycznie przyjmują konieczność uczęszczania na obowiązkowe zajęcia fakultatywne o profilu artystycznym, technicznym i ekonomicznym i wierzą zapewnieniom MEN, że są one organizowane dla ich dobra: Wprowadzenie tych zajęć w szkole ma na celu umożliwienie odkrywania i rozwijania indywidualnych zdolności i zainteresowań uczniów oraz wzbogacenie oferty szkoły.[1] Dotychczas bowiem szkoły nieźle sobie radziły ze wzbogacaniem własnej oferty, z promowaniem uczniów zdolnych. Uczniowie zaś korzystali z tej oferty, jeśli chcieli. Ostatecznie dobra wola i odrobina chęci ze strony ucznia, warunkująca zaangażowanie w realizację zadań na bazie odkrytych zdolności, decyduje o rozwoju i ewentualnym sukcesie naukowym, artystycznym czy sportowym. Stosowanie przymusu tam, gdzie uczeń może subiektywnie wybierać albo powstrzymać się od wybierania (szkolne koła zainteresowań, inne dodatkowe zajęcia sportowe, artystyczne itp.) nie jest dobrym pomysłem na rozwijanie indywidualnych zdolności.

Trudno też przypuszczać, że rodzice uczniów są zachwyceni perspektywą zakupu nowych podręczników wobec niemożności wykorzystania starych, zdezaktualizowanych zmianą programową po zaledwie dwóch latach użytkowania. Poza kwestią finansową należy zwrócić uwagę na wartość merytoryczną tych podręczników, zwłaszcza do przedmiotów humanistycznych. Nie są lepsze od poprzednich – różnią się tylko układem treści – i raczej nie zwiększają szans ucznia na rozwijanie zdolności.

Niepokojący jest pomysł organizowania dodatkowych obowiązkowych zajęć: przygotowujących do konkursów i rozwijających zainteresowania dla uczniów uzdolnionych oraz wyrównujących zaległości dla uczniów słabych. Podział zespołu klasowego na takie dwie grupy ma na celu zwiększanie szans edukacyjnych zarówno uczniów zdolnych, jak i słabych. Rodzi jednak poważne problemy natury wychowawczej.

Niemało kontrowersji budzi też wczesne profilowanie polegające na „specjalizowaniu” ucznia już w ostatniej klasie gimnazjum. Działanie to jest procesem wspierającym ucznia w dokonywaniu wyboru własnej drogi edukacji. Pochopny i nie do końca przemyślany wybór (…) może istotnie utrudnić realizację marzeń o wykonywaniu określonego zawodu. Nietrafione wybory profili bezpośrednio oddziałują także na słabą motywację do nauki oraz osiągane wyniki edukacyjne.[2] Wydaje się jednak, że najbardziej sensowne wspieranie ucznia polega na wyposażeniu go w profesjonalną wiedzę ogólną o świecie, o człowieku i jego wytworach. Dopiero na bazie tej wiedzy młody człowiek może dokonać odpowiedzialnego wyboru ścieżki dalszego rozwoju jako istota rozumna, wolna i suwerenna, a nie narzędzie systemu.

Od kilku lat wzmaga się krytyka systemu zewnętrznego oceniania efektów pracy szkoły – sprawdzianu, egzaminu gimnazjalnego i matury. Wyniki nie są zadowalające, nie odzwierciedlają rzeczywistej pracy ucznia i nauczyciela. Zmiany programowe mają poprawić ten stan rzeczy, a przede wszystkim spowodować, aby uczeń uczył się dla przyjemności a nie ze względu na egzamin, a nauczyciel uczył różnych przydatnych w życiu umiejętności, nie zaś „pod egzamin”.

Ocenianie zewnętrzne jest ważnym czynnikiem motywującym do nauki i stymulującym rozwój. Młodzi ludzie uczą się na każdym etapie w perspektywie egzaminu. Wszystkim zależy na jak najlepszym wyniku. Często jest to jedyny skuteczny środek dyscyplinujący ich myślenie i zachowanie. Informacja, jaką otrzymuje uczeń o wyniku egzaminu ma zwykle zasadniczy wpływ na wybór kierunku dalszego kształcenia.

Nie można zatem oczekiwać wyłącznie radosnej twórczości w pracy szkoły bez należytej uwagi poświęconej przygotowaniu do egzaminów. Ponadto nie ma nic niewłaściwego w pracy nauczyciela i ucznia zorientowanej na egzamin.

Rzeczywistym problemem natomiast jest poziom zadań egzaminacyjnych, związanych treściowo z podstawą programową, który wydaje się zbyt niski. Jest to efekt apriorycznego założenia, że egzamin gimnazjalny ma być dostosowany do poziomu przeciętnego ucznia, a egzamin maturalny powinien zdać każdy przystępujący do niego uczeń szkoły ponadgimnazjalnej. Merytoryczna dyskusja z takim założeniem jest prawie niemożliwa, zwłaszcza że zmiany programowe niekorzystnie rozkładają akcenty w treściach nauczania i częściowo je redukują (głównie w przedmiotach humanistycznych). Uczeń natomiast, zarówno przeciętny jak i zdolny, przygotowuje się do egzaminu tylko w takim zakresie, jaki jest określony w standardach egzaminacyjnych i nie ma powodu, aby zachowywał się w tym względzie inaczej. Jeśli jednak zakres treści zadań egzaminacyjnych jest zredukowany, to zasoby wiedzy ucznia nie będą imponujące. Należy więc spodziewać się raczej dalszego obniżania poziomu intelektualnego młodych ludzi, niż ich rzeczywistego rozwoju mierzonego wynikiem egzaminacyjnym.

Rozwijanie zdolności jako element procesu wychowania

Harmonijnie ukształtowana osobowość młodego człowieka z wyakcentowaniem uzdolnień i szczególnych predyspozycji jest celem wszystkich działań podejmowanych przez szkołę nie tylko w procesie dydaktycznym, ale też w obszarze pracy wychowawczej. Najważniejszą rolę odgrywa nauczyciel, który swoją postawą stymuluje ucznia do podejmowania wysiłku. Jest to postawa pasjonata stawiającego wysokie wymagania dyscyplinujące myślenie i zachowanie z jednego tylko powodu – z miłości do ucznia. Zmieniają się programy nauczania i koncepcje wychowawcze, ale podstawowa zasada pedagogiczna – kochać i wymagać – pozostaje niezmienna. Jeśli jest konsekwentnie stosowana, daje nadzieję na właściwe pokierowanie rozwojem młodego człowieka.

Nie przekonują natomiast sugestie zawarte w uzasadnieniu rządowego programu Bezpieczna i przyjazna szkoła 2008-2013 dotyczące kreowania w szkole klimatu współpracy, szacunku i dialogu w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności jako płaszczyzny rozwijania potencjału dzieci i młodzieży. W rozumieniu autorów programu oznacza to bowiem takie rozłożenie akcentów w realizacji zadań wychowawczych, w którym mniejszą wagę przywiązuje się do zewnętrznych środków kontroli (np. izolowania uczniów z zaburzeniami w zachowaniu, stosowania oprogramowania ograniczającego dostęp do szkodliwych stron internetowych), a więcej uwagi poświęca się rozwijaniu kompetencji wychowawczych i profilaktycznych nauczycieli. Jest to powrót do idei partnerstwa w relacjach nauczyciel-uczeń, idei raczej skompromitowanej w warunkach polskiej szkoły.

Jedyne partnerstwo, o jakim można mówić w procesie dydaktyczno-wychowawczym to partnerstwo polegające na wspólnym dążeniu – ucznia i nauczyciela – do pełnego rozwoju osoby ucznia. Role są więc z natury rzeczy nierówne: nauczyciel stawia zadania, uczeń je rozwiązuje. Twórczy rozwój nie rodzi się w komforcie demokracji, lecz w dyskomforcie wynikającym z obowiązku sprostania zadaniom. Szkoła nie jest luzacką sielanką, lecz trudnym i żmudnym torem przeszkód. Ktoś inny jest tu zawodnikiem, a ktoś inny arbitrem.[3]

Z tego powodu uczeń nie musi kochać szkoły jako instytucji kojarzącej się z ciężką pracą. Ów wyznaczony tor przeszkód, nieco modyfikowany dla ucznia zdolnego, zawsze zmusza do wysiłku, budzi niepewność, lęk lub inne frustracje. Praca wychowawcza nauczycieli powinna jednak kształtować w młodym człowieku poczucie sensu podejmowanego trudu, uzasadniać szkołę całościowo jako zadanie do wykonania, którego kontekstem jest twórczy rozwój człowieka.

Istotne jest również konsekwentne egzekwowanie wykonania zadań – nagradzanie sumienności i rzetelności, ale i sprawiedliwe karanie lekceważenia obowiązków. Wyrabia to w uczniach pozytywny stosunek do konieczności uczenia się, co w efekcie stymuluje ich rozwój. Każdy nauczyciel systematycznie stosujący w pracy to proste narzędzie przekonuje się na co dzień o jego zadziwiającej skuteczności nawet w obliczu kadencyjności podstaw programowych oraz zmieniających się trendów i mód w dydaktyce i wychowaniu.

Określona koncepcja wychowawcza ma zatem niemały wpływ na tworzenie w szkole takiego klimatu intelektualnego i psychospołecznego, w którym każdy uczeń bez trudu uświadamia sobie szanse własnego rozwoju i jednocześnie nie ulega złudzeniu, że osiągnie szczyty swoich możliwości – bez trudu, łatwo i przyjemnie. Nie każdy jednak uczeń z tej szansy korzysta.

Szkoła jest czasem i miejscem dość specyficznym w życiu człowieka. Jest obszarem kumulowania najszerzej pojętej wiedzy o człowieku, w którym uczeń ma uświadomić sobie, jak różni są ludzie, zjawiska, zdarzenia.[4] Jest przestrzenią, w której nie ma łatwych dróg, ale jest mądry przewodnik.

Nauczyciel w sposób najbardziej naturalny i bezinteresowny zawsze pragnie, aby jego uczeń rozwijał się na miarę posiadanych uzdolnień, aby dojrzewał i wzrastał w mądrości. Zawsze o to zabiega, angażując wszystkie swoje talenty, siły i czas i nie zastanawia się, czy dostanie za to medal, czy chłostę śmiechu. Jest to jego wielka słabość z praktycznego punktu widzenia i jednocześnie najpotężniejszy oręż w zmaganiach o kształt człowieka pięknego i dobrego w każdym z danych mu uczniów.

Szkoła zatem o tyle jest kuźnią talentów a nie zaprzepaszczonych szans, o ile pracują w niej roztropni, mądrzy nauczyciele – pasjonaci o mentalności zwycięzcy.

Artykuł ukazał się drukiem w „Zeszytach Społecznych KIK” 2009.

[1] Uzasadnienie do Rozporządzenia MEN z dnia 23 grudnia 2008 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół (Dziennik Ustaw z 2009 r. Nr 4, poz.17), s. 4.

[2] Nowa podstawa programowa. Jak organizować edukację w gimnazjum i liceum? Poradnik dyrektora szkoły, MEN, Warszawa 2008, s. 28.

[3] A. Nalaskowski, Edukacja i twórczość – refleksja na przełomie wieków, w: Pedagogika w pokoju nauczycielskim, red. A. Kruszewski, Warszawa 2000, s.108.

[4] Tamże, s.109.